Dr hab. S. Ryszard Domański

Kwestia własnościowa w transformacji systemowej. (Dlaczego tak łatwo upadł komunizm i dlaczego tak trudno znaleźć zgodę społeczną).

(streszczenie)

Teza wiodąca artykułu głosi, że specyficzna droga wprowadzania prywatyzacja gospodarki w Polsce jest głównym czynnikiem który wyjaśnia zarówno zagadkę pokojowego kolapsu systemu, jak i istotę poprzedzającego go stanu wojennego kładącego kres spontanicznym, oddolnym i dalekosiężnym przemianom ustrojowym. Sposoby wprowadzania prywatyzacji są także trwałym czynnikiem napięć, niezadowolenia i frustracji permanentnie wyłaniających się na przestrzeni dwudziestolecia datowanego od czerwca 1989.

Artykuł składa się z trzech części. W pierwszej zatytułowanej „Trizmus” polemizuję z obrazem narodów Europy Centralnej malowanym w literaturze i opinii publicznej. Ta część, choć historyczna, jest niezbędna jako tło, które ma uzmysławiać ciągłość struktury dominacji społecznej, którą demaskuję w zamykającym ją pytaniu: „Dlaczego system komunistyczny, reżim, który bronił się uparcie przez długie lata, w końcu zapadł się pokojowo?”. Pytanie to stanowi jednocześnie otwarcie części II – pt. „Transformacja”. Punkt „Poczwarka nomenklaturowa” jest tu kluczowy dla rozwiązania zagadki rzekomo nagłego i faktycznie spokojnego upadku komunizmu. W części trzeciej referuję efekty prywatyzacji u jej progu traktując je jako kryterium oceny słuszności wyboru takiej a nie innej formy prywatyzacji, a także fundament w ogóle samej możliwości myślenia podmiotowego o strategii przez naród i państwo polskie. W szerszym tle kwestii prywatyzacyjnej pojawia się tu aspekt końca historii – by zacytować Fukujamę - ale nie tyle ucieleśniony w politycznej organizacji liberalnego demokratycznego państwa współczesnego, co realizujący się w niektórych formach organizacji struktury dominacji w sferze realnej. To prowadzi w końcowej części do rozważań nad sensem pojęcia państwa prawa i praworządnosci w Polsce i pytania o „niegodziwość” prawa. 2

W kwestii własnościowej ogniskują się polityczne, psychospołeczne, socjologiczne, prawne i ekonomiczne aspekty transformacji systemowej. Własność wyznacza władzę nad majątkiem, nad dochodem i nad podziałem dochodu, nad kierunkiem napływu i wypływu pieniądza, nad reprodukcją bogactwa. Własność oznacza też władzę nad ludźmi i reprodukcją władzy nad ludźmi w codziennym praktycznym działaniu, w którym faktycznie realizują się losy człowiecze. Losy, jakie sposób ogólny i ramowy wyznaczane są regułami prawa zmienianymi od czasu do czasu w wyniku wyborów, w których często tylko mniejszość korzysta z przysługującego wszystkim prawa politycznej podmiotowości.

1 Instytut Nauk ekonomicznych PAN oraz Szkoła Główna Handlowa. Tekst w pierwszej, angielskiej wersji powstał w roku 1992 w czasie stażu w Chicago University, i został opublikowany w Eastern Europea Economics, nr 3(March) 1994. Natomiast wersja bliska niniejszej była opublikowana w Studiach ekonomicznych nr2/2010; INE PAN, Warszawa

1

Uznaję kwestię własnościową,- a więc sprawy władania majątkiem i posiadania praw własności – a raczej jej specyficzne postawienie i rozwiązanie , za czynnik o strategicznej doniosłości objaśniający miękkie przejście transformacyjne odczytywane jako „nagłe”, zdumiewające i zaskakujące.3 Wydaje się, że politolodzy, socjolodzy, psycholodzy społeczni- i nie tylko zachodni - również filozofowie i to nie tylko ci ukąszeni heglizmem, nie byli w stanie „metodologicznie” przewidzieć upadku systemu komunistycznego m.in. z powodu niedoskonałego ujmowania życia społecznego modelami socjologicznymi oraz zbyt małego rozeznania i uwzględniania aspektów ekonomicznych. Politolodzy w szczególności przeoczyli jak koncepcje prywatyzacji gospodarki wpływały na rozmiękczenie porządku komunistycznego. Dlatego zagadkę „nagłej rewolucji” warto jeszcze raz rozwiązać – a obecnie, w końcu pierwszej dekady XXI w, już chyba tylko zrekapitulować4 - wykorzystując kontekst wydarzeń społeczno-politycznych w których uparcie manifestowała się przez lata trwałość systemu, jak i odczytać ją w kontekście prywatyzacji gospodarki, w której zamanifestowała się jego pozorna krucha uległość.

Częśc I. Trizmus 1. Ulegli niewolnicy – mity i fakty

1.1. Mity Do zwrócenia uwagi na zagadnienie markowane powyższym podtytułem poczułem się zobowiązany gdy w początkach października 1991 roku na słynnym uniwersytecie chicagowskim spotkałem się z zaskoczeniem i intelektualną bezradnością wobec „nagłego załamania się systemu i zaskakującą rewolucją” w krajach „Wschodniej Europy”. Akurat tu występujący na seminariach i konferencjach politolodzy jak Timur Kuran5 z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, Adam Przeworski6 z University of Chicago, Zhiyuan Cui doktorant tegoż, głosili, że kolaps systemu komunistycznego w Europie Wschodniej w 1989 roku zaskoczył wszystkich. Adam Przeworski – autorytet cytowany przez Z. Cui - wyrażał to explicite„..nikt nie przypuszczał, że system komunistyczny, kreślony przez wielu jako totalitarny właśnie dlatego, że był uważany za niezmienny i odporny na zmiany, załamie się nagle i pokojowo”7/. Można przypuszczać, że poglądy jak przed chwilą cytowany wynikają – choćby częściowo – z konceptualizacji rzeczywistości właściwej tym kręgom lewicujących intelektualistów, którzy sami wierzyli w trwałość tego systemu. Konceptualizacje te demonstrują się w socjologiczno-politycznych uogólnieniach. W

3/Zob. np. Zhiyuan Cui, „Reflections on Eastern European Transformation: Compared with China” maszynopis, World Competition and Cooperation Semminar , University of Chicago, June, 1991; Timur Kuran, “Now out of Never...the Element of Surprise in the East European Revolution of 1989”, World Politics vol. 44, no.1 4 Poprawa pracy Instytutu Pamięci Narodowej wpłyneła pozytywnie na stan poinformowania społeczeństwa. 5 T. Kumar, Now outof Never, maszynopis powielany prezentowany na seminarium Rational Models Workshop, Wydział Ekonomii, Uniwersytet Chicago, 15.10.1991. 6 A. Przeworski, Lessons from Misguided Priorites in Eastern Europe and Soviet Union, maszynopis, wykład w Ida Noyess Hall, 11 listopada 1991. 7 Zhiyuan Cui, „Reflections on Eastern European...” op cit, s.2.

2

przypadku Europy Centralnej – bo ten termin jest jak wiadomo właściwy w odróżnieniu do „Europy Wschodniej” – prowadziło to do „okryć takich jak : „System sowieckiego rządzenia uczynił ludzi zbyt zdemoralizowanymi i zbyt uzależnionymi od władzy by mogło dochodzić do spontanicznych rozruchów i powstań” (A. Amalrik, 1969); albo „ Kto mógłby przypuszczać ...że ... to apatyczne, sceptyczne i zdemoralizowane społeczeństwo powstanie ... i po upływie zaledwie roku, popadnie na powrót w stan głębokiej demoralizacji dużo gorszej, niż to miało miejsce przedtem” (V.Havel, 1986). I w końcu: „Komunizm osłabia więzi interpersonalne ukorzenione w rodzinie, lokalnej społeczności, religii i w ten sposób zapobiega mobilizacji do antykomunistycznej rewolty”. (Hannah Arendt,1951). Zacytowane poglądy najwybitniejszych przecież autorów, stanowiły i stanowią jeśli nie jawnie deklarowaną inspirację i punkt wyjścia rozumowania psychologów społecznych i politologów poszukujących (w tym przez odwołanie się do teorii gier) mechanizmu psychiki społecznej i dynamiki zmian w reakcjach społecznych, to przynajmniej podświadomy bardziej mentalnościowy niż rozumowy punkt odniesienia wywodzonych interpretacji. Z implicite bowiem przyjętego paradygmatu pasywności i demoralizacji narodów Europy Centralnej płynie i pierwsza bowiem odpowiedź na pytanie: „Dlaczego, mimo całych krzywd, narody regionu były w końcu znacząco milczące i spokojne”8 a głosi ona iż „przez ukrywanie swoich antypatii do politycznego status quo Wschodni Europejczycy wprowadzali w błąd wszystkich, włączając siebie samych, co do możliwości pomyślnego powstania. W efekcie nadali, prywatnie pogardzanym i nienawidzonym rządom, swoistą aurę niezwyciężoności.” 9

Jeśli wyżej zacytowane zdania skreślone przez Amalrika, Havla i Arendt, potraktować jako tezy, prowadzonych przez nich analiz i rozważań, to można przypuszczać, że autorzy mieli skłonność do ignorowania tych faktów, które nie pasowały do ich mentalnego modelu świata. W efekcie, i niejako a’posteriori, eksponowane są fakty i lansowane tezy, które pasują do założonego a’priori modelu społeczeństwa, bez względu na to jak dalece odbiegają od kompleksowej rzeczywistej struktury wydarzeń.W szczególności może to być model, który zakłada „dychotomię wszechmocnego despoty i pasywnego, uległego niewolnika”10

Paradoksalnie, ten rodzaj liberalnej mądrości, gdzie społeczeństwo/naród jest postrzegane (spoza systemu) jako ciemna masa11 prowadzona przez wszechmocną władzę, jest zgodny z komunistycznym postrzeganiem społeczeństwa. Wszakże to komuniści także postrzegają społeczeństwa jako ciemną masę, („klasę w sobie”), która musi być rządzona przez oświecony Komitet Centralny, aby podążać, jako klasa dla siebie, za „prawem Historii” 12/.

8 T. Kuran, op cit. Str 9 9 Tamże str 1 10 Elmer Hankis, East European Alternatives , Oxford, Oxford University Press, 1990, cyt za Z. Cui, op. cit s 2. 11 Ja sam dowiedziałem się drogą samokształcenia dośc poźno, że jednostka jest racjonalna i że ludzie dokonują racjonalnych wyborow w ramach mechnazmu rynkowego, a stało się to za sprawą Human capital, Garego Beckera, które to dzieło podsunął mi do zrecenzowania w 1978 Eugeniusz Rychlewski, sekretarz redakcji „Ekonomisty”

12/Nie od rzeczy będzie tu przypomnienie tego fragmentu „Mojej Europy” Miłosza, gdzie opisuje on jak rzeczowo, czy naturalnie, bez-emocjonalnie, żołnierze radzieccy zabijają jeńca, z którym chwilę przedtem razem „gościli się”grając w karty – czynu tego bowiem w istocie swej świadomości nie dokonał sam żołnierz, który tego dokonał, on tylko

3

Co więcej owo podobieństwo w postrzeganiu społeczeństw określało również tworzone polityczne alianse strategiczne, już po „zmianie systemu”. Różnica w interpretacji struktury świadomości społecznej między komunistami i liberałami jest raczej kwestią wartościowania niż esencji, bo jak przyznaje Hankis: „Generalne przekonanie o wszechogarniającym potężnym partii- państwie i bezbronnym, bezwolnym społeczeństwie towarzyszyło nam przynajmniej przez cztery dekady” 13

1.2. Fakty

Lekceważenie faktów nie jest problemem dla tych badaczy, których przekonania były formowane przez ten typ świadomości gdzie, na przykład, jedynym ważnym wydarzeniem jakie miało miejsce w 1939 roku była Światowa Wystawa w Nowym Jorku.14 Ale uświadamianie sobie faktów i ich znaczenia przydaje się w ogóle i dlatego przydatna jest pewna ich rekapitulacja aby sprawdzić dlaczego „Wschodni Europejczycy” byli znacząco cisi przez lata i nakładali „aurę niezwyciężalności” na reżimy komunistyczne.

Zaczniemy od kluczowego – i ciągle żywego – mitu: mianowicie Europa Wschodnia nie jest polityczną całością, ale jedynie mentalną kreacją tych autorów, zwłaszcza zachodnich, którzy potulnie kroczyli w ślad polityków i pozostawali obojętni wobec kulturowej różnorodnej rzeczywistości. Termin „Europa Wschodnia” został wykreowany jako konsekwencja konferencji w Teheranie i Jałcie, gdzie głowy dwóch zachodnich potęg scedowały zróżnicowane narodowo i kulturowo regiony Europy Centralnej pod kontrolę Rosji Sowieckiej. Została w szczególności zlekceważona kręta linia podziału kulturowego między tradycją bizantyńską a łacińską , z Rosją należącą do tej pierwszej15. Pierwsze wyzwanie zostało rzucone temu modelowi Europy tak wcześnie jak w Sierpniu 1944 Powstaniem Warszawskim. Powstanie Warszawskie, pokryte zasłoną ciszy zarówno przez reżim komunistyczny jak i bezradnych zachodnich aliantów Stalina, było desperacką demonstracją, że Polska nie była usatysfakcjonowana polityczną konstrukcją, która zaczęła się wyłaniać z II Wojny Światowej (układ Teherański z 1943) i która wpychała Polskę pod dominację sowiecką. Dwieście tysięcy wymordowanych Warszawian, wielka niemiecka zbrodnia wojenna, polityczne zwycięstwo bezczynności sowieckiej i ni śladu wyrzutów sumienia u zachodnich aliantów zdesperowanych Polaków – Jałta w końcu przypieczętowuje los Polski i los regionu Europy Centralnej. Ale coś jednak się stało i coś zostało – została pamięć o „Poległych Niepokonanych” jako wielkie historyczne zobowiązanie dla kolejnych generacji Polaków.

mimochodem między jednym a drugim wyjściem za potrzebą zrealizował czyn, bo „tak nado”, tak potrzeba i to ta potrzeba „zlikwidowała”jeńca . 13 Elmer Hankis, tamże. 14 „Major Events In the World an dthe United States”, Musem of Nature and Technology, Chicago, ul.57 wschodnia, nagłowki wydarzeń na wielkiej ścianie w hallu głównym vis a vis wejścia. 15Błędem było założenie, że „Europa Wschodnia” może być stworzona w jednym momencie przez złożenie trzech podpisów, ale intelektualiści, zwłaszcza lewicujący, uwierzyli, że tak właśnie było. Intelektualna zas ich czołówka zabrała się ochoczodo przekształcania fałszywej świadomości narodów Europy Centralnej na swiadomość właściwą – w sferze nauk ekonomicznych oznaczało to odsuniecia od szkolnictwa wyższego przedwojennych profesorów, jak E.Taylor, E.Lipiński,oraz zastąpienie podręczników i książek przez nich pisanych, nowymi, autorstwa Brusa i Pohorillego.

4

Kiedy Hannah Arendt publikowała swoje odkrycia o komunistycznym ubezwłasnowolniającym oddziaływaniu na społeczeństwo, rodzinę, religię (1951), to groby nieustępliwych „żołnierzy wyklętych” rozsiewane były w Polsce, więzienia były pełne politycznych więźniów, mordowanych, nierzadko – jak w przypadku gen. Fierdorfa – przez niedawnych swoich podopiecznych ochronionych, z narażeniem życia przed rasową niemiecką zbrodnią. Nie popuszczono i tym komunistom w których odkryto dewiacje prawicowo- nacjonalistyczne. Komuniści starali się tworzyć „kościoły patriotyczne”, a w Polsce wsadzili do więzienia Prymasa. Zanim jeszcze zostało w 1958 roku opublikowane drugie wydanie książki Arendt wschodni Niemcy próbowali wyrazić swoje poglądy w Berlinie w 1953 r, antykomunistyczne powstanie wybuchło w czerwcu 1956 roku w Polsce z ofiarami na ulicach Poznania, a powstanie październikowe w Budapeszcie zakończyło się sowiecka interwencją. Ba! – od czasu Chruszczowa wiadomo już było oficjalnie o okrucieństwach komunistów na ich rodzinnej ziemi i o Archipelagu Gułag rozsypanym po bezkresach Związku Radzieckiego.

Rozruchy i powstania kończyły się represjami, ale system nie wracał do swojego wyjściowego położenia – niby było status quo – ale jakby przesunięte. Zwłaszcza w Polsce, gdzie stalinowska ekipa została odsunięta od władzy, przywracano godność poniewieranym i mordowanym jeszcze parę lat wcześniej, porzucono kolektywizację rolnictwa i poszerzył się margines swobód Kościoła.

Dwunastolecie po 1956 - relatywnie spokojne w regionie Europy Centralnej, znaczone zwycięskim pochodem komunizmu w kolejnych krajach świata, Kubę włączywszy - zamykało się pałacowymi rozróbami wewnątrz ruchu komunistycznego w Polsce (odczytywanymi jako nieudana próba post-stalinowców, nagle europejsko zliberalizowanych, wzięcia rewanżu za przegrany „Październik”) , Praską Wiosną i inwazją Czechosłowacji przez pięć bratnich armii w sierpniu 1968. Czesi i Słowacy mogli ciągle mieć w swojej kolektywnej pamięci obrazek Chamberlaina powiewającego na Heatrow świstkiem Traktatu Monachijskiego, który „uratował pokój w Europie” w 1938 roku. W 1968 roku te dwa narody widziały czołgi na ulicach swoich miast. Czesi i Słowacy, byli znowu porzuceni przez świat16, ale – według Havla – „ulegli demoralizacji tak szybko jak powiał wiatr”.

Tymczasem Węgry ruszyły z reformą gospodarczą, a Polsce doświadczyliśmy krwawo stłumionego Powstania Grudniowego 1970, już otwarcie skierowanego przeciw partii komunistycznej (palone komitety wojewódzkie w Gdańsku, Szczecinie, Elblągu).

