O duchu Ustaw, podmiotowości uczonego i niezależności nauki oraz autonomii instytucji - rozszerzenie wypowiedzi na spotkaniu Ministra Jarosława Gowina z Senatem SGH

Prolog W czasie marcowego spotkania Senatu SGH z Ministrem Jarosławem Gowinem, gdy zeszło na kwestie kolejnego poprawiania Ustawy- PSW, zauważyłem, że w kolejnej jej wcieleniach po 1990r duch akademicki kierowania uczelnią zanikał na rzecz ducha menadżeryzmu. Od tego to trendu należałoby odchodzić szykując w horyzoncie trzyletnim nową Ustawę. Podniesioną tezę teraz wyjaskrawiam intuicją o dokonującej się przez lata ewolucji statusu akademików od wolnego zawodu do wysokokwalifikowanego robotnika najemnego. I przejawia się to nie tylko w poszerzaniu obszarów zatrudniania na umowę o pracę w szkolnictwie wyższym, ale i w tym, że zasada mianowania zatracała swoją moc wobec zapisów skupionych nad tym jak pracownika z uczelni wyrzucić, przy braku zainteresowania jak można go ochronić przed zawodną nieomylnością ciał i funkcjonariuszy uczelnianych.

Kapitał ludzki Własność kapitału ludzkiego a nie własność kapitału finansowego czy rzeczowego konstytuuje uczelnie i instytuty. Dlatego - dla efektywnego działania w realizacji statutowych celów na odpowiednim jakościowo poziomie - uczelnie muszą opierać się o inną zasadę niż firmy konstytuowane przez własność kapitału finansowego czy rzeczowego. Rdzeniem tej zasady i podstawą rozwoju nauki jest podmiotowość i niezawisłość właściciela kapitału ludzkiego – samego pracownika akademickiego - czego najprostszą, trywialną, ilustracją jest fakt, że nikt nie może kazać pracownikowi akademickiemu wpisać studentowi zaliczenia przedmiotu. Drugą stroną tej zasady jest, że pracownik akademicki musi mieć poczucie bezpieczeństwa „zastosowania swojego kapitału ludzkiego” jako podstawy sensu jego pomnażania, składającego się też na sens funkcjonowania i dobro samej uczelni. Zatem musi mieć bezpieczeństwo zatrudnienia, jeśli wykonuje pracę i postępuje w zgodzie z wiedzą i sumieniem formowanym doktorską przysięgą wierności prawdzie. Na tym zasadza się moc integracji środowiska akademickiego i jego immanentna zdolność do samoregulacji i samodoskonalenia się. Tymczasem wydaje się, że celem wprowadzanych kolejno od roku 2005 nowelizacji Ustawy jest osłabienie akademickiego charakteru szkolnictwa wyższego oraz osłabienie procesów samoregulacji i samodoskonalenia się środowiska akademickiego, dalsza jego dezintegracja i atomizacja przez budowanie dominacji nad merytokracją "menadżerów sprawnie zarządzających uczelnią jako  przedsiębiorstwem pracującym dla zysku" - Kierunek taki pogłębia zło Ustawy z 27 lipca 2005 i idące w ślad statuty narzucane wtedy uczelniom przez Ministra. Rozstrzygnięcia prawne stosowane wobec uczelni niepaństwowych, których osobiście doświadczyłem, a które likwidowały podmiotowość kadry akademickiej i samorządność uczelni w tendencji grożą i uczelniom publicznym. Potem zmiany w Ustawie były uzasadniane retoryką o zarządzaniu uczelnią jako przedsiębiorstwem "produkującym kapitał ludzki”, które "musi szybko reagować na sygnały rynku".

Retoryka taka jest sprzeczna z teorią ekonomii powiadającą , że producentem kapitału ludzkiego jest nie uczelnia, lecz sam student kompilujący nakłady czasu własnego, środków rzeczowych i finansowych oraz usług edukacyjnych i rzeczowych Uczelni. Uczelnia tylko potwierdza wystawianiem stopni i nadaniem dyplomu, że student taki kapitał wyprodukował i zakumulował. Uczelnia i jej kadra musi wtedy mieć zapewnione warunki by taki świadectwa wystawiać tylko zasługującym na nie. Wspomniana retoryka jest też mało sensowna z samej istoty procesu wytwarzania bazowego kapitału ludzkiego, którego cykl jest b. długi (od trzech lat dla licencjata do 8 -10 lat dla doktora). Wreszcie przeoczano, że „na sygnały rynku" uczelnie odpowiadają żywą ofertą studiów podyplomowych - a ta jest tym lepsza i elastyczniejsza im na silniejszych stoi fundamentach bazowej wiedzy wymagającej czasu, spokoju i stabilnych, godziwych ekonomicznie warunków do jej tworzenia i rozwoju, o czym zdanie wyżej. Akademicki charakter kształcenia wyższego oznacza, że pożytkiem z działalności uczelni nie jest bieżący zyski, lecz podnoszenie wiedzy i zdolności do pracy a tym samym do wyższej efektywności i konkurencyjności gospodarek przy niezdefiniowanym miejscu realizacji zysku z efektów tej działalności. Implicite - akademicka część działalności uczelni nie musi przynosić jej zysków finansowych by być efektywną w skali społecznej, bo tym efektem jest pomnożony kapitał ludzki ucieleśniony w absolwentach o wartości mierzonej dochodami z pracy jakie im przynosi.

