POLITYKA PIENIĘŻNA A KAPITAŁ LUDZKI I RYNEK PRACY

  1. Produkcja i akumulacja kapitału ludzkiego

Zasób wiedzy, umiejętności, zdrowia i energii ucieleśniony w każdej osobie od- dzielnie i w społeczeństwie jako całości to kapitał ludzki. Kapitał ludzki jest zasobem, który jest źródłem zdolności do pracy, usług, zarobków, a także bezpośredniej satys- fakcji. Bowiem: „Jest oczywiste, że ludzie gromadzą nabyte umiejętności i wiedzę, nie jest natomiast oczywiste, że umiejętności i wiedza są formą kapitału, że ten ka- pitał jest w znacznej mierze efektem rozmyślnych inwestycji i że rósł w zachodnich społeczeństwach o wiele szybciej niż konwencjonalnie pojmowany kapitał, a wzrost ten może być traktowany jako jedna z najistotniejszych cech systemu ekonomiczne- go”1. Wprowadzenie explicite i expressis verbis nowej kategorii do języka ekonomii pod pojęciem kapitału ludzkiego otworzyło pole do nowej analizy ekonomicznej, któ- ra „oferuje zwarte wyjaśnienie szerokiego zakresu ekonomicznych fenomenów, któ- rym nadawano zarówno interpretacje ad hoc, jak i poświęcano daremne badania”2.

W dyskusjach nad czynnikami rozwojowymi karierę zrobiło pojęcie kapitału inte- lektualnego lub kapitału wiedzy, a w ślad za tym takie specjalizacje, jak zarządzanie wiedzą. Dyskusji tej specjalnie nie śledziłem, ale twierdzę, że zbiór informacji składa- jących się na kapitał intelektualny czy kapitał wiedzy, dopóki nie zostanie przekształ- cony w kapitał ludzki, tzn. ucieleśniony jako wiedza posiadana przez konkretnych ludzi na konkretny temat, dopóty pozostaje martwym zapisem, czy to elektronicz- nym, czy tradycyjnym, a tzw. zarządzanie wiedzą może sprowadzać się do katalogo- wania i przekładania książek czy compact dysków z półki na półkę. Tak rozumiany kapitał intelektualny oczywiście oddziela się od człowieka i dopóki jest oddzielony, jest bezużyteczny. To rozumiał już Stanisław Staszic, głosząc, że „nabyte nauki są największym i najpewniejszym (...) dobrem”, ale takie dobro wtedy będzie dopiero

* Prof. dr hab. Stanisław Ryszard Domański, Szkoła Główna Handlowa, Katedra Polityki Pieniężnej

(dawniej Teorii Kapitału), Instytut Nauk Ekonomicznych PAN, Zakład Gospodarki Światowej. 1 T.W. Schultz, Investments in Human Capital, The Free Press, New York 1976, s. 24. 2 G.S. Becker, Human Capital, NBER, New York 1975, s. VIII.

14 Stanisław Ryszard Domański

użyteczne, gdy umie się „nabyte nauki i umiejętności zastosować do potrzeb krajo- wych, do wynalazków, kunsztów, do użytku publicznego”3.

Kapitału ludzkiego nie da się oddzielić od jego nosiciela i zarządzać swoją wiedzą może tylko sam ją posiadający, dlatego zarządzanie kapitałem ludzkim to w istocie gospodarowanie ludźmi adekwatnie do ich wiedzy, do zakumulowanego przez nich kapitału ludzkiego. Mogą tu się pojawić podobne niebezpieczeństwa marnotrawstwa, jak w przypadku kapitału finansowego i rzeczowego, z tym rozróżnieniem, że nie- gospodarność kapitałem rzeczowym i finansowym jest ścigana kodeksem karnym, natomiast niegospodarność kapitałem ludzkim uchodzi bezkarnie, mimo wyroków sądowych, które przywracając do pracy nosicieli tego kapitału, dają świadectwo, że taka niegospodarność miała miejsce.

Wyróżniającą cechą kapitału ludzkiego jest to, że jest on jak gdyby częścią czło- wieka – „jest ludzki, ponieważ jest ucieleśniony w ludziach”4. Nie można oddzielić siebie od swojego kapitału ludzkiego – albo inaczej: kapitał ludzki zawsze niesie się w sobie w pełnym jego zasobie. Dlatego też w przypadku kapitału ludzkiego może- my alokować czas przy – z konieczności – pełnym zaangażowaniu całego zasobu ka- pitału ludzkiego w danym momencie.

Kapitału ludzkiego nie można kupić, aby go posiąść, jak inne aktywa na rynku. Kapitał ludzki osoba musi sama wytworzyć i w sobie zakumulować, aby go posia- dać, a więc dokonać stosownych ku temu wyborów co do kierunków alokacji swo- ich zasobów – rzeczowych, finansowych, czasu i tym samym samego kapitału ludz- kiego już posiadanego – między różne cele. Stąd waga systemu motywacji produkcji i akumulacji kapitału ludzkiego, określającego – poprzez parametry rynkowe i para- metry i narzędzia polityki ekonomicznej państwa – stopę zwrotu z poszczególnych inwestycji, w tym z inwestycji w siebie jako przesłanki podejmowania decyzji alo- kacyjnych. Otoczenie ekonomiczne może albo zachęcać, albo zniechęcać do inwe- stycji w kapitał ludzki. W drugim przypadku jego akumulacja będzie zastępowana działaniami, które – jak mówi Thurow – leżą w polu zainteresowań socjologiczno- -prawnych i w zastosowaniach ekonomiki przestępczości5. Istnieją bowiem działa- nia, które przynoszą wysokie zwroty z wyborów niewymagających uprzedniego na- gromadzenia kapitału ludzkiego, tak jak – zdaniem Saya – praca kurtyzan, choć wy- bitny ekonomista francuski nie uzasadnił bliżej tego przekonania6.

Zasób kapitału ludzkiego nie jest dany przez genetyczne cechy danej populacji raz na zawsze, ale można go powiększyć drogą inwestycji zwanych inwestycjami w czło- wieka, w ludzi, w kapitał ludzki, w czym zawiera się implicite waga przestrzeni, jaka powstaje do wypełnienia początkowej tabula rasa. Gdy raz użyjemy pojęcia kapi-

3 S. Staszic, Przemówienie z okazji otwarcia Szkoły Przygotowawczej do Instytutu Politechnicznego,

9 stycznia 1826 r., Gazeta Warszawska nr 5. 4 T.W. Schultz, op. cit., s. 48. 5 L. Thurow, Investments in Human Capital, Wadsworth Publishing Company. Ins. Belmont, Califor-

nia 1970, s. 17. 6 J.B. Say, Traktat o ekonomii politycznej, PWN, Warszawa 1960, s. 578.

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 15

tału ludzkiego, to w konsekwencji pojawia się konieczność używania języka ekono- mii do opisu procesu tworzenia, produkcji i akumulacji kapitału ludzkiego – tak jak i produkcji aktywów rzeczowych – funkcją produkcji kapitału ludzkiego. Pożytki ta- kiego opisu manifestują się w odkryciu, że produkcja kapitału ludzkiego i inwesty- cje w człowieka są określane przez te same parametry, które wyznaczają poziom ak- tywności innych rodzajów działalności gospodarczej.

1.1. Optymalizacja wyboru7

Zagadnienie produkcji i przebiegu ścieżki akumulacji oraz poziomu zasobu kapi- tału ludzkiego rozpatrywane jest w kontekście wyboru między inwestycjami „w sie- bie”, wynajęciem posiadanego już zasobu umiejętności i zdolności do pracy za okre- ślone, związane z jego poziomem wynagrodzenia, oraz już realizowaną konsumpcją wpływającą na satysfakcję opisaną – właściwą każdej osobie – funkcją użyteczności. Zauważyć trzeba tylko, że w każdym z tych wyborów, gdy już jest dokonany, zaan- gażowany jest siłą rzeczy cały posiadany zasób kapitału ludzkiego, a nie tylko ta jego cześć, która jest akurat potrzebna do realizacji wybranego celu. Parafrazując – wy- korzystując np. swoje zasoby znajomości tzw. kawałów na spotkaniu i rozweselając towarzystwo, siłą faktu angażujemy tym samym i całe bezczynne w tym momencie np. zasoby znajomości mikroekonomii. W efekcie – inaczej niż w zasobach kapitału rzeczowego, a zwłaszcza finansowego – to nie kapitał ludzki alokowany jest między różne zastosowania (produkcję samego siebie, konsumpcję czy zarobkowanie) w da- nym momencie, ale cały kapitał jest angażowany w różnych momentach, a problem alokacji kapitału zamienia się w problem alokacji „czasu w czasie”. w poszczególnych Osoba maksymalizuje t-tych okresach użyteczność czasu:

(U) zależną od poziomów konsumpcji (S

T

)

U = U(S

1

... S

T

) = max, (1)

gdzie oraz czasu konsumpcja poświęcanego S

T = być maksymalizowana, f t

(x

konsumpcji it

, t

st ) jak to w jest określona życiu bywa, t

st

w każdym przez t-tym poziom okresie. spożycia Satysfakcja dóbr i usług może

x

it

przy określonych warunkach – bilansie dochodów i bilansie czasu, a więc zdyskontowana wartość strumienia konsumpcji dóbr i usług ma się równać zdyskontowanemu strumieniowi dochodów:

Σ n

Σ T

x

it

/(1 + r)t = S Y t /(1 + r)t,

7 Por. W. Haley, Human Capital: The Choice between Investments and Income, The American Econo- mic Review, December 1973, vol. 63, no. 5; J. Ben-Porath, The Production Function of Human Ca- pital over Time (w:) Education, Income and Human Capital, NBER, Studies in Income and Wealth, No. 35, New York–London 1970.