16 Student Plachy dokonał samospalenia w Pradze, a Polak, Ryszard Siwiec na „Dożynkach” w Warszawie w przytomności 100tys obecnych. Natomiast potegi Zachodu ograniczyły się do reakcji werbalnych, a „stara sprzedajna Europa” (T. Konwicki, „Kompleks Polski) znowu znalazła , że wolność Czechów i Słowaków może być złożona na ołtarzu pokoju. Tym razem to Breżniew a nie Hitler, wydawał się zbyt niebezpiecznycm partnerem . Związek Radziecki pojął przesłanie w lot. Układ jałtański niezmiennie rządził Europą a można było wzmocnić ataki w Wietnamie bijąc Amerykanów,potem wejść do Libii, Mozambiku, Angoli, Etiopii i w końcu do Afganistanu w dążeniu do realizacji długofalowego celu dotarcia do Zatoki Perskiej i wyrzuceniu Stanów Zjednoczonych z Eurazji w ogóle. Jednakże z nagła zaczęła się nowa era polityczna wraz z prezydenturą J. Cartera. Carterowska kampania praw człowieka zmieniła na lepsze image USA i okazała się pomyślnym wyzwaniem dla ideologii komunistycznej. To Carter przygotował polityczno-emocjonalny grunt dla bardziej zdecydowanej polityki Regana.

5

Wydarzenia przyspieszały – w czerwcu 1976 strajki na Mazowszu. Październik 1978 i przedziwnie aktualny 150 lat wcześniejszy Słowacki ze swoim: „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza w niebieski dzwon, dla słowiańskiego oto papieża otwiera tron ... on ... wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość, robactwo, gad, zdrowie przyniesie, rozpali miłość – I zbawi świat, ...”17. Wielosettysięczne zgromadzenia pierwszej wizyty Jana Pawła II uświadamiały ogrom grupy i społeczną moc religii dotąd propagandą wciskanej do wstydliwej prywatności.

Wreszcie fala i kulminacja wielkiego powstania lipcowo-sierpniowego (Lublin, Świdnik, Wybrzeże) w 1980, zakończonego, wbrew ostrzeżeniom i obawom Zachodu, utworzeniem pierwszego niezależnego, niemal wszech-obejmującego, związku zawodowego „Solidarność”.

I ponowny trismus komunizmu 13. XII 1981 – stan wojenny - opór strajków włoskich i ofiary śmiertelne w jawnym łamaniu sprzeciwu społecznego i w niejawnym łamaniu sprzeciwu duchowego mordowanych po cichu kapłanów18, w ślad za nieudaną, a prędką – bo już w trzecim roku pontyfikatu - podjętą decyzją o usunięciu ich Najwyższego19. Gdy miliony brały udział w kolejnych wizytach Jana Pawla II w Polsce i gdy paręset tysięcy ludzi zebrało się by pochować „kapelana Solidarności”, księdza Jerzego Popiełuszkę zamordowanego przez oficerów MSW i gdy nawet nikt nie miał odwagi pytać czy były to „zgromadzenia legalne”, to trudno było uwierzyć, że Europejczycy z centralnej części Europy pozostawali „znacząco cisi i spokojni”. I trudno jest uwierzyć politologom zachodnim, że „ukrywali swoje antypatie do politycznego status quo” i w ten sposób „nadawali prywatnie znienawidzonym rządom aurę niezwyciężalności” . Wbrew faktom jednak i post factum przecież, politolog z UCLA konkluduje, że Wschodni Europejczycy „pozostawali bierni, ulegli i nawet otwarcie wspierający status quo”20.

Nie ulega jednak wątpliwości, że sympatie społeczeństw Europy Centralnej zmieniały się w czasie. W Posce w październiku 1956r. Wł. Gomułka, komunista i wcześniej stalinowski więzień, za odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, był idolem mas. Potem nadzieje były wiązane z nową „bardziej otwartą” polityką ekipy komunistycznej, która objęła władzę po grudniu 1970. Gdy okazywało się po raz kolejny, że „władza oszukała i oderwała się od mas” nastroje społeczne zmieniały się i były otwarcie demonstrowane. Jednakże „wystąpienia za wystąpieniami” ostatecznie były tłumione, odciskając co najwyżej ślad w drobnych, krótkookresowych przesunięciach podziału dochodu narodowego. Ale trismus systemu trwał i rozumowanie indukcyjne mogło rozciągać pewną aurę niezwyciężalności na reżim komunistyczny i pewnie politolodzy i socjolodzy rozumowali w ten sposób. 21 Rozumowanie dedukcyjne prowadziło do

17/ Juliusz Słowacki „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza..” w Dzieła t.I. „Liryki i wiersze”, Wrocław, Wydawnictwo Zakładu Narodowego im Ossolińskich, 1952, str 254-255 18/tu, obok wymienianego w tekscie księdza Jerzego Popiełuszki, trzeba koniecznie pamiętać o ks. Ziaji, kapelanie „Szarych Szeregów” i ks. Nabielaku, kapelanie Armii Krajowej. 19/ Długoterminowy opór społeczny trwał w Polsce pod postacią demonstracji 3go Maja, masowych celebracji rocznic 1go sierpnia 1944, masowego udziału w comiesięcznych mszach „Za Ojczyznę” prowadzonych przez kapelana Solidarności ks. Jerzego Popiełuszkę., żeby nie wspomnieć kwitnącej „literatury podziemnej”, która pokazywała, że wszystkie nurty społeczne zjednoczyły się by zwalić z nóg wspólnego politycznego wroga – komunistów 20/T. Kuran, op.cit s.21 21 Nie jest pewne jakim śladem szli działacze KOR, czy ROPCiO, z uwagi na faktyczną heteregoniczność ich składu osobowego

6

jednego wniosku –„Ten system nie może działać”. Wniosek ten był formalnie zaakceptowany przez reprezentantów obronysocjalzmu jak niepodległości w lutym 1989 r, kiedy do rozmów Okrągłego Stołu zostały doproszone niektóre kręgi opozycyji starannie dobrane przez władze.

  1. Między gloryfikacja a strachem i pogardą.

Wobec negatywnej empirycznje weryfikacji modelu społeczeństwa totalitarnego, socjolodzy i politolodzy zwrócili się w kierunku modeli „społeczeństwa obywatelskiego” oraz „społeczeństwa politycznego”, ale postrzegali niekiedy te dwa typy społeczeństw jako przeciwstawne. W istocie, rosnący opór przeciw totalitarnemu reżimowi mógł być opisany jako „społeczeństwo obywatelskie przeciw państwu”, gdzie nowa rzeczywistość jest wykrawana krok po kroku spod kurateli państwa i gdzie instytucjonalna przestrzeń dla nowego społeczeństwa dostarczana przez domy rodzinne, kluby koleżeńskie, kawiarnie, instytucje samokształcenia, wreszcie Kościół, tworzą realną bazę dla rosnącego społecznego oporu. Zachodził narastający proces postrzegania siebie samych jako mających mniej wspólnego z reżimem niż, choćby przejściowo, z innymi aktorami sceny społecznej. Takie samo–rozpoznanie było łatwo dostrzegalne w przypadku nurtu lewicowo- liberalnego w Polsce. Przedstawiciele tego ruchu w początkach swojej politycznej aktywności kojarzeni są z antykatolicką kampanią w okresie stalinowskim22. Jednakże, już w połowie lat sześćdziesiątych XX w z kulminacją w marcu 1968, z zwłaszcza w latach osiemdziesiątych XXwieku, po narzuceniu stanu wojennego odkryli kościół katolicki jako swoją najlepszą osłonę, co symbolizował fizycznie budynek kościoła św. Marcina na warszawskim Starym Mieście. Po „upadku komunizmu 4go czerwca 1989”, wrócili na swoje oryginalne pozycje, a zamanifestował to jeden z ich liderów, gdy u początków przemian systemowych dramatycznie przestrzegał przed „chomeinizacją Polski”. Wyrażał się w tym niepokój, że silne i zjednoczone społeczeństwo obywatelskie może być strategicznie niebezpieczne i szkodliwe dla demokratyzacji i dla demokracji.

Poczytny i wpływowy „The Economist” podziela uprzedzenia i ostrzegał w zdumiewający sposób : „W regionie gdzie przed 1945 były w większości przypadków rządy autorytarne, usunięcie komunizmu nie przyniesie samej demokracji(...) żadnej przeszłości by być z niej dumnym. Poza Czechosłowacją, upadek komunizmu we Wschodniej Europie nie restauruje demokracji” 23.

jeśli spojrzeć na tradycje rodzinne działaczy i ich stosunek do pojecia „naród” i „niepodległość”. Tak czy inaczej, aparat partyjny PZPR utrzymywał, że „idą oddzielnie, ale biją razem” 22

“Michnik i jego koledzy to przeważnie dzieci intelektualistów o przedwojennym komunistycznym rodowodzie. Ich rodzice krytycznie patrzyli na rzeczywistość PRL, domy uczyły niezależnego myślenia i rozbudzały polityczne ambicje. Te dzieciaki jako 11-, 12-latki trafiły do czerwonego harcerstwa – drużyn wolterowskich Jacka Kuronia. Uważały się za nonkonformistycznych komunistów”, Roman Daszczyński „Spełniony sen Adama Michnika” w „Narodziny Solidarności.Kroniki Sierpniowe”; Biblioteka Gazety Wyborczej, s 243.Copyright by Agora.S.A. 2010.

23/”School Brief - Democracy In Eastern Europe” – The Economist, February 1992, p.52. Nie wiemy jakie stopnie z historii otrzymywał autor elaboratu „School Brief – Democracy in Eastern Europe” umieszczonego w The Economist. Warto jednak zauważyć , że „przed 1945 r” „region” był pod okupacją hitlerowskich Niemiec, a Polska porzucona przez „starą , sprzedajną Europę” pozostawała po 1939 roku pod okupacja radziecko-niemiecką.

7

W istocie jednak społeczeństwo „społeczeństwo polityczne” wyłania się jako wynik demokratycznych przemian społeczeństwa obywatelskiego przynajmniej wewnątrz łacińskiej cywilizacji Europy Centralnej.24

Na przekór więc sztucznie podsycanemu niepokojowi i otwartym uprzedzeniom, odtworzyliśmy systemy demokratyczne w regionie i pojawił się “normalny” stan funkcjonowania społeczeństwa tzn. “społeczeństwo polityczne”.

Czy otrzymaliśmy intelektualne zadośćuczynienie i słowa przeprosin przez błędnie i wrogo, nas opisujących? Zamiast tego Przeworski przestrzega "powiedzenie tego samego [że jesteśmy narodem – przyp. RD] w warunkach demokracji może znaczyć, że odrzucający tę [narodową –RD] kulturę nie mają prawa do mówienia" 25. Czy jest to fair?

  1. Kaskadowa rewolucja - cóż za miła niespodzianka!

Lista znanych faktów i wydarzeń wyżej przytoczonych, jest potrzebna do sprawdzenia i poprawnej interpretacji opracowanego przez T. Kurana,26 modelu dynamiki przemian społecznych i mechanizmów psychospołecznych, który opiera się na rozróżnieniu między prywatnymi (skrywanymi) i publicznymi (werbalnie deklarowanymi) preferencjami. Model Kurana stanowi mieszaninę hipotezy falsyfikacji preferencji i koncepcji racjonalności wyborow i pozwala na ogólny opis łańcucha zachowań indywidualnych prowadzących do kaskadowej (epidemicznej) rewolucji. Rzecz zawiera się w indywidualnych progach reakcji na wydarzenia. Z różnych powodów, rożne osoby mają progi owe różnie położone. Dla jednych odezwa jednego człowieka wystarczy by się doń przyłączyć, inny dopiero „pęknie” gdy zobaczy stu zdesperowanych protestujących , jeszcze inny pozostanie w bezruchu, nawet jeśli „wagon orkiestry rewolucji” objął już 10 mln uczestników, gdyż on będzie czekał ciągle jak to się”wszystko skończy” . Taki model jest ważny w przypadku każdego ruchu społecznego, czy to będzie rebelia uczniów w szkole

24 Cechą łacińskiej kultury politycznej jest szczególna równowaga między władzą duchową i cywilną. Ta została wypracowana przez wieki rywalizacji między a’cesarstwem”i “papiestwem”. Zasadą było oddzielenia władzy duchowej (Kościoła) od cywilnej (kólewskiej, książęcej itd.) . W nowoczesny sposób zasadę tę powtórzono i rozwiniętow w Europie Zachodniej, po obaleniu “monarchii oświeconych”. Zasada ta funkcjonowała na liczącym pnad 1mn km kw powierzchni królestwie polsko-litewskim, w całym okresie jego istnienia. Było to też powodem dla którego Polska uniknęła wojen religijnych, tak zwykłych w Europie Zachodniej i sprawiało, razem z elekcyjnością króla, że mieliśmy „Respublicę” a nie zwyły „kingdom”. "The Economist" fałszuje – mamy wielką przeszłość jako w powód do dumy. W przypadku Polski, społeczeństwo obywatelskie podzieliło się między 65 partii politycznych, które wzięły udział w pierwszych wolnych wyborach w październiku 1991 r. Podobne, może mniej spektakularne procesy miały miejsce w innych byłych komunistycznych krajach Europy Centralnej. „Z ogólna liczbą 117 oficjalnie zarejestrowanych partii w styczniu 1992, Polacy zachowywali się jak dzieci w sklepie pełnym zabawek”. Komentowała „Chicago Tribune” wiosną 1992 r. 25 A. Przeworski, Democracy and the Market: Political and Economic Reforms in Eastern Europe and Latin America, Cambridge University Press 1991.s.1. Nie pamiętam, czy jakakolwiek nowa partia w Europie Centralnej kwestionuje prawa wolności słowa dla “innych”, ale pamiętam, że Adam Przeworski sam rozdzielał etykietki "prawdziwych demokratów” różnym partiom w Polsce w czasie swojego wystąpienia w Ida Noyes Hall na Uniwersytecie Chicago jesienią 1991. Postępując w ślad jego rozumowania mogę groteskowo przypuszczać, że uważa on, że ci którzy według niego nie zasługują na miano “prawdziwych demokratów” powinni być uwięzieni. 26 Timur Kuran, Sparks and prairie fires: A theory of unanticipated political revolution, Public Choice nr 61, 1989,ss.41-74

8

średniej27 czy społeczne powstania podobne tym, które miały miejsce w Europie Centralnej po zainsatlowaniu komunizmu. Kaskadowość zmian bierze się stąd, że „przy odpowiednich warunkach , opozycja społeczna rosła w tempie eksplozji, jeśli tylko wystarczająca liczba ludzi wyzbyła się strachu przed demonstrowaniem swoich prywatnych preferencji”28 (Kuran, s.1.).

Model Kurana jednak nie ptrafi jednak wyjaśnić dynamiki procesu społecznego, zawiera bowiem swoisty wewnętrzny logiczny hamulece uniemożliwiający start procesu i jego rozszerzanie się. Najlepiej zacytować samego autora. „Ani prywatne preferencje , ani odpowiadające im progi nie są powszechną wiedzą. Tak więc społeczeństwo może zbliżyć się do krawędzi rewolucji bez zauważenia tego nawet przez tych którzy mają dość wpływów i siły by ją wzniecić....osoba musi rozpoznać, że ma zdolność utworzenia kolejnego, albo dołączenia do już istniejącego wagonu rewolucji”29. Jeśli jednak tak działa mechanizm ruchu, to nie tylko nie wiadomo „że już czas go wzniecić”, ale nawet gdy już ruch się zacznie, to osoby wyższych progach reakcji, które mają się włączyć w rewolucję nieco poźniej, też nie wiedzą, że ich próg wrażliwości został przekroczony. W konsekwencji rewolucja musi wygasnąć. Podążając skrupulatnie w ślad za Kuranem i wykluczjąc - za nim - obieg informacji społecznej przy akceptacji konceptu „progów reakcji” i skrywania preferencji musimy skonkludować, że rewolucje nigdy nie zajdą30. A jednak ta ostatnia „rewolucja 1989r” zaszła. „Ktoś zaczął”, „ktoś się dołączał”.

Wyjście z kuranowego błędnego samohamującego się koła rewolucji znajdujemy w jego podpowiedzi, że ”Każda osoba jest postrzegana jako albo poplecznik albo przeciwnik rządu.” Ale – uwaga - w warunkach jego modelu, tzn w warunkach ukrywania prywatnych antypatii i ich odmienności od demonstrowanych publicznie sympatii , nie wiemy czy osoby, które są postrzegane jako „przeciwnicy rządu” porzuciły właśnie mistyfikację psychiczną i demonstrują publicznie swoje prywatne preferencje, czy też są to tajni współpracownicy (TW), tajniacy- agitatorzy, bo - powtórzmy - ”ani prywatne preferencje, ani odpowiadajce im progi wrażliwości nie są powszechnie zanane” . Konsekwetnie, podążając w ślad logiki modelu Kurana, musimy dojśc do wniosku, że nagłe rewolucje 1989 r w Europie Centralnej miały miejsce ponieważ tajni współpracownicy i oficerowie służb specjalnychc otwarcie demonstrowali swoje fałszywe publiczne preferencje (bo prywatnie popierali reżim). Ten fakt sprawił, że „zaczęło się!”, progi wrażliwości zostały kolejno przekroczone i reszta społeczeństwa postrzegana wcześniej jako przyjazna rządowi (ponieważ publicznie, wbrew temu co prywatnie naprawdę myśleli, okazywała

27 The Wonder Years, telewizyjny serial amerykański dla młodzieży. 28 Timur Kuran, “Now out of Never...the Element of Surprise in the East European Revolution of 1989”, World Politics 44, no.1 s.1. 29 Tamże str 15. 30 Zauważmy - głównym logistycznym posunięciem władz stanu wojennego w Polsce w grudniu 1981 było właśnie odcięcie obiegu informacji w eterze i przemieszczania się w przestrzeni, w efekcie i dosłownie i w przenośni nie mogły poruszać się kolejne „rewolucyjne wagony”, a społeczeństwo pozostawało bezruchu , nieświadome skali ewentualnego oporu. Zupełnie inaczej niż w roku 1980, czasu „rewolucji sierpniowej” kiedy warczały swobodnie cyrkulujące faxy informujące o stanie spraw w danym zakładzie pracy, a służba bezpieczeństwa zatrzymywała wybranych działaczy politycznych – jak Adam Michnik - chyba tylko po to by nadać im rozgłosu jeśli sami na czas nie przyłączyli się do strajkujacych. „Czwartego [dopiero !? – RD] dnia gdańskiego protestu (17 sierpnia) SB robi prewencyjną łapankę wśród czołowych opozycjonistów – głównie w Warszawie. Do cel trafia 13 osób.” R. Daszczyński , op. cit. s. 242.