Zabezpieczenia podmiotowości akademika – bezpieczeństwo zatrudnienia. Te są gwarantowane postulatem środowiska akademickiego o zachowanie reguły, że stosunek pracy z mianowanym nauczycielem akademickim może być rozwiązany ...po uzyskaniu zgody organu kolegialnego wskazanego w statucie uczelni oraz że zwolnienie pracownika akademickiego uczelni wyższej jest możliwe po dwóch ocenach negatywnych (a nie po jednej jak to początkowo zamierzano zapisać). Zapisy takie w świetle praktyki są niewystarczające, bo nie chronią pracowników akademickich w sposób dostateczny przed wybrykami przełożonych. Istnieje co prawda prawna możliwość uciekania się do procesów sądowych, ale te, choć zwycięskie dla pokrzywdzonego akademika to przez niezwykłą przewlekłość utrudniają powrót w koleiny życia uczelni. Poprawnym rozwiązaniem jest wzbogacenie KK o kategorię przestępstwa przeciw gospodarności kapitałem ludzkim i jeśli za ostateczną miarę takiej niegospodarności uznać przegranie przez Rektora procesu o bezpodstawne wypowiedzenie pracy pracownikowi naukowo-dydaktycznemu, to karą powinno być dyscyplinarne odwołanie Rektora przez ministra. W innych przypadkach, gdy np. pracownik – np. z doktoratem u Blancharda w MIT – jest „wyścigany” z Uczelni przez nękającego kierownika katedry, to karą powinno być odwołanie kierownika katedry przez rektora. Bez z takich zapisów nie ma prawdziwej autonomii i podmiotowości pracownika naukowego, a więc nie ma autonomii i rozwoju nauki, jest tylko pozór autonomii instytucji i, de facto, przyzwolenie na samowolę ich „reprezentantów” – dyrektorów, czy rektorów. I z tych względów nie widzę błędu w pojawiających się postulatach by minister miał prawo bezpośredniej ingerencji i odwołania „funkcyjnych” z funkcji, jeśli ci nie rozumieją, że ich zadaniem nie jest „zarządzanie” tylko OBSŁUGA kapitału ludzkiego i twórczych jego procesów.

 

O powinności lojalności wobec Uczelni i środowiska akademickiego.

Z lojalności wobec Uczelni i całego środowiska akademickiego płynie nie tylko powinność przedstawienia programu wyborczego zgodnego ze strategicznym interesem Uczelni, a więc i każdego z nas, pracowników, ale też i konieczność pomocy w rzetelnej ocenie osób ścigających się do fotela. Ochrona społeczności akademickiej musi polegać na podaniu i/lub przypomnieniu faktów uzupełniających promocyjny wizerunek z plakatów wyborczych, zwłaszcza, jeśli dotyczą one samego rdzenia wartości akademickich – rzetelności oceny i pewności zatrudnienia, obiektywizmu i postawy rektora wobec pracowników. Dobrze, jeśli możemy wtedy odwołać się do praktyki demonstrowanych zachowań, gdy kandydatem jest sprawujący już władzę rektorską w przeszłości. Oto takie przypomnienie w odniesieniu do kandydującego w wyborach senatora RP, dra hab. Marka Rockiego, który „zgodnie z prawem” usiłował bezpodstawnie pozbawić mnie pracy w SGH - kopie pierwszych stron: odwołania od nierzetelnej oceny; pozwu o przywrócenie do pracy, wyroku Sądu Najwyższego oddalającego kasację złożoną przez Marka Rockiego od prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego przywracającego mnie do pracy w SGH.)

Uwagę przykuwa wroga zajadłość Marka Rockiego - przegrał proces w pierwszej instancji, przegrał w drugiej, nie dał za wygraną:, „musi zabić” - a to już sprawa fundamentów funkcjonowania Uczelni, nie czyjaś prywatna. W tamtym czasie moim wkładem w rozwój i znaczenie SGH było: założenie kwartalnika „Opere et Studio” na ES, wprowadzenie SGH na salony świata przez doprowadzenie do pierwszego w Europie tytułu honorowego dla Noblisty, prof. Garego S. Beckera, założenie Katedry Teorii Kapitału, wypromowanie obywatela Libii na doktora ekonomii. Dobro SGH nie ma znaczenia! Ujawniona zaś po upływie kadencji Marka Rockiego jego niegospodarność mierzona 8 mln długu SGH, to fistaszek na tle szkód mierzonych niegospodarnością kapitałem ludzkim.