16 Stanisław Ryszard Domański

a czasu nie można mieć więcej niż go jest:

t t

= t

et

+ t

zt

+ t

st

,

gdzie: zarobkowej t

t

to podokres w okresie T dzielony t

z

oraz czas konsumpcji t

s

.

między czas inwestowania w siebie t

e

, czas pracy

Maksymalizacja użyteczności przy podanych warunkach bilansowych sprowadza się do maksymalizacji zdyskontowanych całożyciowych dochodów netto (dochodów do dyspozycji, z uwzględnieniem kosztów inwestycji w kapitał ludzki), co w zapisie ciągłym przedstawia się następująco:

T J =

∫ o

e– ptY

(t)

dt, (2)

gdzie: J – suma dochodów zdyskontowanych na moment zerowy; T – z góry znany okres zarobkowania (np. cyfra ostatniego roku albo ostatniej chwili cyklu zarobkowania); p – stopa procentowa, według której jednostka dyskontuje swoje przyszłe zarobki; Y – zarobki do dyspozycji, inaczej różnica między zdolnością zarobkową (Y*) a kosztami inwestycji w kapitał ludzki (K).

Ogólna zdolność nych nagromadzoną zarobkowa wiedzą i umiejętnościami, Y

t * zależy od zdolności do zarobkowania określa- słowem zakumulowanego kapitału ludzkiego, a więc zapisujemy ją jako funkcję zasobu kapitału ludzkiego E(t) uciele- śnionego w danym momencie w danej osobie:

Y t * = RE(t), (3)

gdzie: R – dochód na jednostkę czasu z usługi jednostki kapitału ludzkiego.

W ten sposób maksymalizacja użyteczności w ciągu życia implikuje wybór przez osobę rozmiaru E – ucieleśnionego w niej zasobu kapitału ludzkiego określającego poziom możliwych do osiągnięcia dochodów potrzebnych na zakupy dóbr niezbęd- nych do osiągnięcia możliwej satysfakcji zgodnie z „funkcją produkcji konsumpcji” S tału T

= zakumulowanego ft (x

it

, t

st

) możliwej w do osobie osiągnięcia – zależy via zaś możliwości od wielkości zarobkowe. tej części Przyrost E – kapi- tego kapitału, któ- ra jest przeznaczona na inwestycje „w siebie”, a tym samym od wielkości zarobków straconych przez spożytkowanie kapitału ludzkiego nie na pracę zarobkową, lecz na produkcję jego samego. Tyle tylko, że ową część zasobu kapitału ludzkiego spożyt- kowaną na produkcję jego samego określa – zgodnie z wyżej przedstawionym rozu- mowaniem – ta część bilansu czasu, która przeznaczona jest na inwestycje w sam ka- pitał ludzki. Uwaga inwestującego w siebie jest zatem skierowana na wybór właśnie czasu inwestycji w kapitał ludzki c(t) = t i /t w ciągu cyklu życiowego, równoznacznej

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 17

z poświęceniem części zdolności zarobkowych w wysokości c(t)[R . E(t)] na rzecz inwestycji w ten kapitał. Wielkość c(t) przeznaczona na inwestycje jest w ten spo- sób zmienną decyzyjną z indywidualistycznego punktu widzenia8. Używając języka teorii wzrostu, można by określić c(t) jako indywidualną stopę inwestycji w kapitał ludzki, tyle że mierzoną proporcjami podziału czasu, a nie relacją wydatków do do- chodów. Łącznie c(t)[R . E(t)] – powtórzmy – określa wielkość straconych zarobków z tytułu angażowania posiadanego zasobu kapitału ludzkiego w ułamku c(t) okresu t do produkcji kolejnych jednostek kapitału ludzkiego, pamiętając jednak, że gdyby nie koszt tych straconych zarobków, nie byłoby możliwe podnoszenie samych zdol- ności do zarobkowania i podtrzymywanie ich w przyszłości.

1.2. Funkcja produkcji kapitału ludzkiego

Jak się rzekło, osoba może posiąść kapitał ludzki tylko drogą jego wytworzenia przez samą w sobie, co osiąga ze sprawnością określaną przez jej właściwą funk- cję produkcji tego kapitału. Wśród argumentów funkcji produkcji kapitału ludzkie- go ważne miejsce zajmuje sam kapitał ludzki jako nakład niezbędny do wytworze- nia dalszych jego jednostek realizowany przez nakład czasu własnego inwestującego w siebie. Nakład czasu własnego jest kombinowany z użytkowaniem dóbr rzeczo- wych odpowiedniego rodzaju (usługami dóbr rzeczowych, które w szczególności mogą mieć różnorodną postać różnych nośników informacji, np. wiedza zapisana w książkach i artykułach drukowanych oraz zapisanych elektronicznie), oraz z usłu- gami produkowanymi przez wyspecjalizowane instytucje (szkoły, uniwersytety, cen- tra szkoleniowe).

Z produkcją tych usług na odpowiednim poziomie jakościowym związane są, znowu, określone koszty i stąd mówimy o nakładach na kształcenie, badania nauko- we, zdrowie.

Tak więc produkcja kapitału ludzkiego zależy też od nakładu X(t) dóbr rzeczo- wych spożytkowywanych przy tworzeniu tego kapitału, nakładu dostępnych usług edukacyjnych Z(t), odpłatnych bądź nieodpłatnych, oraz nakładów samego kapitału ludzkiego C(t) = c(t)E(t), co razem stanowi łączne indywidualne nakłady K(t) ponie- sione na wyprodukowanie kapitału ludzkiego w danym momencie. Dla uproszcze- nia w rozważaniach modelowych abstrahuje się często od wydatków na dobra rze- czowe i usługi związane z indywidualną produkcją kapitału ludzkiego, sprowadzając i utożsamiając nakład K(t) z nakładem samego kapitału ludzkiego c(t) (przypomnij- my: wyodrębnionego, na zasadzie wyodrębnienia części czasu z jego bilansu, a nie części kapitału z jego zasobu) użytego do produkcji jego dalszych cząstek. Stąd, jak łatwo zauważyć, RC(t) to nic innego jak zarobki stracone z tytułu inwestycji w sie- bie. Widać, że zarobki stracone R[c(t) × E(t)] wynikają z poświęcenia części czasu

8 W. Haley, op. cit., s. 931.

18 Stanisław Ryszard Domański

c(t) bie = przy t

i /t z ogólnego jego – z konieczności bilansu – w zaangażowaniu momencie t całego = t

nagromadzonego i

+ t

z

+ t

s

na inwestowanie w sie- już w sobie ka- pitału ludzkiego E w czasie cę t

Indywidualną z

czy używanie życia funkcję t s produkcji .

t i

momentu t na inwestowanie w siebie zamiast na pra-

kapitału ludzkiego można zatem zapisać jako:

θ(t) = F[c(t) × E(t), X(t), Z(t)] = F[K(t)]  F[c(t)]. (4)

Nakłady kapitału ludzkiego c(t) „przerabiane są” na kapitał ludzki przy jakimś współczynniku indywidualnej zdolności do wytwarzania kapitału ludzkiego β oraz współczynnika elastyczności b produkcji kapitału ludzkiego względem włożonego jego nakładu, o którym zakłada się, że jest zawarty w niedomkniętym przedziale 0–1 (parametr skali funkcji produkcji), a więc:

θ(t) = F[c(t)] = βc(t)b. (5)

Dyskusji o rozmiarze i monotoniczności wykładnika potęgi b w funkcji produkcji kapitału ludzkiego można by poświęcić oddzielny paragraf, dokonując analizy efek- tywności przekształcania zasobu posiadanego w przyrost tego zasobu w zależności od już posiadanego zasobu tego kapitału (efekt zasobowy) oraz wielkości części czasu poświęcanego na inwestowanie w ten kapitał (efekt czasowy), rozwijając powyższą formułę ogólną w θ(t) = β [c(t)E(t)]b i przypuszczalnie dałoby się odkryć przedziały i nakłady czasu i skali już zakumulowanego kapitału E, gdzie współczynnik elastycz- ności efektu względem nakładu jest większy od jedności, dając inwestującemu szcze- gólną dodatkową satysfakcję, i wtedy nie ma decyzyjnego problemu wyboru nakład – efekt, czy dalej inwestować, gdyż przyrost efektu jest ciągle większy od przyrostu nakładu (wtedy, krotochwilnie mówiąc, nie da się wygonić Jasia na grę w siatkówkę, bo całkowicie pochłonęła go radość rozwiązywania zagadnień zbiorów rozmytych). W końcu jednak i z powodów naturalnych, fizycznych i rynkowych (tak jak przyj- muje się rutynowo w teorii producenta) wygodnie jest przyjąć, że parametr b spada poniżej jedności, a więc potrzebne są coraz większe przyrosty nakładów dla uzyska- nia tego samego przyrostu wiedzy i umiejętności, czyli efektu w postaci przyrostu kapitału ludzkiego. Obserwowalny fakt wzrostu udziału nakładów PKB krajów na naukę, B+R i kształcenie pozwala sądzić, że taka sytuacja w odniesieniu do wielko- ści parametru b ma rzeczywiście miejsce w skali świata, łatwo zatem zauważyć, że kraje niestosujące reguł podziału PKB zgodnych z powyższym wywodem zajmują ostatnie miejsca np. w rankingach innowacyjności gospodarek.