9

poparcie dla rządu) zaczęła otwarcie demonstrować swoje prywatne preferencje dołączając do kolejnych „wagonów zespołów rewolucji” wzbudzanych przez kolejno włączających się w grę mistyfikatorów a jej animatorów.

W takich okolicznościach Kuran musi mieć racje gdy pisze, że „mądrzy mężowie stanu, wytrawni dyplomaci i dobrze opłacani dziennikarze także byli zaskoczeni” i że „rewolucja przyszła jako zaskoczenie nawet dla czołowych dysydentów”. Jednocześnie całkiem dwuznacznie brzmią jego słowa, że „nie zamierzam sugerować, że eksplozja w Europie Wschodniej, przyszła jako totalne zaskoczenie dla absolutnie każdego”. No właśnie! Uważne rozumowanie zgodnie z modelem fałszowania preferencji i progów reakcji psychicznej wyjaśnia, to co nie było zamierzeniem autora – mianowicie odkrywa dlaczego tak wielu oficerów tajnych służb i tajnych współpracowników zostało wybranych na członków parlamentu w wolnych wyborach i weszło w skład nowych „niepodległościowych” rządów od Polski i Czechosłowacji a na Bułgarii kończąc.31

To więc jasne. Ciągle jednka nie wiemy dlaczego „oni” zrobili tak jak zrobili? I to prowadzi nas do konkludujących pytań. Dlaczego reżimy znane z okrucieństwa w przeszłości nie opierały się tym razem i załamały się pokojowo i cicho? Dlaczego rewolucja 1989 zakończyla się sukcesem, dlaczego nie narzucone zostały stany wojenne (jak było w Polsce w roku 1981), dlaczego nie było tym razem interwencji sowieckiej jak w 1956 i 1968 roku). Co takiego się stało, że wyselekcjonowani, zaskoczeni i zdziwieni liderzy opozycji zostali „katapultowani na wysokie stanowiska” . Dlaczego to było tak łatwo, gdy było tak trudno i niemożliwe przez długi czas. Model Kurana – wprost rozumiany, a nie przez pryzmat tu przez mnie odsłonietego drugiego dna - nie ma wiele do powiedzenia, gdy idzie o bieżące kryzysy i spory polityczne w Polsce i innych krajach postkomunistycznych.

  1. Cud nagłej rewolucji a długi proces zmian wewnętrznych.

Jak widać, siła objaśniająca przytoczonych podejść jest ograniczona, wtedy jedynym wytłumaczeniem sukcesu rewolucji 1989 r. pozostaje działanie „sił nadprzyrodzonych”. 32 Ale przed poszukaniem czynników transcendentnych, sprawdźmy czy „źródła sprzeczności, konieczne, jeśli nie wystarczające do obalenia rządów autorytarnych, nie leżą wewnątrz samego reżimu, wewnątrz aparatu władzy państwowej, a nie na zewnątrz w jego relacjach ze społeczeństwem obywatelskim”33.

31 Są to obecnie po 20 latach fakty już bardzo dobrze znane nawet w Polsce, gdzie po zmianie w kierownictwie Instytutu Pamięci Narodowej w 2006 roku poprawiła się polityka informacyjna tej instytucji i gdzie główny doradca premiera Tuska, minister Boni, przyznał się do świadomej, dobrowolnej, współpracy z tajnymi służbami komunistycznymi. W 15 lat po tym jak został zdemaskowany tzw. „listą Maciarewicza”, publicznie ogólnie przeprosił za swoje postępowanie. Brakowało jednak personalnego przeproszenia samego ministra Maciarewicza oraz premiera Olszewskiego – pamiętamy przecież jak podpisano wtedy zdjęcie jego zmęczonej twarzy na frontowej okładce tygodnika „Wprost”. . 32 A. Haig w swoim wywiadzie dla Jana Nowaka-Jeziorańskiego podkreślał rolę Watykanu w przemianach w Europie Centralnej. Można by w istocie utrzymywac, że „interwencja Nieba” zaczeła się poźną wiosną na Placu Zwycięstwa w Warszawie, kiedy Jan Paweł II po raz pierwszy składał w Polsce wizytę i prosił Opatrzność o pomoc w odmianie „oblicza tej ziemi”. Od tego czasu, miliony nie ukrywały już swoich prywatnych preferencji – co, nota bene, podważa podstawowe założenie Kurana modelu falsyfikacji prferenci, przynajmniej w odniesieniu do Polski. 33 P. Schmitter, „Liberation by Galope”, w Armed Forces and Society, Novemebr 1975, s. 20.

10

Podobnie problem postrzega Fukuyama: „Dlaczego tak się stalo, że te kraje wyszły spod centralnego planowania dopiero w latach 80tych? Odpowiedzi trzeba szukać w świadomości elit i liderow którzy nimi rządzili i którzy zadecydowali optować za „protestanckim” życiem w zamożności i ryzyku, kosztem „katolickiej” ścieżki nędzy i bezpieczeństwa. Ta zmiana nie była w żadnym przypadku wymuszona przez warunki materialne w których każdy krajów znajdował się w wigilię rewolucji, ale raczej pojawiła się jako zwycięstwo jednej idei nad drugą”.34

Może P. Schmitter przesadzał, gdy pisał o wzajemnej izolacji reżimu i społeczeństwa obywatelskiego tym nie mniej wewnętrzna dynamika systemu jest warta przebadania by zrozumieć dlaczego tym razem tak łatwo było obalić komunizma – reżim który uparcie bronił się przez długi czas kosztem ofiar idących w miliony jeśli weźmiemy pod uwagę Związek Radziecki. Na proces wewnętrznej dynamiki systemu – proces przemilczany przez wielu dla których historia zaczęła się 4go czerwca 1989 roku- zwracał uwagę G. Jędrzejczak na spotkaniu Mont Pelerin Society w Pradze w listopadzie 1991 r. „Najbardziej istotnym czynnikiem, który musi być wzięty pod uwagę, jest, że gospodarka centralnie planowana miała swoją własną dynamikę reform wewnętrznych”35 . Reformy te skupiały się najpierw nad poszukiwaniem poprawnch kryteriów wyboru w skali mikro, wobec empirycznej plajty produkcji globalnej, potem wokół rozwiązania problemu principal-agent poprzez właściwe systemy bodźcowania, wreszcie wokół układu praw własności detreminujacych rzeczywistą strukture dominacji w sferze realnej. W tym ostatnim aspekcie odczytujemy trwałość struktury dominacji społecznej mimo cichego kolapsu komunizmu jako systemu, a właściwie przyczynę tego kolapsu.

Część II. Transformacja. 5. Transformacja – etap I. Poczwarka nomenklaturowa.

5.1. To miało być coś innego. Proces formowania się społeczeństwa obywatelskiego w Polsce został ukończony latem 1980 kiedy „nowa rzeczywistość została wykrojona spod kurateli państwa i kiedy zmaterializowała się instytucjonalna przestrzeń dla nowego społeczeństwa ... i utworzyła się realna baza...” już nie dla rosnącego społecznego oporu , ale dla rosnącej społecznej aktywności. Bo oto w wyniku buntu społecznego przełomu lat siedemdziesiatych i osiemdziesiątych XX w. skierowanego przeciwko totalitarnej władzy partii komunistycznej Sejm uchwlił w 1981 roku Ustawę o przedsiębiorstwie państwowym36 oraz o Ustawę o samorządzie załogi przedsiębiorstwa państwowego37,

34 F. Fukuyama, „The End of History?” w “A Look at the End of History, ed. K.M. Jensen United States Institute of Peace, 1990. Washigton, DC. Jednak Fukuyama nie widzi, że sytuacja była bardziej skomplikowana, ponieważ liderzy komunistyczni i elity komunistyczne gwarantowały sobie dobrobyt przez system dobrzez znanych przywilejów bez żadnego ryzyka. Trudno więc przypuszczac , że „katolicka ścieżka nędzy” miała cokolwiek z tym wspólnego. 35/G. Jędrzejczak, „Privatization and the Reform Process: the Case of Poland”, Mont Pelerine Society Regional Meeting, Praga, 1991, s.130. 36 Ustawa z dnia 25 września 1981 r. o przedsiębiorstwach państwowych. (Dz. U. z dnia 30 września 1981 r.) 37Ustawa z dnia 25 września 1981 r.o samorządzie załogi przedsiębiorstwa państwowego. (Dz. U. z dnia 30 września 1981 r.)

11

dokonujących rewolucyjnego przewrotu po stronie praw własności. Oto główne funkcje zarządcze miały być obsadzane nie drogą odgórnej nominacji lecz drogą otwartego konkursu, z istotnym głosem Rady Pracowniczej. Biurokracja partyjno-rządowa zachowywała przywilej nominowania zarządów w przypadku przedsiębiorstw o tzw "szczególnym znaczeniu dla państwa", jakich liczbę wyznaczono na 400 (powtórzona ptem w pomysłach tzw powszechnej prywatyzacji).

Miał to być rzeczywisty przełom zarówno polityczny jako, że desygnowanie części praw własności na rzecz zespołów pracowniczych łamałoby dominację nomenklatury i mogło poprawić efektywność gospodarownia w skali mikro. Do najważniejszych z tych praw należała właśnie możliwość wpływu na obsadę stanowisk zarządczych w firmie i eliminacja nominacji nomenklaturowych38 oraz moc zatwierdzania planów jej działania.39

Ustawa o przedsiebiorstwie państwowym razem z Ustawą o samorzadzie pracowniczym z 1981 roku miały odebrać władzę w sferze realnej z rąk aparatu partyjnego i branżowej hierarchii biurokratycznej. Przedsiębiorstwa typu trzech "S" formowały strukturę prawnie, ekonomicznie i politycznie niepodległych firm, pozostjąc jednak ciagle własnością ogólnonarodową. W firmach tych rolę rad nadzorczych w istocie pełniły rady pracownicze, a kontrola ex post właściwa tradycyjnym radom nadzorczym miała być zastępowana wewnętrzną kontrolą bieżącą nad mangementem. W jakimś stopniu likwidowałoby to niebezpieczeństwo "pokusy nadużycia” na jaką wystawieni sa managerowie nad którymi kontroli wewnetrznej nikt nie sprawuje, jak też znosiłoby problem „pryncypała-agenta”.40

Samodzielne, Samorządne i Samofinansujace sie przedsiebiorstwa mogłyby emitować swoje obligacje i akcje. To mogłoby otworzyć drogę prywatyzacji "od dołu" dokonywanej pod kontrolą managerów wybieranych i kontrolowanych przez rady pracownicze i możliwość realokacji kapitłu do tych przedsiębiorstw popyt, na wyroby których byłby największy41. Jednocześnie

38 Od nominacji - akceptowanych przez komitety partyjne określonego szczebla w zależności od znaczenia firmy – wzięło się pojęcie nomenklatury powiatowej, wojewódzkiej krajowej. Listy stanowisk w sferze realnej pozostawały w gestii komitetów powiatowych wojewódzkich, wreszcie Centralnego. W ten sposób uformawała się społeczna warstwa „nomenklatury” i powiadano, że liczy ona około 900 tys osób. Gdyby dołączyć członków rodzin (z rodziną czteroosobową „z ułamkiem po przecinku” jako przeciętną) to grupa ludzi trwale powiązanych z reżimem przekracza 4 mln a więc dobrze ponad 10% ogólnej lczby ludności. 39 W istocie, w radach pracowniczych szybko odnleźli się ci świetni inżynierowie i ekonomiści, którzy nie mieli szans na partyjną rekomendacje, a wiec i szans na objecie funkcji z nominacji a najbardziej aktywni z nich znajdowali również drogi współpracy z wyższymi uczelniami. Tutaj, z osobistego doświadczenia wymienię współpracę Rady Pracowniczej FSO z grupą ekonomistów Wydziału Ekonomiczno-społecznego SGPiS. Dzięki temu akademicy mogli też zaznajomić się z praktycznymi absurdami rachunku ekonomicznego i systemu podatkowego ówczesnej doby. Wystarczy powiedzieć, że udział kosztów robocizny bezpośredniej w wartości produkcji liczonej w cenach zbytu, wynosił wówczas 0,8% (!), że rentowność brutto produkcji przekraczała dobrze 60 %, że podatek obrotowy zabierał setki milionow złotych z dochodów fabryki, a ta nie mogła doprosić się 30mln ulgi podatkowej, lub gwarancji kredytowej na zainstalowanie nowej prasy do karoserii, potrzebnej z uwagi na zużycie starej. Wszystko to w warunkach ogromnej nadwyżki popytu na podażą, limitowanego talonami dostępu do zakupu i cenie rynkowej samochodu używanego wyższej od nominalnej nowego. Odnosiło się wrażenie, że ówczesna ekipa Rakowskiego- Urbana-Wilczka, jakby w jakimś amoku działała na szkodę tej fabryki. 40 Wiele jest przykładów "pokusy nadużycia”, że wymienimy stare przypadki Bagsika, Grobelnego, Bogatina, Banku w Śremie, Bistony, "Porcelany" czy nowsze – jak opisywana we „Wprost” gospodarka aktywami Pekao S.A. pod zarządem J.K. Bieleckiego i tych innych sytuacji, które sprawiły, że partia zdolnych, ambitnych ludzi nie tylko zdobyła sobie dośc szybko przydomek "aferałów", ale równiez i ośmieszony został sam proces reform własnościowych. 41 Pamiętamy, jak taki system mógł pracować na przykładzie kolejek po "akcje Stolbudu", zapisów na „małego fiata, wkładów na mieszkania spółdzielcze – ALE – aby system rynkowy działał, należało wycofać się z systemu rglamantacji i rozdzielnictwa dóbr zaopatrzeniowych i inwestycyjnych., zwłaszcza jeśli dopuszczało się już regulację cen przez rynek w wielu dziedzinach. Tego

12

pozwoliłoby to zaangażować ciążący nad gospodarką nawis inflacyjny, będący następstwem niedopasowania sztucznie planowanej struktury i wielkości podaży dóbr konsumpcyjnych do spontanicznie tworzącej się struktury popytu właściwej dla poziomu dochodu już faktycznie przez gospodarkę kreowanego.42

Własność ogólnonarodowa, o udziałach formalnie rozproszonych po równo między wszystkich obywateli stawałaby się też w coraz większym stopniu indywidualna poprzez koncentrację indywidualnych udziałów, których wartość nie byłaby zasilaniem budżetu, ale powiekszaniem kapitału przedsiebiorstw. Okazało się, że hierarchia nomenklaturowa nie mogła zaakceptować, ani podstaw prawnych takiego społecznego systemu rynkowego, ani jego wyżej wyłuszczonych z grubsza implikacji z tą najważniejszą z nich, jaką miało być niedopuszczenie do zawładnięcia majątku narodowego przez relatywnie wąską grupę oligarchii politycznej43.

U podstaw wyżej zarysowanego mechanizmu przemian własnościowych leży oczywisty fakt, że to nie "państwo", ale obywatele są formalno-prawnym właścicielami majątku, że są to właściciele dobrze zdefiniowani (posiadają nazwisko i imię, nr dowodu i nr PESEL). Dalej, oczywisty fakt, wynikający z powyższego, że to nie my kupujemy nasz majątek , ale Skarb Państwa od nas go wykupuje jeśli ma jakieś powody, by eliminować rady pracownicze nim władające w przedsiębiorstwach. Tak mogło by być, ale tak się nie stało. Takiej gospodarce i jej potencjalnej ewolucji przeciwstawił się stan wojenny.

5.1. Poczwarka nomenklaturowa44.

5.1.1. Zmiany prawne i ekonomiczne.

jednak nie uczyniono i jako naturalne następstwo takiego „pół rynkowego rozwiązania” zamiast wzrostu podaży pojawił się albo wzrost kolejek (tam gdzie ceny regulowano – jak w mieszkalnictwie) albo gwałtowny wzrost cen (jak w przypadku trwałych dóbr konsumpcyjnych – doświaczyłem tego na przykładzie „małego fiata”, gdzie po wpłaceniu początkowej kwoty 1/3 jego wartości i po klku latach systematycznych wpłat kolejnych rat miesięcznych, okazało się po wprowadzeniu „terapii szokowej Balcerowicza”, że skumulowana wartośc wszystkich wpłat ledwie starczyłaby na kupno jednego koła.) 42

Wyrazem tego niedopasownia był fakt, że tylko 18% ogółu pracujących w przemyśle było zatrudnionych w przedsiębiorstwach sektora II (dóbr konsumpcyjnych), reszta w sektorze I. Jest zrozumiałe, że przy takiej strukturze zatrudnienia (pomijam już kwestie pozostałych sektorów) część wynagrodzeń, których rzeczowym odzwierciedleniem były wytworzone dobra inwestyjne (środki produkcji do produkcji środków produkcji) i inne o charakterze produkcyjnym musiała trafiać na konta indywidualne w bankach jako tzw oszczędności przymusowe i na inne formy oszczędności (np. środki kumulowane całymi latami na ksążeczkach mieszaniowych). Wbrew jednak nachalnej propagandzie nie był to „pieniądz pusty” – jego pokryciem była właśnie wartość owego wytworzonego i pomnożonego majątku produkcyjnego, a więc, z ekonomicznego punktu widzenia – indywidualne inwestycje (co prawda niedobrowolne) – w ten majątek, a więc konsekwentnie , udzialy w tym majątku. Sformulowanie zatem „własność ogólnonarodowa’ miało swoje mocne ekonomiczne uzasadnienie. Nie było rzecz jasna, choc mógłoby być, formalnego potwierdzenia tych udziałów – wtedy należałoby bowiem otwarcie stwierdzać, że cześć wynagrodzenia jest wypłacana w postaci środków konsumpcji (ta która ma pokrycie towarach konsumpcyjnych ) a część w postaci „ nieumiejscowionych, amorficznych udziałów w majątku narodowym jako takim (ta która nie ma pokrycia w dobrach konsumpcyjnych, ale w przyrosłej wartości majątku produkcyjnego.) 43 Biurokracja państwowa miałaby dwa sposoby wpływu na działanie przedsiebiorstw sfery realnej (pomijam oddziaływania pośrednie drogą normalnych zabiegów polityki gospodarczej) - pierwszy - wyścig inwestycyjny z kapitałem prywatnym wchodzącym i rozbudowujacym dane przedsiebiorstwo bez wykupu udziałów ogólnonarodowych reprezentowanych przez rady pracownicze (inwestowanie na rynku pierwotnym), drugi drogą wykupu tych udziałów z myślą, albo o ich zatrzymaniu i kontroli nad przedsiebiorstwem, albo dalszej odsprzedaży (działalność spekulacyjna na rynku wtórnym).

44/ Jadwidze Staniszkis zawdzięczamy wynalezienie pojecia „przepoczwarzanie nomenklatury”

13

Stan wojenny narzucony w grudniu 1981 zapobiegł wprowadzeniu porządku ekonomicznego i nowego układu praw własności i jego dalekosiężnych implikacji kreowanych Ustawą o przedsiębiorstwie państwowym oraz o Ustawą o samorządzie załogi przedsiębiorstwa państwowego. Przywracał system nominacji nomenklaturowej ale ład ekonomiczny już nigdy nie wrócił do stanu przed-solidarnościowego. Wprowadzono obok szeregu innych Ustawę z dnia 26 lutego 1982 r. o planowaniu społeczno-gospodarczym45 i można było zauważyć powolny dryf od porządku nakazowo–rozdzielczego do systemu pośredniego sterowania gospodarką przy jednakowoż pełnym odgórnym panowaniu nad sfera realną i gwałtownie wzrastającej roli polityki pieniężnej. W ślad za tym można było obserwować przesunięcie władzy gospodarczej od ministerstw branżowych do instytucji fukcjonalnych (Ministerstwo Finansów, Narodowy Bank Polski).

Szeroki i kompleksowy zestaw ustaw przyjetych przez Sejm 26 lutego 1982 r a więc 2,5 miesiąca po wprowadzeniu stanu wojennego, dowodzi w sposób oczywisty, że w aparacie PRL zachodził ukryty i równoległy do oficjalnie podawanego do wiadomości, proces konstruowania systemu przeciwstawnego kreowanemu we wrzesniu 1981 pod naciskiem społecznym, cytowanymi wyżej, ustawami o przedsiębiorstwie państwowym i samorządzie pracowniczym.

W 1988 Sejm przyjął Ustawę o Działalności Gospodarczej i Joint Venture, a w lutym 1989 (wraz z pierwszą przymiarką do obrad „Okrągłego Stołu”) Ustawę o niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej46 . Ustawy te otwieraly możliwści kreacji spółek z o.o. których głównym zadaniem było ułatwienie przechwycenia majątku narodowego przez stosunkowo wąską warstwę społeczną. Mechanizmy przechwytywania, z zaniżaniem wartości majatku wobec wartości wkładów własnych są znane i zgodne z"prawem".47 Z powodu stosowania innego prawa podatkowego były możlie duże podwyżki płac w takich przedsiębiorstwach bez narażania ich na utratę rentowności ekonomicznej tytułu „popiwku”, ale ogień hałaśliwej i bezmyślnej krytyki w mediach o kreowaniu inflacji, kierowany był nieodmiennie przeciwko przedsiębiorstwom typu „3S” (Trójkąt bermudzki) i przeciwko własności spółdzielczej. Ostatnie dwa lata lat osiemdziesiątych to okres masowego tworzenia przedsiębiorstw spółek z o.o. których kapitał pochodził z połączenia wsadu (aportu) rzeczowego firm państwowych i finansowych udziałów osób fizycznych. Dzięki niedoszacowaniu wartości majątku udział „wkładu finansowego” „inwestorów indywidualnych” w ogólnej watości nowoutworzonej spółki był sztucznie zawyżony. Tak zatem prywatyzacja zaczęła się Polsce na przełomie roku 1987/1988 właśnie wraz z fomowaniem się „kompanii nomenklaturowych”.48 Rdzeniem procesu było przechwytywanie

45

Ustawa z dnia 26 lutego 1982 r. o planowaniu społeczno-gospodarczym Dziennik Ustaw - rok 1982, nr 7 z dnia 1982-03-09 46 Ustawa z dnia 24 lutego 1989 r. o niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej oraz zmianie niektórych ustaw. Dz. U. 1989 nr 10 poz. 57. 47 pamiętamy doniesienia jak "Interster" Rakowskiego przejmowała budynek jednego z przedwojennych banków w centrum Warszawy, w cenie po 60gr za metr kwadratowy, albo jak Fundacja Nissenbaumów wchodziła w posiadanie symbolu Powstania Warszawskiego budynku "PASTA", po 2 zł za m.kw. 48 Podobny proces uwłaszczania nomenklatury przebiegal i w innych krajach,a w szczególności w Związku radzieckim przy okazji tworzenia tak zwanych „spółdzielni” ku rozpaczy tej miary patriotow rosyjskich jak Sołżenicyn krytykujący

14

częśći własności ogólnonarodowej przez tworzenie spółk z ograniczoną odpowiedzialnością kosztem majątku przedsiębiorstw państwowych.

Historyczna doniosłość spółek nomenklaturowych polegała na tym, że erodowały one od wewnątrz stary ethos komunistyczny. Oto długoletni strażnicy "najwyższej formy własności", przedstawiciele warstwy i partii, która decydowała o strzelaniu do robotników w 1956, 1970, 1981 roku sami porzucali ideę która gwarantowała im co najwyżej niejawne przywileje na rzecz idei, która gwarantowła im jawną własność i dochody dowolnie wybranej wysokości. „Spółki nomenklaturowe” mogły być łatwo transformowane w pełni prywatne firmy nieodróżnialne od tych kreowanych dzięki kapitałowi prywatnemu i indywidulanym wysiłkom. W ten sposób poczwarka nomenklaturowa zmieniała się w pięknego kapitalistycznego motyla.49

5.1.2. Konwersja ideologiczna. Intelektulany sojusz komunistów i liberałów. Byłoby przecież zbyt dziwnie i zbyt hipokrytycznie, gdyby komuniści którzy przez lata byli przeciw prywatnej właności, teraz sami otwarcie dyskutowali problem prywatyzacji gospodarki i przyznawli, że własność państwowa nie jest "najwyższą formą".50 Przecież i stan wojenny został ogłoszony nie tak dawno by – jak mówil generał Jaruzelski – bronić socjalizmu jak niepodległości, a młody człowiek w mundurze kapitana Wojska Polskiego deklarował w telewizorze, że „dla obrony socjalizmu wykonam każdy rozkaz”! Ideologia komunistyczna ciągle obowiązywała, chociaż w latach 1988-1989, a więc panowania ostatniego komunistycznego rządu słowo”socjalizm” zniknęło z łam cenzurowanej przecież nadal prasy.51

Komuniści musieli zatem rozejrzeć się za intelektualnymi aliantami, którzy nie byliby obciążeni komunistyczna afiliacją i którzy dlatego mogliby otwarcie i szczerze wzywać do prywatyzacji gospodarki według dobrego i gdzie indziej już sprawdzonego modelu. Sukces odnieśli pełny! Małe i przez dłuższy czas raczej ciche liberalno-demokratyczne skrzydło ruchu solidarnościowego wyłoniło się aktywnie w latach 1987-88. Składało się głównie z młodych dynamicznych ludzi, którzy sami oddawali się działalności gospodarczej i nierzadko odnosili niemałe sukcesy(jak np. J.K. Bielecki w handlu drewnem) i którzy stali się obecni w prasie (Gazeta Bankowa, Życie Gospodarcze) i na debatach (seminaria w Szkole Głównej Planowania i Statystyki) gdzie argumentowali za prywatyzacją gospodarki, zwracając uwagę zdziwionym słuchaczom, że przecież sami komuniści ten problem po cichu dyskutują i są bardzo zaawansowani, nie tylko w samych dyskusjach. I faktycznie – prywatyzacja już intensywnie prowadzona od 1988

zjawisko w książce „Rossija w obwalie”. Wydanie polskie „Rosja w zapaści”, Warszawa 1999, Politeja. 49 Wiele zresztą ze spółek nomenklaturowych przemieniło się w spółki "pracownicze", w których większościowe udziały byłych nomenklaturowych dyrektorów służą im, przy decyzjach o podwyżkach płac, za narzedzie terroru wobec pracowników mających mniej do powiedzenia, niż niegdyś, gdy udziałowcami nie byli, ale mieli i swój związek i Radę Pracowniczą, a dawniej „zawsze też można było pójść ze skargą do sekretarza partii”.(Maria Brzozowska, Animex) 50 W jednym przypadku jednak wydają się być wierni temu przekonaniu do dzisiaj również konstytuujący III RP – mianowicie gdy idzie o reprywatyzację majątków polskich byłych właścicieli. 51 Zwrócił mi na to uwagę wtedy zdenerwowany Adam Glapiński, komentując nastawienie prasy po objęciu premierostwa przez Rakowskiego.

15

roku w postaci „spółek nomenklaturowych” znajdowała intelektualne usprawiedliwienie w ideach głoszonych przez nurty „ liberalno-demokratyczne”. W ten sposób zrealizował się sojusz miedzy pragnieniem komunistów, którzy chcieli sprywatyzować i już prywatyzowali od dwóch lat gospodarkę ku własnej korzysci i wiarą liberałów w wyższość jednej formy własności nad inną, tylko, że odwrotnie. Sojusz ten należało tylko wyartykułować otwarcie.

Na przedwiośniu 1989 roku ruszyły rozmowy Okrągłego Stołu między komunistami i tą częścią opozycji, której pozwolili wziąć udział w rozmowach52. Przy Okrągłym Stole „przyklepano” program przygotowany pół roku wcześniej przez Biuro Rady Społeczno- Gospodarczej, podpisany przez Marcina Rybickiego i krążący od października 1988 roku po gmachach rządowo-partyjnych . W dokumencie tym zarysowano m. in. rozległe kompetencje enigmtycznego wówczas ciała, zwanego Rada Prezydencka (wszak nie było prezydenta). Rada ta powoływana poza systemem demokratycznym miała m.in

1) prawo inicjatywy ustawodawczej, 2) prawo wnoszenia poprawek do projektów ustaw 3) prawo opiniowania i selekcji propozycji aktów prawnych - wprowadzono obligatoryjność konsultowania z Radą aktów prawnych najistotniejszych z punktu widzenia życia społecznego i ekonomicznego. Generalną myśl proponowanych reform można sprowadzić do haseł wolności wyboru (przy pewnych trudnościach co do ekspresji spectrum tej wolności) i postawienia pod dyskusję sensu pojęcia własności ogólnonarodowej pozostającej w konstytucyjnych rękach "ludu pracującego miast i wsi". Postulowano też jeszcze szersze otworzeni się na napływ różnych form kapitału zagranicznego.

Ustalono równiż zasady podziału władzy politycznej w przewidywanych wyborach do Sejmu i Senatu. Jak wiadomo strona solidarnosciowa wygrała wszystkie możliwe miejsca (35% miejsc przydzielonych jej w Sejmie a’priori) i powstał rząd kierowany przez niekomunistycznego premiera, aczkolwiek cieszącego się pewnym ich zaufaniem, za wkład w krytykę hierarchów katolickich w latach stalinizmu. Premier w swym expose opowiadał się za radykalnymi zmianami systemu ekonomicznego a także za stabilizacją ładu politycznego metodą oddzielenia przeszłości od teraźniejszości „grubą kreską”. 53

52 Z niektórymi, jak np. Jackiem Kuroniem, podroczono się nieco, aby podnieść nadwyrężoną popularność. Profity objawiły się niedługo pod postacią funkcji ministra pracy w „pierwszym niekomunistycznym rządzie” a potem prezesostwa Banku Inicjatyw Społeczno- Ekonomicznych, już samą nazwą pasującego do image byłego, lewicowego, działacza. Dla milionów bezrobotnych „We wtorki prowadzi telewizyjne pogadanki i wyjaśnia sens przemian” a jego drugim , obok koszuli dżinsowej znakiem rozpoznawczym są „darmowe zupy dla najbiedniejszych –„kuroniówki” i tak samo nazywane zasiłki dla bezrobotnych”. Krzysztof Katka „Kuroniowe elemnty” w „Narodziny Solidarności”, op. cit. str 39. Chwiejną postawę Jacka Kuronia w trakcie okrągłostołowych negocjacji naświetlił Tadeusz Kowalik w referacie „Animal spirits w polskiej transformacji” wygłoszonym na konferencji „Bariery rozwoju Polski z perspektywy ekonomicznej i psychologicznej”; Kolegium Studiów Społecznych Instytutów PAN; Instytut Nauk Ekonomicznych i Instytut Psychologii PAN, Warszawa Pałac Staszica 08.04.2010. Jacek Kuroń osobiście złożył się na cechująca Polskę największą w Europie rozpiętość dochodów osobistych. 53 Zauważmy, że zgodnie z teorią gier wprowadzenie „grubej kreski” psuło zasadę nieskończoności gry, a tym

16

W październiku 1989 został ogłoszony program ekonomiczny, który po większej części był powtórzeniem szczegółów „Programu Drugiego Etapu reform Ekonomicznych” z 1987 r (quasi- wymienialnośc złotego, polityka realnej stopy procentowej, dalsza liberalizacja cen, zmiany w systemie podatkowym). Charakterystyczne, nie wracano do solidarnościowej idei „samorządnego, samofinansującego, samodzielnego” przedsiębiorstwa państwowego, której dynamikę podciął stan wojenny zapobiegając wyłuskaniu władzy w sferze realnej z rąk nomenklatury partyjnej.

Program wzywał natomiast do odważnej prywatyzacji według modelu „sprawdzonego w innych krajach” o sprawdzonej wewnętrznej strukturze organizacyjnej przedsiębiorstw. Jednocześnie wbrew faktom i wysokiej przeciętnie 40% rentowności, którą osiągały przedsiębiorstwa typu 3S w latach 1987-88 w miarę jak usuwano rygory stanu wojennego i przywracono do działań rady pracownicze, machina propagandowa permanentnie atakowała przedsiębiorstwa państwowoe kujac termin "Trójkąt Bermudzki" (Dyrekacja-Rady-Związki). Razem z tym w parze szło niszczące, nierówne prawo podatkowe.

Żaden z polityków przystępujących do wyborow czerwcowych 1989 z namaszczeniem lidera „Solidarności” wskrzeszonej w nowej formie i bez „oryginalnego ducha” – nie wysuwał takich postulatów. Głosujący w tych wyborach nie wiedzieli, że głosują za prywatyzacją gospodarki nie zależnie od tego czy głosują na komunistów czy działaczy wywodzących się z nurtu solidarnościowego. Dopiero po wyborach i po expose premiera, a więc na jesieni 1989 r, a więc trzy miesiące po wyborach, prywatyzacja gospodarki weszła otwarcie do porządku dziennego polityków. Ustawa Prywatyzacyjna została ostatecznie uchwalona w lipcu 1990 r przez parlament w którym komuniści – albo raczej postkomuniści – ponieważ pewnego dnia w styczniu 1990 odnaleźli siebie jako socjaldemokratow – okupowali, jak się rzekło 65 % miejsc.

Marzenie ludzi nomenklatury o zmianie systemu przy zachowaniu wpływowych pozycji wypełniło się dzięki intelektualnemu i plitycznemu aliansowi komunistów, lewicy laickiej i liberalnego obozu w ruchu solidarnościowym.54 Okazało się iż łatwo było usunąć komunizm, system który do tej pory w swej obronie kosztował setki tysięcy istnień ludzkich w Polsce i gdzie indziej. Zbigniew Brzeziński pouczał, że jeśli nie jest się w stanie pokonać komunistów, to trzeba

samym i mechanizm budowania reputacji- było więc niezwykle szkodliwe z punktu widzenia akumulacja kapitału społecznego. 54 Przypieczętowaniem dominacji biurokracji nad gospodarką i społeczeństwem był program powszechnej prywatyzacji, przemianowany, wobec nieadekwatności tej nazwy do istoty projektu na Ustawę o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych. Według tej ustawy przyjętej wbrew opozycji niepodległościowej i bez konsultacji z włascicielami majątku - obywatelami polskimi - aktywa przedsiębiorstw zostały oddane na własność za darmo Funduszom kierowanym przez firmy zagraniczne doświadczone w zarządzaniu kapitałowym. Niektórzy doradcy MPW - np Frydman z New York University oraz Rapaczyński z Columbia University- sugerowali, że to managerowie zagraniczni zarzadzajacy funduszami powinni mieć wpływ na formowanie Rad Nadzorczych funduszy ponieważ jak pisali "Zachodni managerowie powinni mieć prawo wybierania ludzi, z którymi będą współpracowac w przyszłości" (Komentarz do Programu Powszechnej Prywatyzacji, maszynopis, Czerwiec 1991). Pomysł podsuniety przez expertów ze wspomnianych uniwersytetów byłby prawdopodobnie rzadkim, może pierwszym w świecie, takim rozwiązaniem w historii organizacji gospodarczych, gdzie managerowie mieliby faktyczną władzę kontrolną nad radami nadzorczymi, które mają ich kontrolować. Przyjęcie tej koncepcji do realizacji, równoznaczne z oddaniem bez wojny majątku pod obcy zarząd, dobrze uzasadniało wizerunek Polaka-przygłupa lansowany w tzw "Polish Jokes".