Ograniczenie się w rozważaniach do kosztów samego kapitału ludzkiego, jako nakładu w funkcji jego produkcji, można by interpretować, jako taką sytuację, gdzie warunek ceteris paribus odnosi się do wielkości dostępnych dóbr rzeczowych pomoc- nych do produkcji kapitału ludzkiego i do jakości usług edukacyjnych dostępnych pragnącym korzystać z nich przy produkcji swojego kapitału ludzkiego (tu wkracza-

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 19

my w kwestie makroekonomiczne podziału PKB o tyle, o ile od polityki państwa za- leży jakość i dostępność usług edukacyjnych).

Niewątpliwie jednak dostępne dobra rzeczowe, jak również, jakość i dostępność usług edukacyjnych wpływają na poziom indywidualnej zdolności do wytwarzania kapitału ludzkiego b (nawet gdyby przyznać tu prymat czynnika genetycznego) oraz na współczynnik elastyczności b produkcji kapitału ludzkiego względem włożone- go jego nakładu.

Kapitał ludzki będzie rósł zatem według stopy określanej przez:

ΔE(t) = θ(t) – δE(t), (6)

gdzie: δ – egzogeniczna stopa deprecjacji kapitału ludzkiego

i osiągnie swoje maksimum wtedy, gdy wielkość jego umorzenia δE(t) rosnąca wraz z już zakumulowaną skalą kapitału zrówna się z nowo wytworzoną (t). O skali tej ostatniej wielkości osoba decyduje, szacując wielkość efektu (oczekiwanego zarob- ku), jaki przyniesie kapitał nowo wytworzony i dodany do posiadanego już zasobu od chwili, kiedy „wchodzi do eksploatacji” (np. ukończony kurs MBA), do końca pozostałego jeszcze okresu zarobkowania (T – t), a – przykro powiedzieć – okres ten jest z każdą upływającą chwilą coraz krótszy.

Dla porządku trzeba dodać, że warunki ograniczające funkcji produkcji kapitału ludzkiego, poza równaniem budżetu czasu, zostają zapisane jako: c(t) ≥ 0, E(t) > 0 oraz E(t) – c(t) ≥ 0 i kolejno informują, że część zainwestowana c(t) zasobu kapitału ludzkiego (albo innymi słowy część czasu poświęcona na inwestycje w kapitał ludzki) może być większa lub równa zero, istniejący zasób kapitału E(t) jest większy od zera oraz że część zainwestowana nie może być większa od istniejącego zasobu (osoba nie może sobie implantować kredytowo wiedzy, jeśli jej sama jeszcze nie posiadła, tak jak inwestor rynku dóbr czy kapitału, który może zasilić się pożyczonym kapitałem). Osoba będzie dotąd podnosiła nakłady na powiększenie zasobu kapitału w niej ucieleśnionego, dopóki w każdym momencie czasu krańcowy koszt tych nakładów nie zrówna się z krańcowym efektem, jaki te nakłady (via powiększony zasób kapi- tału) przynoszą.

1.3. Ścieżka równowagi indywidualnych inwestycji w kapitał

ludzki9

Wyprodukowana, nowo oddana jednostka kapitału przynosi efekt R niezależnie od wielkości produkcji tego kapitału Jednakże jednostka kapitału ludzkiego istnieje od jakiegoś momentu m, kiedy została wyprodukowana, i przynosi ów efekt R przez

9 W. Haley, op. cit., s. 932 i n.

20 Stanisław Ryszard Domański

poszczególne okresy t = m + 1 ... m + 2 ... T, aż do końca czasu zarobkowania T. Co więcej, kapitał ludzki ulega deprecjacji w czasie według stopy egzogenicznej i w efekcie z danej powstałej w momencie jednostki kapitału pozostanie na koniec okresu T jedynie 1/(1 + d)T – t. Z biegiem czasu zatem efekt, jaki przynosi jednostka kapitału, ubywa w tempie p + d z tytułu dyskonta oraz z tytułu ubytku masy kapita- łu w wyniku deprecjacji. Ostatecznie łączny efekt l(t), jaki przyniesie jednostka ka- pitału ludzkiego w okresie jej funkcjonowania w czasie T – t, jest sumą zdyskonto- wanych efektów R z uwzględnieniem deprecjacji, co po zdyskontowaniu na moment początkowy procesu decyzyjnego można zapisać jako:

λ(t) = (1 + p)–t

Σ T

R (1 + p + δ)(T – t) = [R/(p+δ)] (1 + p)–t × [(1 + p + δ)(T – t)]. (7) t=m

Wielkość λ(t), opisując efekt, jaki przyniesie jednostka kapitału ludzkiego w każ- dym momencie (suma zdyskontowanego marginalnego dochodu R od tego momentu do końca okresu zarobkowania), wyznacza tym samym ścieżkę ceny jednostki tego kapitału, rozumianej jako produkt z dokonanych w siebie inwestycji.

Z kolei efekt rzeczowy z przyrostu nakładu kapitału ludzkiego na produkcję tego kapitału określony jest przez pochodną funkcji produkcji F’[c(t)] i zdeterminowany parametrami tej funkcji. Przemnożywszy ów rzeczowy produkt krańcowy inwesty- cyjnego nakładu kapitału ludzkiego przez efektywność jednostki kapitału zastoso- wanej na rynku pracy λ(t), uzyskamy krańcowy efekt dochodowy zainwestowanego kapitału ludzkiego. Jeszcze inaczej – będzie to ostateczny przychód pieniężny, jaki zostanie uzyskany w ciągu okresu aktywności zawodowej z przeznaczenia w danej chwili „jednostki, zasobu wiedzy i umiejętności” na powiększenie zasobu wiedzy i umiejętności, zamiast przeznaczać ją na rynek pracy w celu przyniesienia docho- du już w danej chwili.

Z kolei stratę, jaką ponosi się w danej chwili z tytułu zastosowania jednostki ka- pitału ludzkiego do produkcji tego kapitału miast wynajęcia jej na rynku pracy, wy- raża oczywiście stawka zwrotu R, którą po zdyskontowaniu na chwilę początkową można interpretować jako cenę czynnika produkcji (w tym przypadku samego kapi- tału ludzkiego użytego do produkcji jego samego). Zgodnie z zasadami gospodaro- wania punkt równowagi inwestora w każdym momencie czasowym wyznaczy rów- ność krańcowej produktywności czynnika (tu efekt dochodowy, jaki przyniesie jed- nostka kapitału ludzkiego zainwestowana w danej chwili) z ceną tego czynnika (tu wartość straconych w danej chwili zarobków), a więc:

λ(t) F’(t) = R(1 + p)–t, (8)

λ(t) = [R/(p + δ)] [e–pt – e(p + δ)T + δt ] bβ c(t)b – 1 = R (1 + p)–t.

Stąd znajduje się ścieżkę c(t) nakładu kapitału ludzkiego na produkcję tego kapi- tału powiększającą jego zasób w ten sposób, że maksymalizowana jest wartość sumy zdyskontowanych dochodów do dyspozycji zapisana formułą (2).

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 21

c(t) = (bβ/p + δ)1/1–b[1 – e(p + δ)T + δt]1/1–b. (9)

Przy wyżej wyrażonej ścieżce dyspozycji swoim czasem osoba gospodarująca czasem i dobrami z zamiarem maksymalizacji użyteczności w znanym z góry okre- sie znajduje się takiej równowadze, gdzie krańcowy zdyskontowany przyrost uży- teczności z tytułu krańcowego przyrostu czasu konsumpcji zrówna się z krańcowym zdyskontowanym kosztem tego czasu równym niczemu innemu jak zarobkom straco- nym z powodu przeznaczenia czasu na konsumpcję, a nie na pracę, i krańcowy przy- rost użyteczności z tytułu krańcowego zakupu dobra konsumpcyjnego zrówna się ze zdyskontowanym krańcowym kosztem tego dobra oraz, dalej, krańcowa użytecz- ność czasu inwestowania w kapitał ludzki, wyznaczona przez zdyskontowany stru- mień dochodów możliwy do uzyskania z tytułu powiększenia czasu inwestowania, zrówna się w krańcowym zdyskontowanym kosztem tych inwestycji, równym zno- wu straconemu zarobkowi, zdyskontowanemu na chwilę obecną, jak w formule (8).