17

starać się ich wychować. I komuniści okazali się wdzięcznymi w samo wychowaniu, pod warunkiem, że widzieli w tym swój interes. Z tego punku widzenia jedno stypendium Fulbrighta przyznane przez Fundację osobom zaaprobowanym przez partyjne komitety prześwietlające kandydatów, było przypuszczalnie większym wkładem w zniesienie porządku komunistycznego niż cała pisanina dysysdentów w byłych krajach komunistycznych.55 Podobnie pisał Fukuyama - „Mamy obecnie 20 000 studentow chińskich studiujących w USA i innych krajach Zachodu, Prawie wszyscy z nich to dzieci chińskiej elity. Trudno uwierzyc, że kiedy wrócą do domu by kierowc krajem, będą zadowoleni,że Chiny są jedynym krajem w Azji nie dotknietym większym trendem demokratyzacji.” 56

Jeśli prawa własności i struktura własności mają cokolwiek do rzeczy, gdy idzie o objaśnianie polityki, to „nieoczekiwania rewolucja” w Europie Centralnej staje się mniej nieoczekiwana. Najbardziej wszak oddanych adwokatów przemian gospodarczych, zakazujących wnikania w pokłady czynów przeszłych ukrytych pod grubą kreską, znajdujemy po lewej stronie sceny politycznej a nie po prawej złożonej z kontestujących „oszołomów” opowiadających o rozkradzeniu Polski i deprywacji Narodu (pisane zawsze wielką literą), zmuszonego nędzą i bezrobociem do masowej emigracji „za chlebem” tworząc tym tło dla „spełnionego snu Adama Michnika”57,.

Prywatyzacja, albo raczej drogi, w jakich jest realizowana wyjaśnia to, czego zachodni politolodzy nie byli w stanie wyjaśnić i co nie jest przedmiotem intelektualnej udręki i rodzimych politologowi socjologów – wyjaśnia mianowicie dlaczego nieoczekiwana rewolucja społeczna nie była tym razem zdławiona i dlaczego komunizm upadł spokojnie. Ale czy nie stosuje się tutaj spostrzeżenie Kurana, że autorzy „piszą tak jakby ich ulubiona teoria objaśniała jako nieuniknioną rewolucję, która już się wydarzyła wcześniej, rzadko jednak starają się wyjaśnić dlaczego, jeśli tak, to dlaczego nie zaoferowali jednoznacznej, niewątpliwej prognozy przedtem zanim się stała58?!”

5.1.3. Model Społeczeństwa Globalnego Prostym przykładem Homerowej Kasandry można by obalić wyżej wyrażone twierdzenia Kurana. W odniesieniu jednak do niespodziewanego kolapsu komunizmu jego

55/ Trzeba podkreślić, że w wyniku takiego podwójnego systemu selekcji stypendium Fulbraighta otrzymywały faktycznie osoby zdolniejsze, górujące wiedzą w przedmiocie i znajomością języka nad otoczeniem. Z tego względu bez wątpienia byli stypendyści Fulbrighta należą do elity intelektualnej w swoich profesjach. Można też założyć, że nie stanowią zupełnie jednorodnej mentalnościowo grupy socjologicznej, ale z pewnością uznanie zasad demokracji, szacunek dla praw człowieka i otwartośc na świat „muszą” stanowić wspólny ich rys.

56/ F. Fukuyama, The end of History, p cit. 15. Fukuyma miał rację częściowo – wrócili do Chin, pewnie biorą udział w prywatyzacji chińskiej gospodarki, ale póki co nie znaleźli powodów by dzielić się z kimkolwiek władzą i by prywatyzacja oznaczała demokratyzację a nie re-feudalizację kraju, jak można sądzić po masakrze na Placu Niebiańskiego Spokoju, akurat w dniu kiedy w Polsce braliśmy udział w wyborach do Sejmu okrągło-stołowego kontraktu. 57/ “w latach 80. Michnik był czołowym publicystą i wizjonerem opozycji. Napisał wiele książek, jedna z nich >>Takie czasy... Rzecz o kompromisie<< (1985) przedstawiła program polityczny, który kilka lat później zaowocował obradami Okrągłego Stołu” Roman Daszczyński, Spełniony sen Adama Michnika”, op cit s. 244. 58 T. Kuran, “Out of never”.. op cit,s.10.; zob. Także T. Kuran „Sparks and prairie fires... “ op cit s. 68.

18

nieprawdziwość wykazuję odwołując się do "modelu społeczeństwa globalnego” wypracowanego przez profesora Józefa Balcerka59 w późnych latach siedemdziesiątych XXw. Model miał dwa wymiary- strukturę społeczną i globalny układ międzynarodowy. Istotę struktury społecznej stanowi świat biurokracji i świat pracowników. Dynamikę rzeczywistości kształtuje odwieczna walka o dominację między tymi dwoma światami.

Identyfikacja „samej istoty rzeczywistości” i rozumowanie w jej kategoriach prowadziło Balcerka do wniosku, że mamy na świecie - proszę uważać! mówimy o poglądach głoszonych w latach 70-tych XX wieku - tylko jeden porządek społeczny : kapitalizm. Wewnątrz tego systemu Balcerek wyróżniał kraje rozwinietego kapitalizmu i kraje peryferyjnego kapitalizmu zależnego. Tak zwany blok komunistyczny, należał zdaniem Balcerka do peryferyjnego kapitalizmu zależnego. W istoie bowiem „system sowiecki” był zaledwie extremalną formą kapitalizmu państwoweg., tzn systemu totalitarnej władzy biurokracji, gdzie biurokracja panowała nad środkami przymusu, środkami produkcji i środkami indoktrynacji, przy generalnej deprywacji „świata pracy”.

Balcerek przewidywał, że przy rosnącej presji społeczeństw niezadowolonych z horendalnego marnotrawstwa nietrafionych decyzji i rozwiązań biurokratycznych60 biurokracja dla zachowania władzy poświęci na początku „związki zawodowe”, które dotychczas kontrolowała; potem rzuci na pożarcie i rozwiąże „partię komunistyczną”, a w końcu świat biurokracji wejdzie w porozumienie z kapitałem zagranicznymi wyprzeda majątek narodowy w obce ręce. Będzie to koniec tzw komunizmu, ale biurokraja zachowa swoją dominację nad „światem pracowników”. Prawa własności bowiem, zgodnie z Balcerkiem mają decydujące znaczenie w wyznaczaniu ról społecznych.

Biurokracja nie może oddać praw własności, ponieważ oznaczałoby to powstanie ogólnospołecznego systemu samorządowego i koniec dominacji biurokracji. „Ogólnospołeczny system samorządowy” sięgający struktury zarządzania w sferze realnej wyznacza koniec historii porządku społecznego zapewniając spokój społeczny i spełnienie liberalnej zasady wolności.

„ Teoria społeczeństwa globalnego” była niezgodna z żadną z rozumnych akademickich teorii socjologicznych równolegle uprawianych w polskich placówkach naukowych takich jak Wydział Socjologii UW, czy IFiS w Polskiej Akademii Nauk. W teorii Balcerka można było znaleźć elementy Marksa, Webera, czy choćby Galbraitha, lecz jego ulubionym odwołaniem była encyklika Laborem Exercens Jana Pawła II - „papieża Polaka” (zawsze w takim zestawieniu!).

To dziwne, ale po 5-6 latach gdy po raz pierwszy Balcerek zaprezentował swoją teorię społeczeństwa globalnego – a jej impulsem była postrzegana przez Profesora „nienawiść ekipy

59 Profesora Balcerka, który śmiało pięknem mowy mógł być porównywany z Demostenesem, uważano za intelektulanego dziwaka i nie był traktowany zbyt poważnie przez swoich uczonych kolegow, choć zawsze był słuchany z uwagą. Z mieszanymi uczuciami przyjaźni, rozbawienia i niezrozumienia był postrzegany przez Komitet Uczelniany PZPR, który „musiał” opiniować jego pomyślnie zakończoną kandydaturę do tytułu profesora „belwederskiego”. W stanie wojennym jednak odebrano mu katedrę w SGPiS i zawsze miał trudności z publikowaniem swoich poglądów

. 60 „ 1,2 bln złotych nietrafionych inwestycji w latach siedemdziesiątych w Polsce”, było tu jednym z ważnych argumentów

19

Gierka do robotników” skrywana krasomówstwem I sekretarza – czapka biurokratyczna kontrolująca związki zawodowe (CRZZ) została rozwiązana i pozwolono w 1980 r okresowo działać związkowi „Solidarność”. Świat pracy poczuł się wolny i mocny – jak chciał poeta :„Bóg dał siłę swojemu ludowi”, a Lech Wałęsa na bramie Stoczni Gdańskiej, na której teren dostał się już po rozpoczęciu strajku61 deklarował: „Mamy swoje, wolne niezależne związki zawodowe” . W parę miesięcy jednak – biurokraci (bo zmieńmy teraz język dopasowując go do teorii Balcerka i piszmy biurokraci a nie komuniści jak wcześniej) nie wypełnili drugiej cześci miłoszowego przesłnia i nie „dali ludowi błogosławieństwa pokoju” . Stan wojenny został ogłoszony, wolne związki zawodowe rozpędzone, system samorządnych samodzielnych przedsiębiorstw zawieszony. Z kolei pod koniec lat osiemdziesiątych zanikły partie komunistyczne62,

Rozpoczęła się masowa wyprzedaż majątku narodowego przekazywanego w niezwykłym pośpiechu za niezwykle małe pieniądze, tzw zagranicznym inwestorom, (ale zawsze „zgodnie z prawem” jak wykazał długoletni proces przeciw Januszowi Lewandowskiemu) posiadającym „doświadczenie menadżerskie”. Produkcja spadła o 30%, bezrobocie wzrosło parokrotnie i nieodwracalnie zatrzymywało się na dwucyfrowych poziomach, 2,5 mln ludzi opuściło kraj za chlebem, rozpiętości w dochodach indywidualnych stały się największe w Europie, wszystko to przemilczane w deklarowanym na łamach gazet, które były „spełnieniem snów ich szefów”, ogromnym społecznym poparciu dla reform systemowych i terapii szokowej w sposób radykalny przebudowującej kierunki kumulacji pieniądza i kapitału rzeczowego.63

Ostatecznie - można było normalnemu socjologowi czy politologowi zrozumieć moc modelowego ujęcia Balcerka, z wyjątkiem jego „peryferyjnego, zależnego kapitalizmu”. Ta kategoria pozostawała poza zdrowym rozsądkiem i oczywistymi faktami. Dla każdego było oczywiste przecież, że istniały dwa nienawidzące się bloki systemowe.

I było tak – aż do Jelcyna! Przepowiednia Józefa Balcerka wypełniała się krok po kroku64.

61/Nigdy nie sprawdzoną tezę o przywiezieniu Lecha Wałęsy motorówką do nabrzeża stoczni, mieszkańcy Gdańska głosili od początku wydarzeń. 62 W Polsce I sekretarz M. Rakowski – zawsze utożsamiany z biurokratyczno-intelektualnym liberalnym skrzydłem partyjnym oraz ze stanem wojennym – wydał komendę – „Sztandar PZPR” wyprowadzić. 63/ W 1992 roku za 100 guldenów zaoszczędzonych na pięciomiesięcznym pobycie stypendialnym w Erazmus University Rotterdam, korzystając z absurdalnego wywindowania przez L. Balcerowicza kursów walutowych w roku 1990 spłaciłem pozostałe 180tys kredytu na spółdzielcze 60. metrowe, trzypokojowe mieszkanie własnościowe. Przypuszczalnie P. Piskorski posiadal kapitalik początkowy większy niż 100 guldenów, skoro powstały legendy o jego „nie wiadomo jak” powstałym majątku. Drugą strona medalu, było „wyparowanie” miliardowych siegających 20% PKB złotowych „przymusowych” oszczędności Polaków i idące w ślad za tym raportowane samobójstwa osób w sile wieku. 64 Sam Prof. Balcerek umarł kiedyś w połowie lat dziewięćdziesiątych i umierając zażyczył sobie „Niech nad mym grobem nikt nie płacze oprócz mej lubej żony. Na nic mi wasze łzy sobacze i ten wasz płacz zmyślony”. Nie życzył sobie oficjalnych delegacji uczonych z SGH i innych polskich placówek, na swoim pogrzebie

20

6. Transformacja – Etap II.

Prywatyzacja i deprywacja. Napięcia Społeczne.

Na bazie wspólnego celu prywatyzacji gospodarki (i towarzyszącego mu propagandowego języka) dokonał się sojusz intelektualny między nurtami politycznymi uogólniająco zwanymi liberalno-demokratycznymi po części ukorzenionymi w tych niegdyś komunistycznych grupach, które „liberalizowały się” w miarę przegrywania w kolejnych zwrotach tego ruchu w Polsce z jednej strony i zróżnicowanym nurtem politycznym ciagle aktywnej i trzymjacej ster władzy w Polsce partii „robotniczej” z drugiej. Najgłębsze źródło tego porozumienia upatruję w podobnym postrzeganiu przez komunistów, lewice laicka i liberałów, dychotomicznej struktury społeczeństwa jako: ciemna masa versus światłe biurokratyczne centrum. Implikuje to – abstrahując od oczywistych interesów ekonomicznych – tę samą i wspólną niechęć do tych struktur organizacyjnych w sferze realnej, które dopuszczają różne formy partycypacji pracowniczej i funkcjonowanie dobrych związków zawodowych. Silny interes ekonomiczny spojony niechęcią intelektulaną przekształcił się w nienawiść można rzec klasową, albo - używając języka znanego dziennikarza – jaskiniową, w odniesieniu do systemu samodzielnych, samorządnych, samofinansujących się przedsiębiorstw państwowych i znalazł wyraz w programie prywatyzacji gospodarki polskiej realizowanym de facto od przełomu lat 1987/88. Program ten zakończony został ostateczną likwidacją przedsiębiorstw typu „3S” o których finalnej likwidacji przesądził Sejm uchwalając ustawę z dnia 12 maja 2006 roku o zmianie ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji (Dz.U. z 2006 r. nr 107, poz. 721).65

6.1. Gra prywatyzacyjna. Prywatyzacja, albo raczej to co jest nazywane prywatyzacją gospodarek postkomunistycznych jest w istocie procesem złożonym i heterogenicznym. Generalnie bowiem rzecz ujmując możemy wyróżnić w Polsce trzy rownolegle toczące się ale różne procesy transformacji własnościowej:

  1. reprywatyzacja 2. spontaniczne kreowanie prywatnego kapitału 3. gra polityczna o podział majatku ogólnonarodowego. Zostały utworzone ramy prawne dla drugiego i trzeciego rodzaju procesu zmian własnościowych. Mimo upływu lat sprawa reprywatyzacji nie doczekała się kompleksowego ustawowego rozstrzygnięcia, ale procesy reprywatyzacyjne zachodzą na gruncie prawa handlowego, kodeksu cywilnego czy wreszcie z odwołaniem się do do istniejącej ustawy prywatyzacyjnej z jej poprawkami i uzupełnieniami, albo do zasady nieważności decyzji nacjonalizacyjnych jeśli podjęte w przeszłości w sprzeczności z samą Ustawą o nacjonalizacji z 1948 roku.

65 Przecież dla działaczy partyjnych PiS, partii ówczesnie domunjącej w Sejmie i budującej IV RP, zasiadanie w Radach Nadzorczych przedsiębiorstw skomercjalizowanych, jak też obsiadanie foteli w ich zarządach było równie przyjemne jak i dla ich zwalczanych poprzedników.

21

Druga wymieniona ścieżka – proces spontanicznej kracji kapitału prywatnego i prywatnych firm, objawił się jako zjawisko masowe , gdzie kapitał był kreowany „z niczego”, by nie powiedzieć z „kapitału ludzkiego” , który wyzwalał w aktywnych jednostkach pokłady przedsiębiorczości. Faktycznie setki tysięcy firm prywatnych powstał już u początków przemian systemowych.

Trzeci proces prywatyzacyjny to to gra o „czerwone sukno Rzeczpospolitej” pod patronatem funkcjonalnej biurokracji państwowej (Ministerstwo Skarbu, Ministerstwo Finansów) i dokonuje się przynajmniej czterema ścieżkami:

  1. a) zawłaszczanie majątku ogólnonarodowego przez osoby fizyczne drogą tworzenia spółek z ograniczoną odpowiedzialnością na mocy ustawy z 1988 – proces wyżej opisany jako przepoczwarzanie nomenklatury komunistycznej w kapitalistów.
  2. b) transformacja kapitałowa, z jej pierwszym krokiem polegającym na konfiskacie majatku ogólnonarodowego na rzecz Skarbu Państwa, zwanej eufeministycznie „komercjalizacją.W efekcie przedsiębiorstwa typu 3 S traciły podmiotowość wraz ze zniesieniem rad pracowniczych a z socjo-politycznego punktu wiedzenia stawały się kontrolowanymi przez biurokrację centralną organizacjami o trzypoziomowej hierarchii władzy (właściciele, rady nadzorcze, zarządy) kreowanej odgórnie (tak jak za czasów komunizmu, tyle że teraz w większej różnorodności konstelacji partii).

Rozwiązanie wprowadzajce trzypoziomową strukturę dominacji społecznej w sferze realnej, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla strategii działania firmy, szans awansu osobowego, podziału dochodu firm, ochrony miejsc pracy – było w sposób oczywisty przewrotem rewolucyjnym. Argumentów ekonomicznych za jego dokonaniem ciągle poszukiwano – ale spotkał się z niezwykle przychylnym a’priorycznym przyjęciem ze świata nauki. Oto bowiem otworzyła się dla akademików szeroka droga dostępu do prestiżowych, z samej swej istoty, miejsc w radach nadzorczych firm. Wystarczyło dawna lojalność wobec komunistów zastąpić dobrymi notowaniami w partii aktualnie sprawującej władzę66 .

Komercjalizacja stanowi pierwszy, przygotowawczy etap do sprzedaży przedsiębiorstwa przy wykorzystaniu różnych technik sprzedaży, których tutaj nie poruszam, ale z których każda niesie w sobie implikacje społeczne i polityczne. Znowu – tak jak w przypadku spółek nomenklaturowych wycena przedsiębiorstwa odgrywa tu ważną rolę.67 Entuzjaści „prywatyzacji przez komercjalizację” nie ukrywali, że głownym ich celem było pozbawienie władzy rad pracowniczych wewnątrz przedsiębiorstwa. Polski Kodeks Handlowy z 1937 roku nie przewidywał istnienia rad pracowniczych – odwrotnie do zmian wewnętrznej organizacji przedsiębiorstw, jakie mialy miejsce po II Wojnie Światowej w Europie, z Niemcami na czele.

66 Lojalność wobec Partii jest pilnie śledzona i nawet udział w normalnej publicznej dyskusji naukowej, może grozić odwołaniem ze składu Rady – np. PKO-BP w trakcie jej kadencji jak to przytrafiło się prof. J.Osiatyńskiemu wyrażajaceo swój poglądy w publicznych dyskusjach, do których rządząca PO dojrzała dopiero po dłuższym czasie. 67 Przykłady wątpliwe – takie jak oddanie „Wedla” Pepsico, za ulgi w pdatku dochodowym albo Kwidzynia za 10% wartości dopiero co dokonanej modernizacji, są dobrze znane. Zob.np. H. Jarmułowicz, E. Mączyńska, M. Zawadzki „Jak zostać liderem? (Zaklady Celulozowo-papiernicze w Kwidzynie - obecnie International Paper –Kwidzyn SA), ss. 139, 140,141, w Restrukturyzacja przedsiębiorstw w procesie transformacji gospodarki polskiej, red. E. Mączyńska t. II, DiG , Warszawa 2001.

22

c) Trzecia metodą jest likwidacja. Wyposażenie przedsiębiorstwa lub jego części są sprzedawane, lizingowane, albo wynajmowane nowym właścicielom. Tymi mogą stać się – poprzez lizing pracowniczy – również pracownicy przedsiębiorstwa. W tym przypadku wycena majątku dyktowana przez Ministerstwo też odgrywa ważną rolę – biurokracja przecież uważała za głęboko niesprawiedliwe by mjątek „ogromnej wartości”, trafiał do rąk wąskich grup interesu kosztem ogółu podatnikow, a zwłaszcza nauczycilieli i lekarzy.68

  1. d) Metoda czwartą jest powszechne uwłaszczenie, tzn. sformalizowanie od strony prawnej tego co było oczywistym zapisem w Konstytucji o majątku „ludu pracującego miast i wsi”. Powszechne uwłaszczenie polega na rozdzieleniu udziałów, ceryfikatow,voucherów czy akcji między obywateli. Szczegółowe rozwiązania były tu w krajach regionu bardzo różne – i różne tego efekty. W Polsce powszechna prywatyzacja miała charakter cząstkowy, dokonała się za pośrednictwem specjalnych instytucji zwanych Narodowe Fundusze Inwestycyjne i objęła tylko paręset przedsiębiorstw. Polegała na tym, że właścicielami przedsiębiorstw nie są ich właściciele (obywatele polscy) tylko Fundusze Inwestycyjne, a obywatele otrzymali akcje tych funduszy. Fundusze – kierowane za duże pieniądze przez wspecjalizowane, zachodnie firmy zarządzające – miały pomnażać powierzony im majątek. W 15 lat od chwili startu, wartość akcji NFI przypadająca na jedno świadectwo udziałowe jest wyższa o 40,77% niż cena samego świadectwa udziałowego (suma notowań akcji funduszy na 20 listopada 2009). Wziąwszy pod uwagę inflację, możemy powiedzieć że Zarządom NFI udało się – średnio biorąc – doprowadzić wartość przejętego przez nich majątku do ceny niższej niż śmiecie69. Fenomen NFI , chyba nie został dogłębnie zbadany przez naukę polską do dzisiaj.

6.2. Rosnące napięcia.

Z ekonomiczno-społecznego punktu widzenia ekonomiczny i polityczny system w Polsce przesunął się z poprzedniej omnipotencji partyjno-gospodarczej branżowej hierarchii biurokratycznej w kierunku nowej omnipotencji biurokracji funkcjonalnej, która kontroluje gospodarkę kreując nierówne prawa wobec różnych podmiotów i próbuje kontrolować życie polityczne kraju przez politykę nominacji na członków rad nadzorczych i zarządów przedsiebiorstw, z których wyrugowane zostają wpływy rad pracowniczych. Drugim filarem omnipotencji biurokracji jest kapitał zagraniczny nęcony korzystnymi dlań regułami prawno- finansowymi, szczególnie wynaturzonymi w przypadku tzw specjalnych stref ekonomicznych, w obszarze których gospodarka Polski nie tylko zamieniana jest w centrum kosztów nie przynoszące dochodów budżetowi ale nawet w centrum eksploatacji i wywozu kapitału zapewnianych

68 Dokładnie w tym duchu wypowiadał się na łamach Rzeczpospolitej np. Jan Winiecki. 69 Odwołuję się tu cen akcji poszczególnych NFI na giełdzie warszawskiej. Charakterystyczne, że w czasie dyskusjinad formowanie NFI, niektórzy doradcy – jak Frydman i Rapaczyński, postulowali by Rady Nazorcze Funduszy były formowane przez same zarządy tych funduszy – gdyż te muszą współpracować z ludźmi, z którymi będą się dobrze rozumieli

23

zwolnieniami z rent i czynszów. Nie ma to za wiele wspólnego z wolną grą sił rynkowych, ale w hałaśliwej propagandzie, nazywany jest to budową gospodarki rynkowej.

Społeczeństwu polskiemu obiecuje się w zamian, że panowanie zagranicznych firm zapewni nowy kapitał, nowe technologie, nowe efektywne sposoby zarządzania, a stąd obfitość dóbr, bogaty przychodami podatkowymi budżet i trwały wzrost. Obywatele nie powinni ingerować w procesy przemian i pozostawić wolną rękę zawodowym ekspertom. Co to wszystko znaczy? Szczera nadzieja? Naiwność? Gra polityczna ze społeczeństwem, które przez 40 lat walczyło o zerwanie „czerwonych kajdan”?

Doszliśmy do liberalnego demokratycznego państwa będącego zwieńczeniem historii poszukiwań przez człowieka form organizacji społeczeństwa. Czy doszliśmy do końca form organizacji w sferze realnej. Można przyjrzeć się czy Unia Europejska - a zwłaszcza Niemcy z ich radami pracowniczymi w przedsiębiorstwach i z ich przesiąkniętym solidaryzmem społecznym zasadami organizacji gospodarki i przedsiębiorstwa - nie jest daleko zaawansowana na tej ścieżce wbrew powierzchownie widocznym przejawom postaw egoizmu i presji na indywidualność karier życiowych.70

6.3. Fukuyama. W poszukiwaniu końca historii.

W roku 1989 Francis Fukuyama ogłosił “koniec historii", który rozpoczął się , według niego, zwycięską bitwą Napoleona pod Jeną w 1806, oznaczającą zwycięstwo liberalizmu, a który dopełnił się wraz upadkiem komunizmu. Oto na naszych oczach, ludzkość osiągnęła "punkt ostateczny ideologicznej formy rządzenia”.

Fukuyamie przyznaję rację gdy chodzi o generalną ewolucje i uniwersalizację zachodniej liberalnej demokracji, jako ostatecznej formy organizacji państwa i społeczeństwa.

Jednakże, gdy już mamy Świat Nowy wyłania się pytanie o wzajemne związki między wolnością – fundamentem liberalizmu – oraz prawami własności i własnością stanowiącymi samą budowlę liberalizmu. Pytanie czy "istnieje wolność bez własności" jest bardziej oczywiste i pilne w krajach transformujących strukturę własności i przelewających własność państwową w ręce prywatne. Obywatele byłych państw komunistycznych, którzy byli pozbawieni zarówno praw własności jak i wolności, wydają się dostrzegać, że ich

70 Można utrzymywać, że wywodzące się z filozowii ordoliberalizmu i solidaryzmu społecznego zasady partycypacji pracownków w strukturach władz firm niemickich wytworzyly szczególną postać wspólnoty i współodpowiedzialności, które przyczyniły sie do rozkwitu gospodarki zachodnioniemieckiej od zjednoczenia "Trizonii" w NRFdo chwili obecnej. Jak najdalsze od tego typu filozofii sa najnowsze propozycji ministra A. Grada czytamy bowiem" Rząd chce zniesienia regulacji przyznającej pracownikom w spółkach powstałych w drodze komercjalizacji ...prawa wyboru przedstawicieli do zarządu czy rady pracowniczej. Taka propozycja znalazła się w projekcie ustawy o zasadach wykonywania niektórych uprawnień Skarbu Państwa..." M. Domagalski, T. Zalewski, "Rząd nie chce w radach spółek pracowników"; Rzeczpospolita nr 213 (8724);11-12 września 2010, str C1. Przypuszczam, że cytowne propozycje znajdujące sie obecnie "w konsultacjach społecznych", są sprzeczne z konstytucyjnym zapisem o społecznej gospodarce rynkowej, a więc uderzają w obecny ustrój Rzeczypospolitej Polski. W tym kontekście uchylenie się Polski od podpisania Europejskiej Karty Praw Podstawowych motywowane troską o obyczjaność społeczną okazuje sie decyzją wykorzystywaną obecnie w złej wierze przez Ministra Skarbu w relacjach przemysłowych.

24

długa walka o wolność nie może być zakończona sukcesem, jeśli konczy się brakiem własności i praw własności. I jeśli Fukuyama ma rację gdy pisze: „światowa wojna ideologiczna... będzie zamieniona w nudną ekonomiczną kalkulację i rozwiązywanie w nieskończoność problemów technicznych "71, to historycznej wagi problemy społeczno- ekonomiczne wydają się być przesunięte z poziomu państwa na poziom firmy.

Pojawiają się tu interesujące kwestie ekonomiczne i techniczne, fundamentalnej natury. Czy ten typ firmy, gdzie pracownicy posiadają udziały znosi problem suwerena – pełnomocnika (principal-agent problem)72. Czy takie firmy są w stanie konkurować z “czysto menedżerskimi” firmami o trójszczeblowym systemie władzy: właściciele- rady nadzorcze- menadżerowie. Jakie są kryteria racjonalności menadżerów w firmach o różnej strukturze własności. Jakie reguły rządzą podziałem rynku w warunkach wielo- własnościowej struktury instytucji ekonomicznych i gospodarki w ogóle? I ostanie, ale nie najmniej ważne : jak powinno być zorganizowane przedsiębiorstwo aby uniknąć malwersacji i wykorzystywania poufnych danych dla handlu akcjami kosztem ogółu udziałowców?73. Wbrew przewidywaniom Fukuyamy problemy te gwarantują nam, że nuda nie stanowi smutnej perspektywy na wieki w post-historycznym świecie. Można wyrazić przypuszczenie, że nowa “mała” historia dobrze umieszczona w kontekście współczesnego liberalizmu już się rozwija. Nie wykluczone, że tu w Polsce, w kraju głęboko wepchniętym w długi przez narzuconą niegdyś władzę, kraju wielkiej i dumnej przeszłości, gdzie zmęczone, przygnębione i pogardzane przez kolejne elity społeczeństwo, na końcu drogi walki o wolność, doznaje olśnienia "Nie ma wolności bez własności”. To dobre wyzwanie, dobrze posadowione w kontekście współczesnego liberalizmu. Przypuszczalnie rozwiązywalne w tym kontekście i wewnątrz “państwa, które wyłania się na końcu historii i [które] jest liberalne o tyle na ile rozpoznaje i chroni systemem prawnym uniwersalne prawo człowieka do wolności” .74 Ale, co jeśli nie?

Czy wielka historia zacznie się na nowo, jeśli w odwiecznym sporze Setembriniego – rzecznika mieszczańskiego liberalnego sposobu myślenia – i Naphty- głoszącego wyższość rygorystycznych zasad moralnych i istnienie prawdy absolutnej – ten drugi jest mocniejszy, jako zdolny do tych typów zachowań, które leżą poza liberalnym racjonalnym rozumieniem

71 Francis Fukuyama, The end of history? in "A Look at the>>End of History<< United States Institute of Peace, K.M.J.Jensen ed. Washington DC 1990. s. 2. , 72 "U Salomona pracownicy posiadają teraz 11 procent firmy..Pracownicy, których wynagrodzenie przekracza 500 000, muszą przynajmniej 30% swojego wynagrodzenai pobierać w formie akcji. ..>> To naprawdę swoje a nie innych ludzi pieniądze ryzykują... Wymusza to wielkie poczucie dyscypliny i obliczalności zachowań", Cloud still hovers over new Salomon, "Chicago Tribune" February 15, 1992. Nie śledziłem losów Salomon Brothers , poza tym, że w roku 1998 dołożyła 1000 funtów do konferencji „Global Financial Markets Equilibrium” z udziałem laureata Nobla w ekonomii za rok 1990, Prof. Mertona Millera, organizowanej przez Wyższą Szkołę Handlu i Finansów Międzynarodowych. 73 W Polsce częściej przyjmuje to formę ekstremalnie wysokich płac zarządów w firmach zagranicznych. Inną formą jest gra cenami rozliczeniowymi. 74 F. Fukuyama, op. cit pp. 4, 10

25

świata.75 . Czy istnieje zatem jakaś ważna społeczna sprzeczność nie między cywilizacjami jak chce Hudington, i nie między religiami – jak maluje Fallici - ale tutaj, wewnątrz liberalnych społeczeństw. Sprzeczność lekceważona przez politologów i socjologów a artykułowana wyżej przytoczonym wyzwaniem zawartym w twierdzeniu, że nie ma wolności bez własności i manifestująca się poprzez sposoby organizacji gospodarki i realizacji praw właśności. Sprzeczność, problem czekający rozwązania.

CZĘŚĆ III. EFEKTYWNOŚĆ PRYWATYZACJI.

  1. Która ścieżka jest najlepsza.Tezy.

Ocena efektywności prywatyzacji i skuteczności jej ścieżek dokonywana jest według schematu określonego kolejno stawianymi pytaniami o rolę rynku i państwa w determinowaniu rentowności wyróżnionych sektorów, o efektywność makroekonomiczną poszczególnych form własności i wreszcie o ich efektywnośc mikroekonomiczną.

Tablica 1. niżej76 pomaga udzielic odpowiedzi na pytanie o rolę rynku i panstwa państwa w determinowaniu rentowności wyróżnionych sektorów własnościowych na początku przemian procesu transformacji systemowej w latach 1990-91 Wtedy to właśnie uciekano sie do argumentacji efektywnościowej w agitacji przeciwko systemowi ekonomicznemu znanemu jako 3S. System ten formalno-prawnie wszedł w pełni w życie w istocie dopiero po 1989 roku, gdyż został zawieszony wprowadzeniem stanu wojennego w końcu 1981. Jak wiadomo wewnętrzna struktura organizacji władzy przedsiębiorstwa typu 3S i formalna jego pozycja w hierarchicznej strukturze organizacyjnej gospodarki jak całości stała w różnym stopniu w sprzeczności ze strukturą organizacji gospodarki i strukturę dominacji społecznej kreowanymi poszczególnymi ścieżkami prywatyzacji.

Konkluzje są następujące:

  1. Przedsiębiorstwa państwowe typu 3S charakteryzowały sie wyższą rentownością, niż jakakolwiek inna grupa przedsiebiorstw.
  2. Przedsiębiorstwa prywatne, przedsiębiorstwa o własności mieszanej i zagraniczne były wystawione na inny system podatkowy niż ten nałożony na przedsiębiorstwa państwowe (większa część zysku zabierana była przedsiębiorstwom państwowym). 3. To nie rynek, a subiektywna polityka finansowa państwa była zasadniczą przyczyną

75 / Thomas Mann, The Magic Mountain,A.A.Knopf,New York, 1985, pp 506-526, 690-706, (akurat cytuję za wydaniem angielskim, a nie polskim). De facto postawę Naphty składającego ofiarę z siebie samego, ale głęboko wynaturzoną można by odczytać w samobójczych atakach terrorystów islamskich składających ofiary z przypadkowych ludzi, bez poddania ich oferty społecznej pod taką dyskusję jaką toczyli bohaterowie „Czarodziejskiej Góry”. 76 S. Ryszard Domański, Private and State Sector Performance In Polish Manufacturing, Working Papers, Polska Akademia Nauk, Instytut Nauk Ekonomicznych 1997. S.8. Zob.także “ The State and Private Sector Performance in Poland – a Slightly Uncommon Glimpses. W Privatization in the Economies in Transition,ed. N.P. Ostojić I N.Scott; European Center for Peace and Development, United Nations University for Peace, Beograd 1996

26

zróżnicowania rentowności wewnatrz sektora państwowego, co widać z odchylenia standardowego rentowności, które jest większe w przypadku zysku po opodatkowaniu. Sytuacja ta była odwrotna niż w przypadku przedsiębiorstw prywatnych, gdzie polityka podatkowa łagodziła różnicujace działanie rynku.