  1. Parametry funkcji produkcji i narzędzia polityki

gospodarczej

Jak widać, przy analizie indywidualnych wyborów rozmiarów inwestowania w ka- pitał ludzki mamy następujące czynniki i parametry: wyjściowy poziom zasobu ka- pitału ludzki ludzkiego β, współczynnik E

0

, zdolność do przetwarzania zasobu posiadanego w nowy kapitał elastyczności produkcji kapitału ludzkiego b względem jego rozmiaru przeznaczonego na cele akumulacyjne, stopę dyskontową p (rynkową sto- pę procentową) oraz stopę deprecjacji posiadanego kapitału.

2.1. Wybór wielkości inwestycji i parametry funkcji produkcji

kapitału ludzkiego

Optymalne rozwiązanie wyróżnia dwa okresy ze względu na dokonywane przez osobę wybory gospodarowania swoim czasem. Pierwszy, gdy działa ograniczenie zasobowe, tzn. nawet gdyby cały posiadany zasób kapitału ludzkiego przeznaczyć na dalszą jego produkcję, to i tak nie osiągnie się tej wielkości produkcji kapitału, jaka teoretycznie wynika z punktu równowagi wyznaczanego przez przecięcie się krzywej kosztu krańcowego z marginalną wartością (ceną popytu) kapitału ludzkie- go. Poza wszystkim innym może to być ta przestrzeń zasobu i inwestycji, gdy para- metr b funkcji produkcji kapitału ludzkiego jest większy od jedności. Tę przestrzeń konstytuuje czas „specjalizacji” w produkcji kapitału ludzkiego i przypada on na lata szkolne jednostek, ale nie musi pokrywać się z okresem obowiązkowego nauczania. Po tym okresie następuje drugi, gdy punkt równowagi nakładu kapitału ludzkiego

22 Stanisław Ryszard Domański

jest określany przez wewnętrzne zależności między kosztem krańcowym a krańco- wym efektem dochodowym nakładu i nie jest już wymuszany przez posiadane zaso- by tego kapitału. W tym odcinku czasu produkcja „nowego” kapitału ludzkiego ma- leje z okresu na okres, aż do zera w momencie T zakończenia okresu zarobkowania, gdyż coraz większa jego część przeznaczana jest na pracę lub/i konsumpcję. W sumie zasób kapitału ludzkiego ucieleśniony w jego nosicielu rośnie aż do momentu, gdy produkcja θ(t) = F[c(t)] nie zrówna się wartością z masą kapitału zdeprecjonowane- go i według szacunków Beckera przypada na okres między 35. a 45. rokiem życia.

2.1.1. Parametry naturalne

Im wyższe początkowe wyposażenie w kapitał ludzki, tym krótszy dalszy okres specjalizacji wyłącznie w jego produkcji przy pozostałych warunkach takich samych. Bierze się to stąd, że osoba posiadająca mniej wiedzy i umiejętności, ceteris paribus, niejako dłużej napotyka na barierę ich zasobu przy dalszym ich rozwijaniu. Później też zacznie odczuwać problem wyboru: czy już podejmować pracę zarobkową, czy też dalej „specjalizować się” w powiększaniu własnych kwalifikacji, również i z tego względu, że przy małym zasobie kapitału ludzkiego małe są też stracone zarobki.

Wyższy współczynnik zdolności przetwarzania posiadanego kapitału w nowy β sprzyja wydłużaniu okresu specjalizacji w tworzeniu dalszych jednostek kapitału (kształcenia w systemie szkolnym, dziennym), a wynika to z niejako odwrotnych przyczyn, mianowicie czynnik ten, obniżając koszty wytworzenia dodatkowych jed- nostek kapitału, oddala moment, kiedy koszt krańcowy zacznie zrównywać się z przy- chodem z dodatkowego kapitału, a więc niejako dłużej będzie opłacało się przezna- czać posiadany zasób na dalsze jego powiększanie. Innymi słowy, „później” objawi się ograniczające działanie kryterium efektywnościowego. Zdolniejsi uczą się dłużej i są mniej wrażliwi na stopę procentową.

2.1.2. Parametry ekonomiczne

Stopa dyskontowa jest odwrotnie skorelowana z okresem specjalizacji; powód jest taki, że przy wyższej stopie dyskontowej osoba będzie przywiązywała mniej- sze znaczenie do przyszłych dochodów niż obecnych. Osoba będzie zatem niechęt- na odraczaniu momentu, od którego posiadany zasób kapitału ludzkiego przezna- czony jest na cele zarobkowe, a raczej będzie wolała skierować go na uzyskanie do- chodu na bieżąco.

Wzrost stopy deprecjacji skraca okres specjalizacji w produkcji kapitału ludz- kiego, ale powiększa się popyt na usługi instytucji pomagające restaurować szybko deprecjonujący się posiadany zasób wiedzy – stąd popyt na różnego rodzaju formy kształcenia ustawicznego i studiowanie zaoczne. To ostanie wydaje się z punktu wi-

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 23

dzenia jednostki szczególnie efektywne – z jednej strony pozwala już czerpać korzy- ści zarobkowe z kapitału posiadanego „póki się nie zestarzał”, z drugiej pozwala od- nawiać jego zasoby przy korzystaniu z aktualnych ofert edukacyjnych. „Ekonomicz- na argumentacja jest tutaj bardzo podobna do odnoszącej się do stopy dyskontowej. Osoba osiągnie większą obecną wartość z faktycznych zarobków, jeśli przestawi się na zarobkowanie wcześniej w horyzoncie planowym, ponieważ przy wyższej stopie deprecjacji mniej zostanie zasobu kapitału w późniejszych latach horyzontu planu niż przy stopie niższej”10.

Po upływie okresu „specjalizacji” w produkcji kapitału ludzkiego, a więc kiedy c(t) < kierunek E(t) albo innymi wpływu na słowy, kolejne gdy c t < 1 zmiany c(t), przy a więc t

z

> rozmiar 0, powyższe czynniki zachowują kapitału (czasu) alokowa- nego do produkcji nowego kapitału w ciągu cyklu życia.

Im wyższa więc stopa dyskontowa i stopa deprecjacji, tym mniejsza część kapitału ludzkiego (tym mniejsza część czasu) jest przeznaczana na dalsze cele akumulacyjne. Im wyższy współczynnik przekształcenia kapitału posiadanego w nowy, tym wyższy poziom nakładów kapitału posiadanego przeznaczanego na dalsze jego pomnażanie. Ponadto długość horyzontu zarobkowania T dodatnio wpływa na wielkość ka- pitału kierowanego na cele akumulacyjne, a przy nieskończenie długim horyzoncie planowania wielkość nakładu przeznaczonego na cele produkcyjne jest niezależna od czasu i określona parametrami funkcji produkcji oraz parametrami rynkowymi:

c(t) = [bβ/p + δ]1/1–b. (9a)

Gdyby zatem spojrzeć na naród jako na zbiór osób składających się na nieskoń- czony ciąg nakładających się pokoleń o nieskończonym horyzoncie myślenia, to wi- dzimy, że przeciętnie biorąc, stopa inwestowania w kapitał ludzki – albo, jak mówi- my, część bieżących dochodów, z których osoby są skłonne zrezygnować, poświę- cając czas na inwestowanie w siebie z myślą o przyszłych dochodach – jest dodatnio powiązana z przeciętnym poziomem „naturalnych zdolności i pilności”, określanych tu parametrami b i β, oraz ujemnie z poziomem stopy procentowej i stopą deprecjacji kapitału ludzkiego. Jeśli by na roboczo przyjąć, że przeciętny poziom „naturalnych zdolności i pilności” jest taki sam we wszystkich narodach (co prowadzi nas do roz- ważań w skali makro), to jedynymi parametrami regulującymi wielkość indywidu- alnych inwestycji w kapitał ludzki są parametry rynkowe – stopa procentowa i stopa deprecjacji kapitału ludzkiego.

10 W. Haley, op. cit., s. 938.

24 Stanisław Ryszard Domański

  1. Akumulacji kapitału ludzkiego – makroekonomiczny

punkt widzenia

W skali mikro, z uwagi na zróżnicowanie zdolności i sytuacji rodzinnej (różne funkcje indywidualnej produkcji), dany nakład czasu i środków materialnych daje róż- ny efekt po stronie kapitału ludzkiego. Tymczasem w skali całej gospodarki problem ten traci na znaczeniu, indywidualne cechy znoszą się, a dany nakład daje jakiś prze- ciętny efekt. Różnicę w zasobie kapitału ludzkiego ucieleśnionego przeciętnie w za- sobach ludzkich w poszczególnych gospodarkach narodowych trzeba przypisywać różnicom w nakładach na formowanie kapitału ludzkiego i jego historycznie zdeter- minowanemu początkowemu zasobowi, a nie różnicom w zdolnościach, inteligencji i wrodzonych predyspozycji poszczególnych narodów. Możemy z dużym prawdo- podobieństwem utrzymywać – prowadząc analizę na szczeblu makro – że zasób ka- pitału ludzkiego jest tym większy, im większe są nakłady globalne i im większy jest nakład przeciętnie ucieleśniony w jednostkach danej populacji.