  1. Gdyby podatek obrotowy, stosowany wobec przedsiębiorstw państwowych, zaliczać zgodnie z jego ekonomicznym sensem do akumulacji a nie do kosztów uzyskania sprzedaży, to rentowność przedsiębiorstw państwowych przekraczałaby 16%. Zachowanie porównywalności danych nie pozwoliłoby jednak na prowadzenie propagandowej kampanii nienawiści wymierzonej w przedsiębiorstwa samorządowe.
  2. Zupełnie różnie można wycenić przedsiębiorstwo przy zastosowaniu metody dochodowej w zależności od definicji jego zyskowności. W przypadkach skrajnych możemy ocenić, że przedsiebiorstwo jest nic nie warte (zysk netto zero, albo ujemny), mimo, że przynosi ono akumulację, zaliczaną jako podatek obrotowy do kosztów. Stąd łatwo o sugestie, że najlepszym

Tablica 1. Rentowność przemysłu w Polsce według typów własności w okresie propagandowej nagonki na przedsiębiorstwa "3S" pod hasłem "trójkąt bermudzki" (czerwiec 1991) ____________________________________________________________________________

Zyskowność brutto Zyskowność netto 1 2 3 4 5 6 7

zysk do odchy- 3/2 zysk do odchy- 6/5 produkcji lenie produkcji lenie sprzeda- standar sprzedanej standar nej dowe dowe _________________________________________________________________ Przemysł ogółem

0.070 0.1433 2.047 -0.003 0.1123 -35.571 Przedsiębiorstwa państwowe

0.074 0.1444 1.941 -0.005 0.3828 -67.845 Przedsiębiorstwa komunalne

0.092 0.1089 1.182 0.015 0.0920 6.091 Przedsiębiorstwa spółdzielcze

0.032 0.0867 2.749 0.010 0.0938 9.366 Przedsiębiorstwa mieszane

0.048 0.1236 2.561 0.043 0.1224 2.865 Przedsiębiorstwa zagraniczne

0.040 0.1375 3.452 0.030 0.1300 4.269 Przedsiębiorstwa prywatne (bez indywidualnych)

0.002 0.1890 114.489 -0.002 0.1723 88.458 *Obliczenia własne na bazie 10 przedziałów rentowności 10 przedziałów rentowności

Źródło: "Przedsiebiorstwa wg przedziałów współczynnika rentowności" Department Majątku i Dochodu Narodowego, GUS , Wrzesień 1991.

rozwiązaniem jest oddanie przedsiębiorstw państwowych za darmo w prywatne, najlepiej zagraniczne ręce, poniewaa jest właśnie nic nie warte, a "Trójkąt Bermudzki" je wyniszcza". Po zaawansowaniu procesu prywatyzacji, zmieniano system podatkowy, znosząc kosztotwórczy

27

podatek obrotowy.

Z kolei tablica 2 odpowiada na pytnie o efektywność makroekonomiczną poszczególnych sektorów rozumianą jako ich wkład w “utrzymywanie państwa i społeczeństwa”. Przyjmuję tu punkt widzenia Państwa, które może spełniać ciążące na nim obowiązki przy odpowiednim zabezpieczeniu dochodów otrzymywanych z tytułu podatków i jednocześnie świadczyć swoiste usługi z tytułu udostępniania majątku i świadczeniu usług sektora publicznego do wykorzystania zarówno przez sektor prywatny jak i przez konsumentów indywidualnych . Przy tak postawionej perspektywie wyłania sie kwestia pieczeniarstawa (free riding problem) sektora prywatyzowanego i prywatnego – oto bowiem ujawnia się obraz, że kto inny – właśnie sektor publiczny – po większej części płaci podatki, które finansują usługi i infrastrukture publiczna, z której korzysta sektor prywatny unikajacy podatków.

Takie postawienie sprawy makroekonomicznej efektywności przedsiębiorstw, jest trochę niemodne, ponieważ implicite nie pozwala wysoko oceniać przedsiębiorstw, które płacą niskie podatki korporacyjne wykazując w sprawozdaniach finasowych i bilansach niskie zyski, albo w ogóle ich brak. Normalnie w publicystyce ekonomicznej dominuje raczej zachwyt „patrzcie jak oni pieknie oszukują” dbając o własny rozwój - bo zakładało się, że przedsiębiorstwa prywatne, zwłaszcza zagraniczne, są bardziej efektywne z natury, a jeśli wykazywały efektywność poniżej i czasem grubo poniżej wykazywanej przez przedsiębiorstwa państwowe to oczywiście dlatego, że pięknie oszukiwały aby nie dać się „janosikowej siekierce budżetu”, która ograbia je pobierając daniny i uniemożliwia ich rozwój.77

Można odczytać, że : 1. Przedsiębiorstwa kontrolowane przez rady pracownicze były dyskryminowane przez system podatkowy - operowały one niewiele ponad połową (prawie 56 %) kapitału zaangażowanego w przemyśle ale płaciły dwie trzecie pochodzacego z przemysłu podatku dochodowego i ponad 70% pochodzacego z tego działu podatku obrotowego!

  1. Udział przedsiebiorstw państwowych typu 3Sw wydatkach inwestycyjnych (ok 54%) jest prawie równy ich udziałowi w zaangażowanym kapitale.
  2. Komercjalizacja, a więc przejęcie kontroli nad samodzielnym samorządnym przedsiębiorstwem państwowym przez biurokrację centralnę nie poprawia efektywności przedsiębiorstw, ani ich skłonności do inwestowania. Udział podatku dochodowego wpłacanego przez te przedsiębiorstwa (a jest on funkcją poziomu zyskowności) był w przybliżeniu równy ich udziałowi w zaangażowanym w przemyśle kapitale (28,3, oraz 25,6 %). Podobnie z inwestycjami.
  3. Komercjalizacja otwiera presje na płace - przedsiębiorstwa skomercjalizowane

77 Rzecz jasna, ten argument używany jest z zachowaniem podwójnych standardów - jeśli bowiem zagraniczny inwestor pobiera daniny w postaci dywidend, a czasem jeszcze zabiera kapitał – jak w przypadku UniCredit względem Pekao S.A. - to „oczywiście postępuje słusznie”, przecież to jego prywatna własność i prywatna sprawa i może robić co chce.

28

wykazywały wysoki udział w podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń (42,4%). Funkcją wyboru tych przedsiębiorstw zdaje się być maksymalizowanie płac nominowanych i pozostających poza bieżacą kontrolą zarządów, przy "zwijaniu" produkcji i powiększaniu bezrobocia. Wprowadzona później „ustawa kominowa” miała zapobiegać temu zjawisku. Nie wprowadzono jednak odpowiednich reguł podatkowych pod adresem menadżerów firm prywatnych i zagranicznych dyskryminując tym samym kierowników firm państwowych.

Tablica 2. Makroekonomiczna efektywność w Polsce według typów własności w okresie propagandowej nagonki na przedsiębiorstwa "3S" pod hasłem "przejadanie zysków" (wiosna 1993). 78 Struktura finansów za okres I - IV 1993, udziały w % ---------------------------------------------------------------- Rodzaj Zaangażowany podatki podatek nakłady własności kapitał obciążające obrotowy inwestycyjne przedsiębiorstwa zysk

ogółem (i dochodowy w nawiasie) ----------------------------------------------------------------- Spółki skarbu państwa 25,6 33,8 (28,3) 16,1 26,2

państwowe

"3S" 55,9 61,7 (65,1) 72,4 53,6

prywatne 11,6 3,3 (4,8) 6,4 6,6

zagraniczne 2,0 0,2 (0,3) 1,5 5,3

mieszane prywatne 3,8 0,7 (1.1) 3,2 6,8 ______________________________________________________________ Źródło: Obliczenia własne na podstawie danych Departamentu Statystyki MF.

  1. Sprywatyzowanie przedsiębiorstwa nie powieksza jego skłonności do inwestowania. Jest raczej odwrotnie - udział przedsiebiorstw prywatnych w inwestycjach w przemyśle (6,4%) był prawie dwukrotnie niższy od ich udziału w zaangażowanym kapitale (11,4%). Wydaje się to przeczyć lansowanej radości z powodu ukrywania dochodów w przedsiębiorstwach sprywatyzowanych w nadzieji "że nie płacone podatki przemieniają się w inwestycje i wzrost gospodarczy" (ŻG nr 33/93). Niski ich udział w podatku dochodowym (3,8%) swiadczy też, że były one relatywnie niezyskowne
  2. Firmy zagraniczne i mieszane finansują relatywnie wysokie inwestycje z ulg podatkowych - nie płaciły prawie żadnego podatku od zysku.

78S. Ryszard Domański, Private and State Sector ... Op. cit..

29

Odpowiadając na pytanie trzecie - o efektywność różnych ścieżek prywatyzacji, gdzie efektywność mierzymy odwołujac się do standardowych wskaźników i ich zmian w czasie, bazujemy na wynikach badań Instytutu Nauk Ekonomicnzych PAN. Stoimy na gruncie ogólniejszej intuicji, że długofalowo efektywne są te ścieżki, które sprzyjają nie tyle “wnoszeniu kapitału z zewnątrz” , co raczej jego kreacji i akumulacji wewnętrznej. 79 Zgodnie z rezultatami badań kohortowych obejmujących lata 1990-1997 najlepsze wyniki ekonomiczne od początku transformacji osiągnęły przedsiębiorstwa stanowiące tzw własność pracowniczą, zarówno jeśli chodzi o poziom zyskowności jak i tempo wdrażanego postępu technicznego.80 Najgorsze wyniki osiągnęły firmy zagraniczne, w tym zwłaszaca te, które obdarowano majątkiem najbardziej nowoczesnych przedsiębiorstw państwowych.81 Dostrzeżona różnica w rentowności przedsiębiorstw zagranicznych tej samej branży notowanych na GPW (a więc o wiekszej przejrzystości księgowości) i nienotowanych ( a więc niższej przejrzystości) daje asumpt do zbadania skali ukrytego wywozu kapitału przez te drugie.82

Konkluzja generalna – w miarę jak posuwał się proces prywatyzacji gospodarki oparty na opisanych wyżej zasadach prawnych, fundamentach politycznych83 i systemie podatkowo- bodźcowym pogłębiały się problemy budżetu państwa i finansów publicznych. Pogarszał się relatywnie stan sektora publicznego a w niektórych obszarach – jak zwłaszcza sektor B+R, sektor „produkcji kapitalu ludzkiego” i rynek pracy – mamy do czynienia z klęską. Spadał udział kosztów pracy w wartości sprzedaży firm i płace w Polsce permanentnie pozostają w

79 Badania miały charkter kohortowy objęły lata 1990-1997 i stanowiły rozległe studia nad restrukturyzacją przedsiębiorstw w procesie transformacji gospodarki polskiej a ich wyniki zostaly opublikowane w dwutomowym opracowaniu w roku 2001. 80 Zob. S. Ryszard Domański, Zmiany w strukturze własności kapitału, a fundamentalne relacje ekonomiczne" w " Restruturyzacja przedsiębiorstw w procesie transfomacji systemowej", INE PAN, GiD, 2001) 81 "obdarowanie” oznacza tutaj tę ścieżkę prywatyzacji gdy zagraniczni „inwestorzy” otrzymywali wakacje podatkowe równe co do wartości, albo przewyższające wartość wpłacanych sum pienięznych. Najlepiej znanym tu przykładem jest prywatyzacja „Wedla” oraz prywartzacja Kwidzynia. W kolejnej turze badań propozycja badawcza zgłoszona przez INE PAN o grant badawczy do KBN/MNi SzW uzyskała, zgodną, najwyższą ocenę trzech niezależnych recenzentów. Komitet Badań Naukowych nie przyznał funduszy nie podając uzasadnienia. Brak zaś uzasadnienia nie pozwala podjąć merytorycznej dyskusji na argumenty, ale pozwala wiązać ten fakt ze zmianą kierownictwa MNiSzW w związku ze zwycięstwem wyborczym Paltformy Obywatelskiej i brak zainteresowania badaniami tych zespołów, których wyniki nie potwierdzaja apriorycznego stanowiska ideologicznego. Wiedza dociera jednak i do polityków PO choć dzieje się to horrendalnym kosztem polskiego podatnika – oto J.K. Bielecki nominowany z przesa Pekao S.A. na głównego doradcę Premiera stwierdza, że zbyt pochopnie prywatyzowaliśmy banki droga sprzedaży zagranicznym inwestorom. Szkody jakie narobił Bielecki jako bezwolny prezes tego banku były opisywane w Tygodniku „Wprost”. 82 Rentowność objętych badaniem przedsiębiorstw nie notowanych na GPW przejętych potem przez „inwestorów” zagranicznych wynosiła w roku 1990 26,3% i spadła po ich przejęciu do (-5,37%) w roku 1997. W przypadku przedsiębiorstw zagranicznych notowanych na GPW analogiczne wskaźniki wynosiły 25,87 i 9,48%., jeszcze gorsza była sytuacja firm oddanych za darmo w obcy zarząd w ramach programu NFI, co ilustruja liczby 29,89 i (– 7,94%). Nasza intuicja mówi, że ów radykalny spadek księgowej rentowności wymienionych dwóch rodzajów firm odzwierciedla skalę wywozu kapitału ukrytego w manipulacjach cen rozliczeniowych, kosztach obcego zarządu i różnych , „zgodnych z prawem” form opłat na rzecz firm macierzystych

. 83 Bronisław Wildsztein w jednym z felietonów w Rzeczposoplitej wskazuje m.in. na przykład przesiębiorcy mięsnego W. Olewnika oraz przedsiębiorcy sektora IT , Romana Kluski, w przeciwieństwie do R. Sobiesiaka jako dowody na rzecz tezy, że brak powiązania ze służbami specjalnymi PRL i ich kontynuacja w III RP, jest ważną przyczyną trudności jakie napotykali oni sami i ich firmy w swej działalności.

30

dolnych przedziałach tabel europejskich, wzrosła rozpiętość wynagrodzeń znacznie psując standardy europejskie84 , wyciekał z Polski kapitał ludzki pod postacią emigracji za chlebem, którego wartość szacujemy metoda dochodową na 1,2 biliona dolarów 85, jawnie wyciekał kapitał finansowy a skalę strat gospodarki polskiej i podatników wyraża takie liczby jak 2,5mld złotych zabrane z kapitalu Pekao S.A. przez UniCredit w roku 2007, 14 mld złotych łącznego odszkodowania dla Eureko za głupią, dokonana pod patronatem L. Balcerowicza prywatyzację PZU SA (nie wspomniemy dywidend, które Eureko pobierała za nic z dzielonego zysku PZU S.A), 15 mld zł przelanych do tej pory jako marża za nic na rzecz PTE z odpisów emerytalnych polskich pracowników zgodnie z pozbawiona ekonomicznego sensu koncepcją reformy patronowanej przez Marka Górę. Wszystko to razem dopełnia „Spełniony sen Adama Michnika”, który „jest twórcą i - od 21 lat –redaktorem naczelnym >>Gazety Wborczej<<, która stała się pierwszym niezależnym od komunistów dziennikiem w Europie Środkowo- Wschodniej” i który mówi po latach: „...I całe szczęście, że mnie wtedy zgarnęli bo chciałem namawiać stoczniowców, by nie stawiali zbyt radykalnych żądań”86. Gdy w latach 2007-2010 „zgodnie z prawem” p. komisarz N. Kroes odepchnęła Polskę od Bałtyku rozwaliwszy polski przemysł stoczniowy – nikt nie chciał ani Michnika „zgarniać” ani On nie chciał „namawiać stoczniowców by nie stawiali zbyt radykalnych żądań”.

  1. Kwestia własnościowa w Państwie Prawa. Czy Prawo w Polsce jest godziwe?

8.1. O sensie praworządności w kontekście użyteczności „w ogóle”. O sensie państwa prawa i praworządności w ogóle nie będe mówił w nawiązaniu do fundamentalnych filozoficznych źródeł moralności i prawa (nota bene, bardzo inteligentnie postawionych w preambule Konstytucji Polski) prowadzacych do rozróżniania prawa naturalnego od prawa stanowionego. To by nas wikłało w nieszczęsliwą historię Polaków ostatnich 200 lat kiedy to sprzeciw wobec „państwa prawa nikczemnego” był oczywistym imperatywem prawa naturalnego (jak w czasie zaborów, jak przy udzielaniu pomocy Żydom na terenach okupowanych przez Niemcy w czasie II wojnie światowej) i kiedy to wyrobił się zarzut, że Polacy, zgodnie z tradycją są „zawsze” przeciw prawu”, albo „chętnie omijają prawo”. Oczywiście takie poglądy mają tę przypadłość, że rodzą pytanie „a do jakiejże to tradycji” odwołują się stawiający taki zarzut Polakom i jakież to świadectwo współczesnie wystawiają tworzonemu przez siebie prawu. Ograniczę się natomiast w zasadzie do ekonomicznych aspektow i konsekwencji przepisów prawa obowiązującego w Polsce, ale przecież też nie poprzez przestudiowanie „tych przepisów” – chyba niewykonalne fizycznie - co przez przywołanie kilku przykładów pozwalających wyciągać ogólniejsze wnioski.