W skali makro rosnącemu uporządkowanemu szeregowi nakładów odpowiada za- tem rosnący szereg zasobu kapitału ludzkiego, nawet jeśli – nie znając parametrów przeciętnej makroekonomicznej funkcji produkcji kapitału ludzkiego albo w ogóle abstrahując od tej funkcji – nie umielibyśmy określić dokładnych relacji występują- cych między tymi wielkościami.

Skala makro wymaga innego spojrzenia na kapitał ludzki, jako dobro trwałe niż to dzieje się przy podejściu mikroekonomicznym. W tym drugim, co zrozumiałe, kapi- tał ludzki zanika wraz z ustaniem aktywności zawodowej danej osoby lub wraz z jej śmiercią, a problem starzenia się zasobu kapitału można było sprowadzić do skraca- nia się okresu, w którym kapitał ucieleśniony w osobie przynosi dochód. Natomiast przy spojrzeniu w skali ogólnospołecznej można za J.S. Nicholsonem powtórzyć, że co prawda indywiduum umiera, gatunek pozostaje, a więc kapitał ludzki nie zanika nigdy, gdyż jest reprodukowany zarówno w przeżywającej populacji, jak i w nowych pokoleniach, w których ucieleśniają się ciągle nowe strumienie nakładów. W skali ogólnogospodarczej kryterium wyboru w postaci maksymalizacji dochodu narodo- wego czy, powiedzmy, konsumpcji w znanym z góry okresie ma arbitralny charak- ter, sam bowiem wybór horyzontu planu – nawet gdyby już uznać któryś z celów za uzasadniony – musiałby być ustalony i narzucony właśnie arbitralnie. Tu proces aku- mulacji kapitału ma charakter nieskończonego strumienia, gdzie nakłady powiększa- jące zasób nakładają się na proces jego deprecjacji i zużycia.

W skali makro problem wyłącznej specjalizacji w produkcji kapitału ludzkiego nie występuje, nikt bowiem nie może wziąć społeczeństwa na utrzymanie i fundo- wać spożycia przez jakiś czas. W tej skali mamy do czynienia ze strumieniem depre- cjacji kapitału ludzkiego i jeśli ten rośnie, ceteris paribus, na skutek wzrostu stopy deprecjacji, powstaje konieczność podniesienia rozmiarów akumulacji dla podtrzy- mania konkurencyjnych zdolności produkcyjnych społeczeństwa, jeśli w ogóle rząd myśli tymi kategoriami.

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 25

Odmienny przebieg makroekonomicznej stopy akumulacji kapitału ludzkiego i nakładów na ten kapitał od przebiegu, mającego miejsce na poziomie pojedynczej osoby, wynikający z różnic w warunkach działania i warunkach ograniczających dla skali makro i mikro, zachęca do ogólnego choćby komentarza reakcji stopy akumu- lacji (a stąd i rozkładu nakładów w skali makro) na te parametry rynkowe, których analiza działania była dokonywana w skali mikro, a więc stopy dyskontowej, stopy deprecjacji, a także horyzontu decyzji T.

3.1. Horyzont myślenia

Przede wszystkim nie może ulegać wątpliwości, że wydłużenie horyzontu plano- wania winno zachęcać do podnoszenia wielkości inwestycji w kształcenie i umiejęt- ności. I nie chodzi tu bynajmniej o fakt odroczenia efektu tych inwestycji, gdyż mo- żemy w rozważaniach teoretycznych założyć, że efekty tych inwestycji pojawiają się błyskawicznie, ale że efekty te dłużej znajdują się w polu widzenia planisty. Siłą rzeczy stopa zwrotu staje się wtedy większa. W tym względzie nie ma różnicy w ro- zumowaniu w skali mikro i makro, poza tą może, że horyzont planowania w skali mikro może sięgać czterdziestu i więcej lat (przy ograniczeniu rozważań do okresu zarobkowania), a tak długi horyzont rzadko jest brany pod uwagę na szczeblu ogól- nogospodarczym. Stąd wniosek, że popyt indywidualny na kształcenie może prze- kraczać podaż oferowaną przez system szkolny finansowany z budżetu adekwatnie do „popytu” rządu na kształcenie.

W sumie zatem można przypuszczać, że rząd rozumujący w kategoriach niezbyt długiego horyzontu będzie szczególnie skłonny ograniczać nakłady na kształcenie. I na odwrót, niskie nakłady na kształcenie mogą świadczyć, że centrum decyzyjne rozumuje kategorią krótkiego okresu, nawet jeśli werbalne deklaracje głosiłyby dłu- gofalowe podejście do gospodarowania.

3.2. Stopa procentowa i popyt na kapitał ludzki

Prowadzona w Polsce polityka pieniężna ma charakter restrykcyjny w porównaniu z wyborami w tym względzie dokonywanymi w innych krajach europejskich o wła- snej walucie, nie mówiąc już o polityce Europejskiego Banku Centralnego w strefie euro. Wobec jednowymiarowego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego preferowana przez Radę Polityki Pieniężnej strategia i taktyka walki z inflacją pole- gała na podnoszeniu stóp procentowych i utrzymywaniu ich na relatywnie wysokim poziomie. Taka polityka z jednej strony ogranicza popyt na inwestycje w środki rze- czowe, z drugiej zmienia ich strukturę na rzecz mniej kapitałochłonnych i krótko- falowych, jak też ich strukturę branżową na rzecz tych gwarantujących szybszy ob- rót kapitału. W ogóle zaś, w sumie, lepiej jest wolny kapitał zdeponować w banku.

26 Stanisław Ryszard Domański

Podobnie wysoka stopa procentowa obniża inwestycje w kapitał ludzki jak w każdy inny, zmienia też prawdopodobnie strukturę tych inwestycji na rzecz działań doraź- nych, krótkookresowych, obliczonych na szybki zwrot (krótkie kursy zamiast stu- diów doktoranckich)

Powstaje jednak pytanie, czy wzrost stopy dyskontowej podnosi, czy obniża ogól- nogospodarczy popyt na kapitał ludzki H = EN zgłaszany przez pracodawców.

Wzrost stopy procentowej podnosi cenę kapitału, w tym i tej jego części, która przeznaczana jest na płace, również wtedy, gdy płaca przeciętna pozostaje stała. Tym samym ogranicza niewątpliwie nie tylko popyt na siłę roboczą i zatrudnienie, które liczone w jednostkach „naturalnych” N spada, ale również rośnie pokusa rozluźnia- nia związku pracownik – pracodawca poprzez stosowanie elastycznych form zatrud- nienia, w tym tzw. umów śmieciowych.

Wyższa stopa procentowa oznacza jednak, że powstaje taka sytuacja, w której opłaca się zatrudniać osoby lepiej wyposażone w wiedzę i umiejętności, a więc ta- kie, które swoją produktywnością byłyby zdolne zwrócić pracodawcy powiększony stracony procent od nakładów wyłożonych na płace. Rośnie zatem popyt na takich pracowników, którzy niosą w sobie więcej kapitału w nich ucieleśnionego E, a więc w tej części rośnie, a nie spada popyt na kapitał ludzki. Musi dochodzić zatem do rozwarstwienia rynku pracy – z jednej strony popyt na nadzwyczajne zasoby kapi- tału ludzkiego (specjalne wysokie kwalifikacje), a stąd i presja na usługi instytucji zdolnych do ich świadczenia na odpowiednim poziomie jakościowym (np. kształce- nie za granicą w drogich uniwersytetach), z drugiej tendencja do wzrostu bezrobocia (ograniczanie zatrudnienia osób słabiej wyposażonych w kapitał ludzki) i deprecja- cji całych segmentów kapitału ludzkiego. Nie trzeba szczególnych i głębokich badań empirycznych, aby odkryć odpływ młodzieży polskiej na studia za granicą jako po- twierdzenie powyższej hipotezy. „Według najnowszych statystyk OECD na zagra- nicznych uczelniach kształci się już ok. 48 tys. Polaków. Mimo niżu demograficzne- go tylko wostatnich trzech latach liczba studentów, którzy wybrali naukę w innych krajach, wzrosła o ok. 20 proc. A w przypadku Wielkiej Brytanii nawet się po dwoi- ła. To tam studiuje teraz najwięcej Polaków – prawie 18 tys.”11.

Ta tendencja do rozwarstwienia rynku pracy na dwa segmenty: pierwszy grupują- cy ludzi o ponadprzeciętnych naturalnych zdolnościach i dużych inwestycjach w sie- bie; i drugi grupujący pozostałych, współgra – zgodnie z formułą (9) – z indywidual- nymi wyborami co do poziomów inwestowanie w siebie przez przeciętnych i mniej niż przeciętnie zdolnych. Ci będą raczej poszukiwali już pracy i innych form pozy- skiwania funduszy z zewnątrz niż dalej skupiali się jedynie na inwestycjach w sie- bie, gdyż mimo pracowitości nie potrafią jednak uzyskać takich przyrostów kapita- łu ludzkiego, by otrzymać zwrot o stopie wyższej od wysokiej stopy procentowej. Z kolei duży zwrot z inwestycji w siebie otrzymywany w postaci wysokich wynagro- dzeń przez posiadających więcej kapitału ludzkiego może rodzić zjawisko wydłuża-

11 Artur Grabek, Polska traci studentów, Rzeczpospolita z 2 lutego 2015 r.

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 27

nia indywidualnego czasu pracy takich osób, czego wtórnym efektem będzie ich po- pyt na prace usługowe i pomocnicze i rozwój, w ślad za tym wtórnego rynku pracy. Przy niskiej stopie procentowej mamy niską cenę wydatków przeznaczanych na płace, stąd brak bodźców do poszukiwania takich pracowników, którzy byliby w sta- nie przynosić dodatkowe efekty, wtedy też rośnie popyt na zwykłą fizyczną siłę ro- boczą.

3.3. Inwestowanie w człowieka a deprecjacja kapitału ludzkiego

w skali makro

Powstaje pytanie, co określa tę stopę w skali mikroekonomicznej i w skali makro- ekonomicznej. Skąd mamy wiedzieć, że dany nakład na formowanie kapitału ludz- kiego gwarantuje jeszcze jego odtworzenie?

Ograniczając się do mikroskali, przy dodatkowym założeniu upraszczającym, że dana jednostka kapitału ludzkiego przynosi w jednostce czasu zawsze ten sam do- chód, problem starzenia się zasobu kapitału ludzkiego można było sprowadzić do skracania się okresu, w którym kapitał ucieleśniony w osobie przynosi dochód. Takie- go „chwytu” nie da się zastosować w skali makroekonomicznej, gdzie przecież „nie skraca się” okresu, w którym kapitał będzie przynosił dochód. Pomostem łączącym zagadnienia skali mikro i skali makro jest wielkość E – zasób kapitału ucieleśniony w pojedynczej osobie zgodnie z wyżej opisanymi regułami, determinujący jakość czynnika ludzkiego. W skali makro trzeba jednak uwzględniać te rodzaje nakładów, od których w skali mikro abstrahowałem, koncentrując uwagę na straconych zarob- kach jako głównej, a niekiedy jedynej mierze nakładów. Zmiany w poziomie ogól- nych ją nakładów akumulację K t oraz przeciętnych kapitału ludzkiego wielkości ucieleśnianych i zmiany jego jakości (jako w funkcji ludziach kosztów). E

t

określa- Te ostatnie decydują o wzajemnych relacjach wyposażenia w kapitał ludzki między po- szczególnymi społecznościami w układzie chronologicznym i przestrzennym. Stąd płyną wnioski o stopie deprecjacji kapitału ludzkiego i jego akumulacji netto, gdy formalne, „fizyczne”, miary kształcenia (np. liczba lat kształcenia i odsetek kształ- conej populacji) zdawałyby się wskazywać na brak różnic między społeczeństwami albo ich zanikanie, jak to ma miejsce w ostatnich latach w Polsce.

W zasadzie nie ma kłopotów z szacowaniem indywidualnych stóp deprecjacji przy dochodowym podejściu do mierzenia wartości kapitału ludzkiego. Stopa de- precjacji (albo lepiej stopa zmiany w zasobie) wynika po prostu z różnicy między oczekiwanym zdyskontowanym strumieniem dochodów w dwóch różnych momen- tach życia jednostki.

Taką metodę zastosowali D.W. Jorgenson i A. Pachon w swoich rachunkach apre- cjacji i deprecjacji zasobu kapitału ludzkiego w Stanach Zjednoczonych i tak też postępuje G.S. Becker w swoich rozważaniach relacji między wiekiem, zarobkami i wartością kapitału ludzkiego. W tym ujęciu stopa deprecjacji ma właściwie charak-

28 Stanisław Ryszard Domański

ter umorzenia fizycznego, nawiązuje bowiem tylko do upływu czasu i do przyrodni- czego faktu skracania się okresu zarobkowania wraz z wiekiem osoby.

Tymczasem w przypadku kapitału ludzkiego możemy mieć do czynienia ze zja- wiskiem analogicznym do zachodzącego po stronie kapitału rzeczowego, zwanym zużyciem moralnym lub ekonomicznym.

Proces zużycia ekonomicznego ma charakter względny w tym sensie, że można go dostrzec dopiero w kontekście procesów i zjawisk niejako zewnętrznych, dziejących się poza istniejącym majątkiem, gdy – dla porównania – proces zużycia fizycznego dzieje się niejako w samym majątku. Podobnie charakter względny ma proces zuży- cia ekonomicznego kapitału ludzkiego. Możemy więc stwierdzić, że kapitał ludzki ulega deprecjacji ekonomicznej dopiero wtedy, gdy rozpatrujemy jego zasób w szer- szym kontekście zjawisk ekonomicznych. Przy tym może tu istnieć tyle skali odnie- sienia, ile kategorii, z którymi porównujemy narastanie kapitału ludzkiego. General- nie możemy jednak mówić o dwóch zakresach porównań. Po pierwsze, możemy roz- patrywać sytuację wewnątrz danej gospodarki narodowej, eksponując odpowiednie wielkości, w stosunku do których oceniamy zmiany zasobu kapitału ludzkiego. Po drugie, możemy spojrzeć na sytuację w kategoriach globalnych, rozpatrując miejsce danego kraju w otoczeniu międzynarodowym. Zawsze jednak ekonomiczna (moral- na) deprecjacja kapitału ludzkiego ma charakter względny.

Możemy zatem mówić o aprecjacji lub deprecjacji kapitału ludzkiego w stosun- ku do ogólnego postępu gospodarczego danego kraju, mierzonego wzrostem docho- du narodowego na głowę.

Punktem odniesienia może być proces dokonujący się i po stronie samych inwe- stycji w człowieka, i w miarę jak rośnie standard kapitału ucieleśnionego w kolejnych generacjach bądź starzeją się zasoby powstałe wcześniej. Mamy więc tu do czynie- nia z deprecjacją kapitału ze względu na postęp jakości w nim samym się dokonują- cy. Innym punktem odniesienia może być tempo inwestycji w kapitał rzeczowy. Tu- taj możemy mówić o wzajemnej deprecjacji lub aprecjacji obydwu typów kapitału.

I wreszcie punktem odniesienia może być też stosunek dynamiki nakładów na kształcenie w danym kraju do dynamiki analogicznych nakładów w innym kraju, wtedy będziemy mogli mówić o narastaniu, bądź nie, luki między określonymi kra- jami. Różnice poziomu i tempa faktycznych nakładów na kształcenie w danym kra- ju w stosunku do dynamiki nakładów obserwowanych przeciętnie w świecie traktuję jako miarę ekonomicznej deprecjacji. Innymi słowy, stopa ekonomicznego umorzenia kapitału ludzkiego ze względu na procesy ekonomiczne, mające miejsce w otoczeniu światowym, równa jest różnicy tempa zmian standardu edukacyjnego wynikającego z przeciętnej dla świata makroekonomicznej funkcji nakładów na kształcenie i tempa zmian standardu krajowego. Stopa ta może przyjmować wartości dodatnie lub ujem- ne, a tym samym krajowy kapitał może ulegać względnej deprecjacji lub aprecjacji. Globalną stopę umorzenia kapitału ludzkiego należałoby więc zapisać jako sumę stopy umorzenia migracji). Tę fizycznego drugą można określać δ

f

i stopy na różne umorzenia sposoby ekonomicznego w zależności od δ e

(abstrahuję od celów analizy.

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 29

W szczególnym przypadku, gdyby ograniczyć się do usytuowania danego kraju w rodzinie światowej, stopę umorzenia ekonomicznego trzeba by określić jako róż- nicę między tempem standardu pie krajów odniesienia (np. kształcenia średnio w świecie rś s

albo lepiej w gru-

Ostatecznie:

krajach UE) a analogicznym tempem rk

s

w danym kraju.

δ = δ

f

+ δ

e

, (10)

gdzie:

δ

e

= rś

s

– rk

s

.

O odpowiednią też wielkość należałoby w takim przypadku zmniejszyć akumu- lację brutto mierzoną globalnymi nakładami na kształcenie, aby właściwie określić akumulację netto kapitału ludzkiego w danym okresie.