W pierwszym rzędzie przywołuję przykład referatów na konferencję Kolegium Studiow

84 relacja dochodów górnego i dolnego kwintyla gospodarstw domowych wynosiła w Polsce w roku 2006 6,6 przy przeciętnej europejskiej dla 27 krajów 4,9 a dla strefy euro 4,5. 85 Zob. S. Ryszard Domański „Stopa procentowa jako narzędzie podziału i strategii gospodarczej”, maszynopis powielany, Warszawa 2010. 86 Roman Daszczyński, op cit str. 242

31

Społecznych czterech instytutów PAN 87 „20 lat transformacji systemowej” i dyskusji jaka rozwinęła się nad "rządami prawa", "państwem prawa", "praworządnością". Uderzający był kierunek w którym pobiegła myśl moderatora, gdy chciał uzasadnić braki praworządności i niemoc "państwa prawa". Mianowicie, parafrazując, "co to za rządy prawa, gdy gromada górników może przyjść pod Urząd Rady Ministrów czy Sejm i waleniem kijami bejsbolowymi wymusić zachowanie swoich przywilejów". Takie ustępstwo miałoby stanowić dowód braku "państwa prawa. Patrząc jednak z ekonomicznego punktu widzenia pytanie, jakie trzeba by najpierw zadać brzmi: „czy rzeczywiście rozwiązania emerytalne dla górników można traktować jako przywileje?”. Cóż to bowiem jest przywilej? Właśnie z ekonomicznego punktu widzenia to takie rozwiązanie, które pozwala danej grupie podmiotów osiągać jakąś "rentę ekonomiczną" ceteris paribus. Pierwszym testem czy sytuacja górnikow jest "ceteris paribus" w porównaniu z innymi grupami zawodowymi byłoby np. porównanie średniej długości życia górnika "dołowego" ze średnią w innych zawodach. Jeśli ta średnia okazałaby się niższa w przypadku górników, to wtedy "przywilej" nie jest przywilejem tylko wynagrodzeniem zgodnym z "dys-użytecznością" ich pracy, w porównaniu z "dys-użytecznością" wszystkich innych. Wtedy też można by zobaczyć czy ustąpienie górnikom w kwestii okresu przejścia na emeryturę (bo o to szło w sporze) było nie tylko zgodne z prawem, ale również – i co ważniejsze – z elementarnym rachunkiem ekonomicznym. Ergo - nie wtedy mamy pogwałacenie zasad państwa prawa, gdy władza nie używa siły wobec protestujących, ale wtedy gdy prawo jest implicite dyskryminujące i nie uwzględnia rożnic sytuacji wyjściowej podmiotów, do których ma być stosowane. Puryści zapewne powiedzą, że „dura lex sed lex”, albo że „sprawiedliwość idzie za prawem”88, nawet jeśli jest to prawo niegodziwe (jakie by nie były źródła postrzegania go jakie takie), ale musi powstać, i jak uczy historia , zawsze powstawało pytanie czy takie stawianie sprawy nie demoluje kapitału społecznego rozumianego jako internalizacja norm i reguł prawnych, zwyczajów i obyczajów regulujących zachowania społeczne i zakreślających mniej lub bardziej widzialne horyzonty tego co "uchodzi za stosowne" i sprawiających w konsekwencji, że ludzie kooperują z uwagi na swój własny interes powiązany w przejrzysty i ekwiwalentny sposób z interesem innych, a cała maszyneria społeczna pracując sprawnie sprzyja pomnażaniu dobrobytu.89

8.2. Prawo i ekonomia Stagnacyjny kształt struktury dominacji społecznej został utrwalony w czasie działaniem takiego procesu transformacji własności, który symbolizuje przemianowanie gmachu KC PZPR na Gmach Giełdy Papierów Wartościowych jako ukoronowanie przepoczwarzenia nomenklatury partyjnej w nową klasę posiadającą w sferze realnej. W sferze nadbudowy zaś towarzyszyło

87 Konferencja „20 lat transformacji systemowej”, KSS PAN listopad 2009, Pałac Satszica. 88 Taka sentencja pojawia się jako motto na stronie internetowej Sądu rejonowego w Zielonej Górze. 89 Powyższą interpretacją kapitału społecznego idę w ślad za Colemanem.

32

temu przewartościowanie złodziejstwa z zachowania zasługującego na karę śmierci90 na zasługującą na uznanie zasadę, że „pierwszy milion trzeba ukraść” – co razem przeobraża się w wyznawany przez koryfeuszy prawa pogląd, że "przestępczość jest zjawiskiem normalnym", bo naruszenia prawa zdarzały sie zawsze i będą się zdarzały. Tu zaraz biegnie usprawiedliwienie że „Polacy” tym różnią się od innych narodów, że mają, również z uwagi na doświadczenia historyczne, raczej niechętny stosunek do norm prawnych i ich

przestrzegania91.

W tym zawiłym kontekście przemian systemowych z ich clou w postaci zmian własnościowych pojawia się problem strategii budowy norm prawnych. Jeśli bowiem przestępczość jest zjawiskiem „normalnym” , by nie powiedzieć drwiąco –pożądanym - to musi powstać kilka pytań. Po pierwsze czy "walczyć" o obniżanie wskaźników przestępczości; Po drugie jak walczyć z przestępczością i po trzecie wreszcie dlaczego postulaty (w Polsce zgłaszane przez opozycję – „wiadomo którą”) podnoszenia stopnia penalizacji są niezasadne. Na takie pytania rożnie zapewne odpowiadaja przedstawiciele różnych dziedzin i profesji, a teoria ekonomii oferuje tu podejście modelowo zarysowane przez Garego Beckera92 ponad 40 lat temu, które w uproszczonej postaci trafiło też i do podręczników mikroekonomii. Model mianowicie skupia się na rachunku ekonomicznej efektywności wynikającej z porównania strat z tytułu przestępstw z kosztami trzech rodzajów zabiegów którymi są:

- prewencja, - ściganie, - karanie i skuteczności każdego z nich. Szczególnie interesująca jest tu gra – koszty ścigania będące rosnąca funkcją prawdopodobieństwa wykrycia i złapania sprawcy versus wysokość kary za przestępstwo. Okazuje się ostatecznie , że podnoszenie samego stopnia penalizacji nie spełnia roli czynnika odstraszającego jeśli za tym idzie obniżanie nakładów na ściganie (policje , prokuraturę), gdyż to drugie obniża prawdopodobieństwo wykrycia i złapania sprawcy czyniąc samą „straszną karę”, jedynie potencjalnym, niestrasznym straszakiem. W odniesieniu do problematyki kwestii własnościowej zagadnienie ma do rzeczy po pierwsze na tyle na ile – w początkowym czasie politycznej dominacji Unii Demokratycznej udowodnianie nieprawidłowości przy prywatyzacji majątku narodowego pozostawiono samemu o nich

90 Stoję na stanowisku, że miarą zmiany struktury dominacji w sferze realnej była – może dość nieuchwytna zmiana hierarchii ważności między I sekretarzem POP w zakładzie pracy, a dyrektorem zakładu pracy.Taka zmiana dokonała się i zastygła na rzecz tego drugiego wraz ze zmianami po grudniu 1970. Podejrzewam też, że impulsem do buntu nomenklatury menadżerskiej o dominację (i wydarzeń grudniowych) był wyrok śmierci wykonany na dyrektorach z zakładów przetwórstwa mięsnego w drugiej połowy lat sześćdziesiątych XX w. Około ćwierci wieku trzeba było by zagrożenie karą śmierci za malwersacje gospodarcze przetransformowało się się w lansowany postulat (A. Wróblewski; „Gazeta Wyborcza”) że pierwszy milion trzeba ukraść. Dlaczego jednak nazywano to podejściem „liberalnym” , gdy fundamentem liberalizmu gospodarczego i jego ostoją jest ekwiwalentność wymiany, pozostanie tajemnicą tych zapewne myślicieli, którzy wcześniej wymyslili i lansowali i byli wierni terminowi demokracja socjalistyczna . zob. „W sprawie strategii dla Polski” w „Przełomowy rok 1956 a współczesność”, PTE, Warszawa 2007, red. Z. Sadowski ss 59-74.

91 B. Rzeplińska – wystąpienie na konferencji „20 lat transformacji w Polsce” 92 Zob np., G.S. Becker. Ekonomiczna teoria zachowań ludzkich, PWN Warszawa 1990, rozdział IV.

33

donoszącemu, dając okres jednego roku na samo zgłoszenie nieprawidłowości. Po drugie na tyle, na ile sygnały „o wielkich przekrętach” prywatyzacyjnych, za którymi nie szły ani zabiegi prewencyjne, ani ściganie, pozostawały wiedzą potoczną. Wiedza taka destrukcyjnie wpływa na poziom kapitału społecznego, a stąd i efektywności gospodarowania – dostarcza też przesłanek co do wyboru zachowań skutecznych. Ale jeśli tak to musimy dojść do, pytania mającego do rzeczy "nonszalanckiego" stosunku Polaków do prawa, a mianowicie: Czy prawo w Polsce jest godziwe.

8.3. Czy prawo w Polsce jest niegodziwe?

8.3.1. Podział ryzyka i podział zysków. W ” normalnym „ , neoklasycznym, liberalnym rozumowaniu ekonomicznym przyjmuje się, że oczekwana stopa zwrotu z "aktywówo pewnych" jest niższa niż oczekwana stopa zwrotu z aktywów ryzykownych z eleganckim (choć krytykowanym właśnie za elegancką prostotę) tego zwieńczeniem w przypadku rynków finansowych modelem CAPM. Ta ogólna reguła rozumowania dotyczy wszytkich rodzajów kapitału, w normalnym neoklasycznym, liberalnym rozumowaniu, wszystko jest kapitałem co przynosi użytecznośc i dochód, albo chociaż użyteczność. Z tej też przesłanki płynie przekonanie, że ekonomicznie uzasadnione jest, albo powiedzmy „ekonomicznie sprawiedliwe” jest, że "niosący ryzyko" (risk bearing agent, risk taker) oczekuje wyższej oczekwianej stopy przychodu z działalności (z usług kapitału w dyspozycji) niż podmiot nie ponoszący ryzyka, albo o ryzyku niższym. W relacjach "przemysłowych" "risk takerem" jest pracodawca i ten dlatego ma ekonomiczny tytuł do ewentualnego extra zysku bo ten jest narażony na ewentualne straty. Towarzyszy temu równie naturalna reguła zapewniająca stabilność płac (dlatego mowimy, że płace są sztywne od dołu) i bezpieczeństwo zatrudnienia (długoletnie kontrakty) pracującym czerpiącym przychód z wynajmowanego pracodawcom swojego kapitału ludzkiego. W ślad za tym idą reguły dotyczące odpraw i ewentualnie zasiłków dla tych którzy prace utracili w wyniku obiektywnych fluktuacji rynkowych. Mamy wtedy przejrzysty obraz dobrze funkcjonującej ekonomii - zmienne zyski, okresowo być może bardzo wysokie, przypadające pracodawcom stowarzyszone z ryzykiem, które biorą na siebie i względnie stabilne płace stowarzyszone z zabezpieczeniami przed ryzykiem zatrudnionych właścicieli kapitału ludzkiego. Po tym zresztą rozpoznajemy jak daleko rozwiązania regulujące rynek w funkcjonującym systemie odbiegają od reguł właściwych dla rynku konkurencyjnego z całą jego złożonością determinowaną również związkiem między ryzykiem związanym z użytkowaniem kapitału i dochodem z tego użytkowania otrzymywanym.

Jeśli zatem Henryka Bochniarz i Jeremi Mordasiewicz wywalczają "elastyczny czas pracy", "elastyczne formy zatrudnienia" i tym podobne rozwiązania przenoszące częśc ryzyka z pracodawcy na zatrudnionych, to czy wtedy należy się zatrudnionym premia za ryzyko, by zachować rynkowe zsady wynagradzania za użytkowanie kapitału ? Czy wtedy nie powinno

34

być jakiejś formy automatycznej partycypacji w "extra zyskach", czy jakiejś innej formy zadośćuczynienia za przejęcie części ryzyka przez zatrudnionych. Kierując się kryterium zgodności z regułami wolnego, a więc godziwego, rynku, powiemy, że tak, że należy się. Czy mamy w Polsce pod tym względem prawo godziwe? Czy też prawo niegodziwe , łamiące fundamenty wolnorynkowe na rzecz interesu łatwej do zdefiniowaniu klasy tych podmiotów, które zachowły dominującą pozycję w strukturze społecznej dzięki tak a nie inaczej poprowadzonej prywatyzacji gospodarki, wyżej opisanej.

8.3.2. Własność i prawo. Gdzie są nasze pieniądze? Stałym , można powiedzieć, elementem publicznej oceny prywatyzacji gospodarki, polskiej i jej efektów, jest słowo „bezcen”. Majątek narodowy został mianowice wyprzedany za „bezcen” tzw „zagranicznym inwestorom strategicznym” 93 z myślą, że prywatyzacja, jak by nie była dokonana pomnoży efektywność gospodarki, podniesie inwestycje, pobudzi wzrost gospodarczy i siłą tych oczywistych faktów podniesie dochody pracujących jak też dochody budżetowe niezbędne do prawidłowaego wykonywania zadań przez państwo i sektor publiczny. Ku zaskoczeniu jednak, wbrew początkowym propagandowym obietnicom, utrzymują się trudności budżetowe i postępuje ”wyjadanie” kolejnych fragmentów sektora publicznego przez pieczeniarski sektor prywatny – od infrastruktury rzeczowej gospodarki do degradacji sektorów kapitału ludzkiego. W konsekwencji pojawiają się bariery dla rozwoju samego sektora prywatnego i dla dalszego wzrostu w ogóle zgodnie z prawem malejącej krańcowej przychodowości jednych czynnikow gdy inne rosną w niedostatecznym stopniu albo ulegają degradacji w wymiarze jakościowym, przy pozorach wzrostu ilościowego. Można sądzić, że wbrew powierzchownym rachunkom dodatniego salda bilansu obrotów kapitałowych skala napływu kapitału jest zbyt mała, a podział osiaganej nadwyżki nieadekwatny do rzeczywistej wielkości i struktury popytu na re-inwestycje, a tego zewnętrznym trwałym objawem jest trwały wysoki poziom bezrobocia i wyciek kapitału ludzkiego o wartości szacowanej metoda dochodową w roku 2008 na 1,6 bln dolarów.

W istocie, funkcjonujące rozstrzygnięcia prawne, nagłaśniane jako liberalne, legalizują i dopuszczają zachowania i wybory odległe od zasad funkcjonowania liberalnego konkurencyjnego rynku. Precyzyjne i pogłębione analizy zjawiska stanowią wciąż wyzwanie nie postawione przed niezależnymi placówkami badawczymi, ale nagłośnione już przypadki rozwiązań i zachowań warte są przytoczenia dla ilustracji problemu. Do takich należy przymus II filaru emerytalnego i administracyjne przepisy gwarantujące wysokie marże Powszechnym Towarzystwom Emerytalnym i wysokie zyski dosłownie za nic, bez ryzyka i bez względu na szkody wyrządzane samym środkom gromadzonym na indywidualnych kontach emerytalnych

93 Na koniec roku 2009 80% sektora ubezpieczeń, 70% bankowego, 60% przemysłowego i 40 % developerskiego”, zgodnie ze statystykami GUS pozostawało w rękach podmiotów zagranicznych

35

o nie sprecyzowanym statusie własnosciowym. Dlatego też głośnym echem odbijał się przez dłuższy czas spór jednego z obywateli w sprawie obowiązkowości wpłat do OFE oraz „natury własnościowej pieniędzy lokowanych na kontach indywidualnych”. W tej sprawie Sąd Najwyższy wydał sentencję, która można sparafrazować chyba następująco: „Wpłaty składek emerytalnych do OFE są obowiązkowe. Konta w OFE są indywidualne, należą do swoich posiadaczy. Pieniądze na nich zgromadzone nie są ich własnością”. Musi się więc pojawić pytanie jak wymuszać na PTE rynkowe zachowania konkurencyjne, gdy korzystają z tak nierynkowo zorientowanej osłony prawnej?

Sprawy przekszatałceń własnościowych w sektorze bankowym w okresie transformacji systemowej były, a raczej miały być przedmiotem badań specjalnie do tego celu powołanej Komisji Sejmowej. W sprawie funkcjonowania Komisji Trybunał Konstytucyjny wydał – w odpowiedzi na interpelację posła Platfrormy Obywatelskiej, A. Grada – znamienny wyrok, który można sparafrazować zdaniem: „Komisja jest legalna ale nie ma PRAWA o nic pytać”. Czy takie prawo jest godziwe? Pytanie to szczególnie zasadnie brzmi po tym gdy świat musiał wysupłać bilony dolarów na likwidację i zapobieżenie skutkom frywolności decyzji banków pozostających de facto poza wszelką kontrolą.

Przykłady słabości prawa można by mnożyć.94

  1. Konkluzja

Kwestia własnościowa w transformacji sytemowej wyłania się jako multidyscyplinarny, paradoksalne - ale jednak zaniedbany - projekt badawczy: „prywatyzacja - własność kapitału- zasady podziału - a rozwój gospodarczy” . Różnie o tym mogą mówić prawnicy i socjologowie, ale ”prawdziwi ekonomiści”, neoklasycy, powiedzą że ekonomicznie efektywny, a więc sprawiedliwy jednoczesnie, jest ten system podziału gdzie czynniki wynagradzane są według ich krańcowej produkcyjności. Jest to "chicagowski ideał dedukcyjny" - rdzeń którego istnienie pozwala nam odkrywać - wychodząc z kategorii użytecznosci i biorąc pod uwagę wycenę efektów zewnętrznych - czy "rzeczywistość jest inna". Dzięki konfrontacji ideału modelowego gospodarki konkurencyjnej z empirycznymi efektami funkcjonowania gospodarki znajdujemy przesłankę do poszukiwań regulacji prawnych zgodnych z ideą rynku konkurencyjnego i taki-że rynek kreujących i wzmacniających. Z takiej konfrontacji, może w szczególności płynąć uzasadnienia np. dlaczego górnikom dołowym „patrząc z boleśnie czysto ekonomicznego punktu widzenia" należą się „przywileje emerytalne”, bo inaczej nie byliby wynagradzania zgodnie z ich produkcyjnościa krańcową. Przy takich fundamentach myślenia ekonomicznego trudniej jednym zarzucać populizm i łatwiej drugim odróżnić

94 Przykładem szczególnego trzeba użyć tego słowa – idiotyzmu ekonomicznego - a świetle badań komisji sejmowej, bezkarnego bezprawia, jest prywatyzacja PZU S.A. narażająca tę firmę, a więc jej klientów, i Skarb Państwa więc w ostatecznym rozrachunku ogół podatnikow, na miliardowe koszty i straty. Znanym przypadkiem naruszania zasad zdrowej konkurencji , który dotarł już pod osąd Komisji Europejskiej zgłoszony przez europosła polskiego R. Czarneckiego jest gospodarka zyskiem i kapitałem Pekao S.A. przez jej właściciela Unicredit, działającego w porozumieniu ze znaną i uznaną firmą konsultingową Ernest and Yuong.

36

liberalizm ekonomiczny od ekonomicznego idiotyzmu.

Łatwiej też pojąć niby dlaczego Polacy, o których Komensky przestrzegał króla szwedzkiego, że "nie umieją ustąpić przed niczym co nie jest wznioślejsze" mieliby szanować zmiany własnościowe i obudowujące je prawo, które nie tylko, że nie jest wzniosłe, to może jest niegodziwe i które - jak utrzymuje Tadeusz Kowalik wychodząc z innych niż ja pozycji - tworzy "najbardziej niesprawiedliwy w Europie ustrój"? 95

95 T. Kowalik; „www. Polska transformacja.pl Warszawa 2009.”

37