Utrzymywanie się długofalowej tendencji względnej aprecjacji kapitału ludzkie- go, gdy tempo wzrostu standardu kształcenia w danym kraju wyprzedza analogiczne tempo przeciętne dla świata (albo grupy krajów odniesienia), a wynikające z makro- ekonomicznej funkcji przeciętnych nakładów na kształcenie – bądź względnej de- precjacji (gdy mamy relację odwrotną) – decyduje o poprawie lub pogorszeniu się miejsca danego kraju w światowej rodzinie. Społeczeństwa relatywnie coraz zasob- niejsze w kapitał ludzki stają do pomyślnej konkurencji ekonomicznej z pozostałymi. Przeciętny rozmiar kapitału ucieleśnionego w społeczeństwie ma wpływ na jego kre- atywność i zmysł organizacyjny. Konsekwencje zaś nienadążania standardu kształce- nia za potrzebami rozwoju gospodarczego celnie wyraził J.B. Say już w początkach XIX w.: „upadek nauk elementarnych i wyższych nie od razu i nie bezpośrednio od- czuwany może sprawić, że nawet wielkie mocarstwo mogłoby się cofnąć aż do granic ciemnoty i ubóstwa, zanim by obywatele się spostrzegli, jaka jest tego przyczyna”12. Zgodnie z moimi szacunkami relatywne tempo ekonomicznego starzenia się ka- pitału ludzkiego w Polsce, przy zastosowaniu powyższego rozumowania, wynosiło od połowy lat sześćdziesiątych nie mniej niż 2,7% rocznie, co po zdyskontowaniu na rok 1999 daje stopę bliską 100% i może oznaczać na przykład pojawienie się już luki cywilizacyjnej o rozmiarze epoki, czego zewnętrznym wyrazem może być nie- zdolność ekonomistów do czytania i rozumienia tekstów naukowych zaawansowa- nych czasopism, zanik rodzimej wynalazczości technicznej, niezdolność wdrażania nowych technologii bez oddania majątku przedsiębiorstw zewnętrznym inwestorom. Stopa deprecjacji kapitału ludzkiego nieco odmiennie wpływa na stopę i wiel- kość nakładów na kształcenie w skali makro w porównaniu ze skalą mikro. W skali mikro, przypomnijmy, wzrost stopy deprecjacji obniża stopę jego akumulacji w tym sensie, że zachęca do skracania okresu wyłącznej specjalizacji w produkcji kapitału

12 J.B. Say, op. cit., s. 742.

30 Stanisław Ryszard Domański

ludzkiego, kiedy zgodnie z warunkami modelu stopa ta wynosi 100%, bo cały bu- dżet czasu do dyspozycji jednostki jest przeznaczany na produkcję kapitału ludzkie- go. W skali makro nie mamy nigdy okresu wyłącznego zajęcia się społeczności samą jedynie produkcją kapitału ludzkiego, a jedynie nakładające się na siebie strumienie czasu pracy zarobkowej i czasu inwestowania. Jeśli wysoka stopa deprecjacji zmu- sza osoby do wydłużania samego okresu inwestowania w siebie, pod groźbą utra- ty zdolności do zarobkowania przed upływem okresu zdolności do pracy T, w skali makro znajdzie to wyraz w postaci rosnącego strumienia popytu na studia zaoczne, podyplomowe i inne formy permanentnej edukacji. Po stronie sposobu kształcenia znajdzie to wyraz w zaniku szkolnych form kształcenia zawodowego na rzecz ogól- nego. W sumie łączne wydatki na inwestowanie w kapitał nie musiałyby być mniej- sze, a źródła finansowania ulegają dyferencjacji zależnie od rodzaju wykształcenia.

3.4. Uwagi o postępie technicznym i bezrobociu

Inwestycje w kapitał ludzki z jednej strony pomnażają dostępne zasoby pracy, z drugiej powiększają tempo postępu technicznego, otwierając pole do dalszego wzro- stu technicznego uzbrojenia pracy bez konieczności podnoszenia kapitałochłonności produkcji. Jeśli zatem jakość czynnika ludzkiego, a więc i nakłady na formowanie kapitału ludzkiego rosną dostatecznie prędko (w tym samym stopniu co techniczne uzbrojenie pracy na jednego zatrudnionego albo – odpowiednio – majątek rzeczo- wy w gospodarce), nie pojawi się w gospodarce konieczność obciążania jej wyższą stopą inwestycji w kapitał rzeczowy dla utrzymania tempa wzrostu i nie pojawi się fizyczna bariera zatrudnienia. Powiedzielibyśmy w takim przypadku, że gospodar- ka jest w stanie wchłonąć – lub inaczej – zaabsorbować dodatkową masę majątku rzeczowego bez pogarszania jego efektywności. Co więcej, bariera siły roboczej nie wystąpi, nawet jeśli tempo wzrostu siły roboczej, pojmowanej w jednostkach jedno- rodnych fizycznie, będzie ujemne; wystarczy, by odpowiednio szybko rosły inwe- stycje w człowieka.

Ergo możemy mieć w gospodarce dwa stowarzyszone zjawiska: szybki wzrost technicznego uzbrojenia pracy oraz szybki wzrost jakości czynnika ludzkiego spowo- dowany odpowiednio wysokimi inwestycjami i spadkiem zatrudnienia, a więc bezro- bociem, przy zachowaniu niezmienionego tempa wzrostu gospodarczego i poziomu kapitałochłonności. Zewnętrznie wydawać się będzie, że to właśnie wzrost technicz- nego uzbrojenia pracy czyni zbędnymi kolejne partie zatrudnienia, a więc że to zja- wisko umaszynowienia, automatyzacji jest przyczyną bezrobocia. Faktycznie jest to tylko powierzchowne odbicie procesu podnoszenia wartości zasobu kapitału uciele- śnionego w ludziach, który otwiera pole do podnoszenia rozmiarów kapitału rzeczo- wego przypadającego na zatrudnionego, przy zachowaniu wciąż niezmiennej rela- cji kapitał ludzki – kapitał rzeczowy (przy tym w gruncie rzeczy w nieskończoność może rosnąć relacja: wartość kapitału rzeczowego – zatrudnienie w jednostkach fi-

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 31

zycznych13). I jeszcze od innej strony: dodatkowa porcja kapitału rzeczowego może być wykorzystana bez spadku efektywności tego kapitału, przy wycofaniu danej licz- by jednostek fizycznie rozumianego zatrudnienia, jeśli zostaną one zastąpione mniej- szą liczbą zatrudnionych, ale lepiej wyposażonych w kapitał ludzki.

W nowym świetle jawi się zatem zagadnienie substytucji czynników. Polega ono w swej najgłębszej istocie nie tyle na wypieraniu pracy przez kapitał rzeczowy, ile na wypieraniu ze sfery produkcji w ogóle, a z rynku pracy w szczególności, osób o niższej wartości niesionego w sobie kapitału ludzkiego przez osoby o większym ucieleśnionym kapitale. Dzieje się tak jedynie za pośrednictwem nowych generacji kapitału rzeczowego. Zjawisko wypierania z rynku pracy osób o mniejszym zasobie ucieleśnionego w nim kapitału ludzkiego i w konsekwencji bezrobocia nie może być zatem rozwiązywane ani na gruncie ideologii walki z automatyzacją, ani na gruncie koncepcji zalecających powiększenie masy inwestycji, które by wchłonęły „rezerwo- wą armię pracy” – tu wyjście sugerował raczej Horvath, wskazując, iż podniesienie inwestycji w kapitał ludzki wykreuje ludzi, którzy sami będą kreowali miejsca pracy.

  1. Uwagi o prowzrostowej polityce gospodarczej –

polityka podatkowa i inwestycje w kapitał ludzki

Chociaż celem rozważań było omówienie wpływu dwóch parametrów makroeko- nomicznych określających wybory dokonywane po stronie inwestycji w kapitał ludzki i sytuacje na rynku pracy: jednym quasi-endogenicznym – stopy procentowej i drugim egzogenicznym – choć też powiązanym z polityką gospodarczą – stopy deprecjacji za- kumulowanego kapitału ludzkiego, to nie sposób nie wspomnieć o trzecim narzędziu polityki gospodarczej, jakim jest polityka podatkowa. I tutaj sformułujemy trzy po- stulaty o tyle mające silny związek z treścią rozważań, o ile ich punktem wyjścia była funkcja kryterium – maksymalizacja całożyciowych zdyskontowanych dochodów do dyspozycji – określająca wybory dokonywane przez osoby. System podatkowy powi- nien zatem charakteryzować się trzema echami: powinien pobudzać do inwestowania, powinien sprzyjać ekwiwalentności wymiany i powinien sprzyjać sprawiedliwości.

4.1. Stymulatywność

Stymulatywność oznacza po prostu, iż system podatkowy powinien zachęcać do podnoszenia inwestycji w kapitał ludzki, inwestycji w człowieka z uwagi na wyżej

13 W krajach ekonomicznie zaawansowanych mamy do czynienia, zdaje się, ze zjawiskiem tego typu: wzrostowi technicznego uzbrojenia pracy towarzyszy spadek kapitałochłonności produkcji przy jed- noczesnym szybkim wzroście poziomu wykształcenia społeczeństw i szybko rosnących nakładach na system edukacji narodowej.

32 Stanisław Ryszard Domański

omówione pożytki, jakie te inwestycje przynoszą. System podatkowy powinien z po- wodu zwykłej ekonomicznej efektywności uwzględniać koszty ponoszone przez ludzi wychowujących i kształcących dzieci, jak też i kształcących samych siebie.

Sponsorowanie nauki, kultury i edukacji powinno wyraźnie być powiązane z po- lityką podatkową i łączyć się ze zmniejszaniem podstawy opodatkowania firm i do- chodów sponsorujących. Dary i fundusze łączące się z inwestycjami w kapitał ludzki winny być też zwolnione z podatku od darowizn. Pole działania jest tu ograniczone jedynie wyobraźnią sponsorów, ale można przytoczyć parę przykładów.

Stymulujący system podatkowy powinien też odpowiednio uwzględniać koniecz- ność pobudzania indywidualnych inwestycji w kapitał ludzki. Implikuje to rozwiąza- nia polegające na uwzględnianiu wydatków na kształcenie i podnoszenie kwalifikacji w rachunku dochodów i podatków należnych od podmiotów fizycznych. Z uwagi zaś na wspomniane wyżej zjawisko wzrostu przychodów z kapitału ludzkiego w miarę powiększania się jego zasobu rachunek odliczanych kosztów formowania tego kapi- tału powinien być możliwie pełny. Budżet „odzyska swoje” w podatkach od powięk- szonych w przyszłości dochodów osób więcej umiejących i więcej zarabiających.

4.2. Ekwiwalentność

Zasada ekwiwalentności wymiany zakłada obciążanie kosztami te podmioty, któ- re korzystają z efektów sektora wytwarzającego kapitał ludzki. Innymi słowy cho- dzi tu o likwidację demoralizującego zjawiska pieczeniarstwa, gdzie jedni ponoszą wysiłki i nakłady, a drudzy darmowo przechwytują efekty. Spełnienie tej zasady wy- musza takie rozwiązania, jak : a) wprowadzenie podatku edukacyjnego od użytkowanego kapitału ludzkiego, nakła- danego na firmy zagraniczne i joint venture, które nie partycypowały w przeszłości w kosztach tworzenia kwalifikacji, z których teraz korzystają jakby z dobra wolnego; b) wprowadzenie podatku edukacyjnego nakładanego na właścicieli prywatnych firm, którzy wykształcenie otrzymali na koszt państwa, a teraz pracują na swój własny rachunek. Trzeba wiedzieć, że określona część podatku nie jest karą, ale opłatą za korzystanie z zasobu kapitału ludzkiego wytworzonego w sferze edukacji; c) wprowadzenie edukacyjnego podatku od osób nieposiadających i niewychowują- cych dzieci jako od beneficjantów trudu wykładanego przez rodziny przygotowu- jące do życia nowe pokolenia, z których pracy bezdzietni korzystają i skorzystają o tyle więcej, o ile lepiej do pracy i życia będą przygotowane młodsze generacje wchodzące na rynek pracy.

4.3. Sprawiedliwość

Zasadę sprawiedliwości wyrażam powiedzeniem, „kto sieje, ten zbiera”.

Polityka pieniężna a kapitał ludzki i rynek pracy 33

4.3.1. Dla osób prywatnych

Tę zasadę spełniałyby rozwiązania różnicujące opodatkowanie dochodów osób fizycznych w zależności od obciążenia ich wydatkami na kształcenie w okresach po- bierania nauki. Implikuje to, po pierwsze, że podatnicy powinni być inaczej opodat- kowani w zależności od tego, czy korzystali np. z bezpłatnego szkolnictwa państwo- wego, czy też naukę pobierali w szkołach i uczelniach komercyjnych. W stosunku do osób samoopłacających koszty kształcenia powinien mieć zastosowanie bardziej pła- ski system podatków, tak aby im przypadał efekt z poniesionych wcześniej nakładów. Krzywe zarobków osób, które w siebie inwestowały, są bardziej strome w ciągu życia niż osób w siebie nieinwestujących. Gdy jednak pojawia się zwrot z inwesty- cji w siebie, wtedy osoby takie wpadają w górne przedziały dochodowe i są karane wyższą stopą podatkową za efekty swojego wcześniejszego wysiłku. Podatek docho- dowy od osób fizycznych powinien zatem nawiązywać do skumulowanych docho- dów za kilka okresów, a nie do dochodów w danym roku. Inaczej system podatko- wy może prowadzić do niedostatecznych inwestycji w kapitał ludzki ze wszystkimi tego długofalowymi konsekwencjami dla perspektyw wzrostu i miejsca danego spo- łeczeństwa w międzynarodowym podziale pracy.

4.3.2. Dla państwa

System podatków powinien jednak być nieco progresywny, tak aby część korzy- ści – zgodnie z tu deklarowaną zasada sprawiedliwości ekonomicznej – przypada- ła i państwu jako ważnemu podmiotowi organizującemu usługi publicznego sektora produkcji kapitału ludzkiego, i inwestującemu w kapitał ludzki poprzez finansowa- nie szkół, uczelni, służby zdrowia. Dzięki tym inwestycjom podnosi się bowiem po- ziom ogólnego kapitału ludzkiego, który polepsza ogólną zdolność do pracy i efek- tywność wszystkich podmiotów gospodarujących, a więc wszystkie podmioty muszą się niejako uiszczać „składki” dla zwrócenia kosztów jego produkcji i zapewnienia przebiegu jego reprodukcji rozszerzonej w przyszłości z myślą właśnie o dalszym podnoszeniu owego przeciętnego poziomu zdolności do pracy, akomodacji i adapta- cji technik wymyślonych gdzie indziej i kreacji swoich własnych.

Literatura

  1. Becker G.S., Human Capital, wyd. 3, The Uniwersity of Chicago Press, Chicago 1993 2. Ben-Porath J., The Production Function of Human Capital over Time (w:) Education, Income and

Human Capital, NBER, Studies in Income and Wealth, no. 35, New York–London 1970 3. Bosiakowski Z., Domański S.R., Prognozowanie, planowanie i finansowanie oświaty, Synteza PR 11.

Grupa XI, SGPiS, IBP, Warszawa 1980 4. Domański S.R., Kapitał ludzki i wzrost gospodarczy, PWN, Warszawa 1993 5. Domański S.R., Endogenizacja formuły wzrostu Kaleckiego, Ekonomista 2000, nr 3 6. Domański S.R., Polityka stopy procentowej a kapitał ludzki i rynek pracy, Ekonomia 2002, nr 5

34 Stanisław Ryszard Domański

  1. Gmytrasiewicz M., Ekonomiczne uwarunkowania szkolnictwa wyższego, PWN, Warszawa 1975 8. Grabek A., Polska traci studentów, Rzeczpospolita z 2 lutego 2015 r. 9. Grossman M., On the Concept of Health Capital and Demand for Health, Journal of Political Eco-

nomy, March–April 1972, vol. 80, no. 2 10. Haley W., Human Capital: The Choice between Investments and Income, The American Economic

Review, December 1973, vol. 63, No 5 11. Hicks J.R., Kapitał i wzrost, PWN, Warszawa 1978 12. Jorgenson D.W., Pachon A., The Accumulation of Human and Non-human Capital, Harvard Insti-

tute of Economic Research Disscussion Paper 1981, no. 769 13. Lucas R.E. Jr, On Mechanics of Economic Development, Journal of Monetary Economics 1988,

  1. 22 14. McMahon W.W., The Relation of Education and R and D to Productivity Growth, Economics of

Education Review 1987, vol. 6, no. 2 15. Rosen S., Substitution and Division of Labour, Economica, August 1976, no. 45 16. Say J.B., Traktat o ekonomii politycznej, PWN, Warszawa 1960 17. Schultz T.W., Investment in Human Capital, Free Press, New York 1976 18. Staszic S., Przemówienie z okazji otwarcia Szkoły Przygotowawczej do Instytutu Politechniczego,

9 stycznia 1826 r., Gazeta Warszawska nr 5 19. Stokey N.L., Human Capital, Product Quality and Growth, Quarterly Journal of Economics, May

1991 20. Theeuwes J., Koopmans C.C., Opstal R. van, Reijn H. van, Estimation of Optimal Human Capital

Accumulation Parameters fot the Netherlands, European Economic Review 1985, no. 29 21. Thurow L., Investments in Human Capital, Wadsworth Publishing Company. Ins. Belmont, Califor-

nia 1970

Streszczenie

W referacie opisuję, jak kapitał ludzki tworzy się poprzez indywidualne inwestycje osób „w same siebie” oraz jak proces ten może być wspomagany, albo nie, przez politykę makroekonomiczną pań- stwa, zwłaszcza ten element polityki pieniężnej, którą stanowi regulowanie poziomu stopy procento- wej. Wskazuję, jak na produkcję i akumulację kapitału ludzkiego wpływa czasowy horyzont myślenia podejmującego decyzję i stopa deprecjacji kapitału ludzkiego i jak to się przekłada na wybory dokony- wane na rynku edukacyjnym. Pokazuję oddziaływanie poziomu stopy procentowej na popyt na kapitał ludzki i jak to się ma do popytu na zatrudnienie rozumiane jako fizyczne osoby. Wysuwam sugestie co do poprawnej, prorozwojowej polityki ekonomicznej państwa.

Summary

The way of human capital production with individual investments made by human beings in them- selves is described in the paper as well as how this process may be backed or not with macroeconom- ic policy by the state, especially by this part of the policy which is monetary policy. The impact of the time horizon of economic reasoning of a decisions maker as well as the rate of human capital depreci- ation impact on human capital production and accumulation is considered and it is shown how that all affects choices made at educational market. The influence of the interest rate level on the demand for human capital is described and how it compares with the demand for manpower in physical terms i.e. for ‘number of employees’. Finally proposals for the fair, pro-growth and pro-development state tax policy are submitted.

Słowa kluczowe: kapitał ludzki, inwestycje w człowieka, polityka pieniężna, wzrost gospodarczy, alokacja czasu, prowzrostowy system podatkowy